Kreta, Maleme i… “All time All inclusive”

Kreta

Dzisiaj opiszę pokrótce moją pierwszą wycieczkę do ciepłych krajów i pewien pomysł, który narodził się w mojej głowie w trakcie wylegiwania się na leżaczku i popijania zimnego piwka. Do wyjazdu gdzieś dalej niż nad polskie (piękne) morze zabieraliśmy się z żoną od dłuższego czasu, ale zawsze coś stawało na drodze naszym planom. W tym roku postanowiliśmy, że urlop zaklepiemy sobie wcześniej, a z wycieczką zaczekamy do ostatniej chwili i pojedziemy na tzw. “last minute”. Tak też zrobiliśmy i w dniu 21 września rano jechaliśmy na lotnisko, z docelowym kierunkiem: Kreta…

Co się stało z “Rentierem”

Rentier blog

(źródło:http://breakdacycle.com)

Jak zapewne wiesz początkowym bodźcem, który sprawił, że zacząłem pisać Gdzietylkochce było natrafienie na bardzo ciekawą stronę  prowadzoną przez Marcina Samsela. Rentier-blog.pl, bo o tym blogu mowa był w zasadzie pierwszą witryną tego typu, którą czytałem od deski do deski, niecierpliwie wyczekując kolejnych wpisów. Podobał mi się styl Marcina, jego ambicje i niecodzienne podejście do pewnych spraw. W pewnym sensie chwilowo byłem zafascynowany jego poczynaniami, gorąco kibicowałem jego relokacji do Meksyku – wydawało mi się to podróżą życia.

Co ja robię tu…?

Android

(źródło: http://www.flickr.com/photos/etnyk/5588953445)

Długo mnie nie było. Ponad miesięczna przerwa w blogowaniu spowodowała, że czuję się trochę nieswojo. W Gdzietylkochce włożyłem naprawdę dużo serca i energii, nie chcę żebyś pomyślał/pomyślała, że nic tu już nie przeczytasz. Niniejszym po przerwie postanowiłem trochę o sobie przypomnieć. Dzisiaj napiszę o tym, co zaprzątało moją głowę przez ostatni miesiąc. Zaczynamy…

MLM mówię nie!

MLM

(źródło:http://www.flickr.com/photos/56491444@N03/5398382360)

W związku z moim ostatnim wpisem dotyczącym pewnego zastoju w moich pomysłach, otrzymałem kilka maili od osób zachęcających mnie do przyłączenia się do ich biznesów multi-level-marketingu (MLM). Chciałem niniejszym zakomunikować, że nie jestem zainteresowany tego typu współpracą. To, że chwilowo nie mam (nie miałem) pomysłów na nowe przedsięwzięcia nie oznacza, że nie mam co robić i rzucę się na wszystko co da mi zarobić kilka złotych. 

Marazm, stagnacja, brak pomysłów

Pustynia

(źródło:http://www.flickr.com/photos/rikdom/150662136)

Zarabiam w internecie od kilku lat. Handel, reklama internetowa, programy partnerskie, katalogi, promocja stron – to niektóre z dziedzin działalności internetowej, których doświadczyłem i mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że w pewnym stopniu (często całkiem sporym)  je poznałem. Od jakiegoś czasu nie mam kompletnie pomysłów na nowe przedsięwzięcia. Po prostu nie wiem co mam dalej robić. Mógłbym w kółko tworzyć nowe stronki, ale potrzebuję jakiegoś zastrzyku energii, pomysłu, nowych wyzwań. Co robić?

Google+

Google plus

(źródło: http://www.flickr.com/photos/itpromate/5949975533)

Społecznościówkę od Google wypróbowałem, można powiedzieć przez przypadek. Jako, że w internecie poruszam się na co dzień i interesuję się wszelkimi nowinkami wiedziałem o niej w zasadzie z chwilą powstania. Na początku nie miałem zamiaru korzystać z dobrodziejstw Google+. Nigdy nie przepadałem za Facebookiem i podobnymi “tworami”, nie przewidywałem, że cokolwiek może się w tej materii zmienić.

Katalogi stron

Komputer

(źródło:http://www.flickr.com/photos/53575652@N06/4951034425)

W niniejszym wpisie chciałem się podzielić moją opinią na temat katalogów stron. Od dłuższego czasu mam z nimi do czynienia, sam posiadam kilka tego typu witryn. W początkach mojej działalności internetowej podchodziłem do nich zupełnie inaczej niż obecnie. Jak wszystko czego się dotykałem, traktowałem je z należyta starannością i liczyłem, że będą to strony przynoszące zyski. Wmawiałem sobie również, że tworzę je dla ludzi, nie tylko wyszukiwarek.

Dlaczego nie kręcą mnie duże projekty?

Mały i duży biznes

(żródło:http://www.flickr.com/photos/photonquantique/4561167941)

Niniejszy wpis jest w pewnym sensie rozwinięciem odpowiedzi na komentarze jednego z czytelników tego bloga. Chciałem jeszcze raz opisać dlaczego wybrałem drogę “małych” kroczków w budowaniu mojego biznesu. Jednym słowem dlaczego nie pakuję się w duże portale i działam po swojemu – tak a nie inaczej.

Z kilku powodów nie jestem na dzień dzisiejszy zainteresowany posiadaniem “wielkiej’ firmy. Poniżej postaram się wyjaśnić dlaczego działam tak “nieprofesjonalnie” w mniemaniu niektórych osób z “branży”.

Dochód pasywny – przestań marzyć

Marzenia

(źródło:http://www.flickr.com/photos/timriley/91313091)

Jak zapewne zauważyłeś ostatnimi czasy wpisy pojawiają się rzadziej niż na początku mojej przygody z blogowaniem. Postanowiłem trochę odpocząć, przestać spędzać całe dnie przed komputerem, zająć się również innymi sprawami.

Mówiąc dosłownie – od powrotu z Belfastu trochę się obijam. I jest to jak najbardziej zamierzone działanie. Kilka dni spędzone na Wyspach uświadomiły mi, że stworzyłem całkiem fajny biznes, który pozwala mi na zarabianie pasywne. Tak – zmieniłem trochę zdanie jeśli chodzi o dochód pasywny, w zasadzie jest on prawie możliwy…

Dlaczego chmura jest taka fajna?

Chmura

(źródło:http://www.flickr.com/photos/jan2you/2646026559)

Poniższy wpis jest wynikiem dwóch wydarzeń, które zaistniały u mnie w ostatnim okresie czasu. Nigdy nie ukrywałem, że idea przechowywania danych w chmurze jest dla mnie jak najbardziej w porządku. Kilkukrotnie na tym blogu o tym wspominałem, teraz chciałbym pokazać to na konkretnych przykładach z mojego życia.

Wiele osób boi się panicznie upublicznienia/utraty swoich cennych danych. Chciałbym tym artykułem przekonać osoby niezdecydowane do spróbowania wkroczenia w świat chmur. Czy mi się to uda – nie wiem. Ja natomiast mam jedno małe marzenie. Chciałbym logując się na swoje konto Google mieć dostęp do wszystkiego, łącznie z programami, na których pracuję.