Moja druga relokacja…

Belfast

(źródło: http://www.flickr.com/photos/champions10/5346088167)

Oczywiście żartuję…:) Pod koniec miesiąca wyjeżdżam na kilka dni do Belfastu. Będzie to mój drugi (no dobra czwarty, ale tamtych dwóch nie liczę – pół dnia w Wilnie i obóz sportowy w podstawówce na Słowacji się nie liczą) wyjazd za granicę (w to samo miejsce) i traktuję to jako ciekawą przygodę. Dla niektórych będzie to zapewne wydawało się śmieszne, ale dla mnie taki wyjazd to już coś… Za pierwszym razem nic nie zwiedziłem, niewiele widziałem, teraz mam zamiar troszkę inaczej podejść do tematu.

Chciałem szczególnie zwrócić uwagę na koszty życia pod kątem hipotetycznej możliwości przeprowadzki za rok, dwa, dziesięć lat. Spróbuję się przejść do sklepach, kupić piwko w pubie, zobaczyć jak kształtują się ceny “artykułów pierwszej potrzeby”. Ten wpis będzie inny niż dotychczas. Chciałbym, żeby najważniejszą treść dołączyli czytelnicy mojego bloga. Pomożesz?

Zauważyłem, że wiele osób, które czytają Gdzietylkochce, mieszka za granicą/mieszkało/zwiedzało dużo więcej Świata ode mnie (Marcin, seb2k6, Gosia to tylko kilka osób, które mogą się pochwalić praktyczną znajomością tematu). Mimo tego, że obecnie pracuję na etacie, nie ruszam się prawie nigdzie, cały czas korci mnie jednak zobaczenie czegoś innego niż nasze szare blokowiska. Kolejnym motorem napędowym dla powstania tego wpisu był dzisiejszy odcinek Galileo i najwspanialsze wioski Świata. Niestety załapałem się na materiał o 4 miejscach, ale to co zobaczyłem po prostu mnie “rozwaliło”. Największe wrażenie zrobiła na mnie wioska/miasteczko w Australii gdzie ludzie żyją pod ziemią – w tzw. grotach skalnych. Nigdy bym nie pomyślał, że tego typu miejsca istnieją, szczególnie w “cywilizowanym” Świecie.

Nie ukrywam również, że “kręci mnie” możliwość uniezależnienia się od lokalizacji. Dlatego chciałbym prosić czytelników tego bloga o krótką notkę w formie komentarza pod wpisem odnośnie kosztów/warunków życia w miejscach gdzie są lub  byli. Z chęcią przeczytam również (zapewne nie tylko ja) o zaletach/wadach tych miejsc. Chodzi o praktycznie informacje związane z konkretnymi zakątkami Świata. Bardzo cenną informacją dla mnie jest również oczywiście zagadnienie dotyczące dostępu do internetu… Od tego niestety będę chyba zawsze zależny (a może stety – przecież ja to lubię:-)).

Myślę, że nie tylko dla mnie będą to cenne informacje. Piszę dużo o niezależności finansowej i zarabianiu w internecie. Na tych tematach w jakimś stopniu się znam i wszelkie wpisy popieram doświadczeniem. “Popełniłem” również jak dotąd jeden artykuł o niezależności od lokalizacji. Niestety jak możesz się łatwo domyślić wszelkie informacje umieszczone w tym wpisie pochodzą ze źródeł, które wyszukałem w internecie. Nie mogę się pochwalić tutaj jakimkolwiek doświadczeniem, a nie lubię bardzo teoretyzować.

Amado

(źródło:http://www.flickr.com/photos/cobalt/4038998177)

Dlatego chciałem prosić o pomoc czytelników i zebrać wartościowe, konkretne informacje w tym miejscu. Będę bardzo wdzięczny za wszelkie komentarze i relacje “jak się żyje w innym miejscu”. Jeśli znasz jakieś ciekawe strony internetowe, gdzie można zasięgnąć praktycznych informacji na ten temat podziel się również nimi. Jeśli chodzi o mnie bardziej interesuje mnie “życie” w innych lokalizacjach, nie podróżowanie z miejsca na miejsce. Liczę również, że Gdzietylkochce czyta również ktoś kto mieszkał/mieszka w USA i podzieli się swoją wiedzą. Nie wiem czemu, ale bardzo chciałbym kiedyś tam pojechać i zobaczyć małe amerykańskie miasteczko np. w Arizonie… Może nawet chciałbym tam na jakiś czas zamieszkać…

Z góry dziękuję za wszelkie komentarze i liczę, że uda nam się wspólnie zebrać wartościowe i praktyczne informacje odnośnie najróżniejszych miejsc na Świecie.

50 komentarzy(e) dla “Moja druga relokacja…”

  1. seb2k6 says:

    Jeśli chodzi o UK to natknąłem się ostatnio na dość ciekawy blog o życiu w Londynie. Nie wiem czy mogę tu wstawić normalnie link więc wpisz w google “adam w londynie” i dalej sobie już poradzisz 😉

    A jak się żyje w innym miejscu? Jednym słowem… inaczej 🙂

    • Łukasz says:

      Dzięki za wzmiankę o tym blogu. Wszedłem i czytam od początku. Robię małą przerwę, bo biała czcionka na czarnym tle to słaby pomysł. Chłopak pisze bardzo ciekawie…

  2. Tomek says:

    To ja mogę wypowiedzieć się o greckiej wyspie Kos, jeżeli ktoś lubi te klimaty to jest tam naprawdę spokojnie i ciekawie, wprawdzie wyspa nie jest duża ale ma wiele miłych zakątków, cenowo, niestety jak to w strefie euro tanio nie jest, ale już za ok 350E można wynająć na dłuższy termin (6-12mies.) fajne mieszkanko. na wyspie są tańsze sklepy (lidl, carrefour).
    Co do internetu to będąc dłużej nie powinno być problemu z wynajęciem mieszkania z netem, lub podłączeniem netu. ja będąc na wakacjach miałem modem GPRS/UMTS a na wyspie kupowałem kartę sim prepaid za 15E i miałem przez 2 tyg. net bez ograniczeń (poza szybkością 😉 ). http://www.kos.gr/webcam01 – kamerka live
    Mogę polecić ten teren, sam chętnie tam wrócę nie raz, a może i na emeryturę 🙂

    • Łukasz says:

      Dzięki za info. Może na wakacje pomyślę o takich klimatach. Muszę w końcu gdzieś ruszyć tyłek. Nigdzie nie byłem, nic nie widziałem. Czas to zmienić. Planowałem Hiszpanię (są naprawdę tanie bilety do Barcelony), ale zobaczymy jeszcze co i jak. W każdym razie o tej wyspie słyszę pierwszy raz w życiu. Pozdrawiam.

  3. Gosia says:

    Miło, że o mnie wspomiałeś w treści tego posty, dzięki.
    Skoro pytasz o to jak się żyje w innej lokalizacji niż w Polsce oto kilka moich obserwacji.
    Irlandia Republika: cena mieszkania 3 pokoje 700 do 1000 euro w zależności od wielkości miejscowości, najdrożej jest w Dublinie i okolicach.
    życie: opłaty- prad za dwa miesiace do 100 euro ( wszystko tu jest na prąd)interent + kablówka:30 euro/miesiac, jedzenie i inne wydatki na żucie na dwie osoby na mieisąc około 500 euro.

    Czyli 1700 euro misięcznie – generalnie drogo. Nie mam samochodu ale od zajomych wiem, że sredni koszt posiadania samochodu i jego eksploatacji to od 400- 1000 euro miesiecznie.

    Wady: ogólnie drogo w porównaniu do innych krajów gdzie jest euro, choć pensje są wysokie. Za najniższą godzinna stawkę jesteś wstanie zjeść obiad w barze.
    wszechobecny brud i bylejakość.
    Zalety: piękne krajobrazy, otwarci, rozgadani i lubiący się bawić ludzie.

    Wyspy Kanaryjskie: mieszkanie jak wyżej do 700 euro, opłaty do 100 euro, życie 300 – 500 euro, internet + kalbówka do 30 euro, samochód do 400 euro(w zależności jak dużo jeździsz)

    Znajomi na życie na Teneryfie dla 4 osobowej rodziny w sumie wydają 1500 euro.Czyli bardzo fajna opcja.
    Wady: musisz posiadać samochód, wszędzie trzeba dojechać nawet do sklepu, chyba, że mieszka się w stolicach poszczegónych wysp.
    Zalety: słońce cały rok, uśmiechnieci i otwarci ludzie, zróznicowany teren, na Teneryfie masz rozpiętość od 0 do 4300mnpm. Jak dla mnie super.

    Malta:mieszkanie jak wyżej do 600 euro, opłaty do 100 euro, życie 300 – 500 euro, internet + kalbówka są ale niewiem ile kosztują.
    Niewiem ile kosztuje eksploatacja samochodu na tej wyspie.
    Znajomi na życie na tej wyspie wydają około 1300 euro czyli połowę tego co wydalwali w Irlandii, Aha oni mają małe dziecko, które urodziło się w Irlandii i stąd mieli wydatki ponad 2000 euro nie wliczając w to ekspolatacji samochodu.

    Zalety: pogoda i tani kraj.
    Wady : niewiem

    Niemcy Frankfurt nad Menem: mieszkanie jednopokojowe około 500 euro, opłaty 200 euro, zycie: 500 euro, dojazdy do pracy x2 osoby – 60 euro, internet – 15 euro.

    Zalety: Porządek i normalne urzedy i urzędnicy, podobno.
    Wady: mało otwarci ludzie.

    Tak mniej wiecej wygladają koszty życia u róznych moich znajomych i u mnie. Oczywiście nie wiliczałm w to rozrywek. Standart życia jest podobny do mojego czyli miszkanie w bloku w dużym mieście gdzie nie potrzeba posiadać samochodu.
    Wady i zalety dotyczące Malty i Frankfurtu są jedynie wnioskami wyciągnietymi z rozmów ze znajomymi. Natomiast pozostałe dwa kraje opisałam ze swoich własnych obserwacji i doświadczeń.

    Pozdrawiam

    • Łukasz says:

      Dzięki za dużo konkretnych informacji. Zazdroszczę trochę doświadczenia. Ja nawet w Polsce żyłem w jednym miejscu od urodzenia. Jedynie kilkumiesięczny okres kiedy byłem na szkole policyjnej pozwolił mi na troszkę bardziej dogłębne poznanie innego regionu Polski. Lepszy rydz niż nic…:) Wiem chociaż jak nierealne są warszawskie ceny w porównaniu do innych regionów kraju. Jeśli ktoś chce stosować zasadę geoarbitrażu to wystarczy się wyprowadzić ze stolicy… Znajomy kupił ostatnio mieszkanie 3 czy 4 pokojowe z garażem za trochę ponad 200 tys (nie pamiętam miasta). W Warszawie takie samo mieszkanie zaczynało by się od 500 tys. Chore…

      Przeraża mnie trochę ta Twoja Irlandia. Ceny tam są naprawdę spore (chociaż zapewne adekwatne do otrzymywanego wynagrodzenia). Na Wyspach Kanaryjskich 4 osobowa rodzina żyje za 1500E? Szok.

  4. Richmond says:

    Latwiej by bylo, gdybys okreslil troche kryteriow, ktore Cie interesuja typu:
    -pogoda
    -darmowa sluzba zdrowia
    -miasto czy odludzie itp.
    -standard mieszkan

    Kazde miejsce ma swoje wady i zalety, ale nie wiadomo co bedzie dla Ciebie wada lub zaleta.

    Co do Malty to jako turysta mam mieszane uczucia. Wedlug mnie bylo tam drogo (w sklepach z jedzeniem), chociaz sam pobyt byl dosc tani. Maja duzo starych samochodow, co moze sugerowac, ze nowe sa bardzo drogie lub sa jakies bariery podatkowe. Wyspa jest mala, a miedzy miastami sa korki. Dodam, ze bylam w grudniu, wiec sadze, ze sezonie turystycznym musi byc jescze wiecej korkow i duzo ludzi na malej przestrzeni.

    Wyspa Gozo calkiem przyjemna, ale to juz prawdziwe zadupie.

    Obserwacje z Teneryfy rowniez jako turysta: importowane produkty drozsze niz w UK. Benzyna tania, chyba w lutym byla po 0.94 euro, teraz pewnie drozej. Wyspa wieksza niz Malta, wiec mniejszy scisk. Miedzy glownymi miastami jest transport publiczny. W zadupiach lepiej miec samochod.
    Na innej Wyspie Kanaryjskiej widzialam domki do wynajecie za 370 euro za miesiac, poza sezonem. Na Teneryfie kroluja aprtamenty. Wolno stojace domki sa drogie.

    Z innych wysp do rozwazenia Madeira. Tez da sie wynajac domek za ok 400 euro miesiecznie.

    Szkocja:
    -piekne tereny
    -malo ludzi
    -w miare tanie nieruchomosci
    -pogoda kaprysna
    -darmowa edukacja i sluzba zdrowia
    Z internetem nie ma problemu.

    • Łukasz says:

      Nie mam określonych kryteriów. Pytam z ciekawości. Nawet nie mam czegoś takiego jak wymarzone miejsce (tylko Stany mnie do siebie ciągną trochę bardziej). Zresztą moje rozterki jak na razie są czysto hipotetyczne. Drążę ten temat, bo po prostu mnie zaciekawił. Po części to zasługa Marcina, który wyjechał do Meksyku, po części tego, że pracę jaką od dłuższego czasu wykonuję mógłbym wykonywać gdziekolwiek. Jedynym ograniczeniem jest tu internet, który już w zasadzie nigdzie nie jest problemem.

      Jeśli chodzi o turystykę to ja co roku jeździłem nad polskie morze i mam już dosyć. Ogólnie to nie jestem w żadnym wypadku fanem opalania i tłumów na plaży. Zawsze twierdziłem, że w Polsce jest lepiej, bo jestem u siebie, jest bliżej i łatwiej. Od wylotu do Belfastu zmieniłem zdanie (pierwszy raz leciałem samolotem). Nad morze (Rewal) jechałem samochodem chyba 11 godzin. Do Barcelony jeśli będę chciał polecieć to zapewne zajmie mi to max. 7 godzin włącznie z odstaniem swojego w kolejkach.

  5. Marcin says:

    Hehe ja chyba nie muszę tutaj nic dopisywać, bo na blogu pisałem dokładnie jak to wygląda na Holbox. Ale przypuszczam, że szukasz czegoś bardziej “światowego”. Wtedy mógłbyś np. pomyśleć o Playa del Carmen, które jest mniej turystyczne niż miasto-kurort Cancún i ma przyjemniejszy klimat (w znaczeniu: klimat miasta, nie pogoda bo jest taka sama hehe).

    Z tego co wiem w Playa można wynająć spokojnie mieszkanie za jakieś 300-400 dolarów. Więcej szczegółów tutaj: http://www.wanderingearl.com/living-abroad-for-less-than-1000-per-month/

    Earl na 100% mówi prawdę i zna się na temacie, bo mi poradził odnośnie Holbox i nawet podana przez niego cena wynajmu była wyższa niż to, co udało mi się znaleźć.

    Co do USA to z tego co słyszałem Midwest (mniejsze miasta) ma niższe ceny niż (rozwinięta) Europa. Więcej Ci nie powiem, bo tylko tyle słyszałem od chłopaka co mieszkał tam rok studiując.

    Co do Wysp Kanaryjskich – podbijam, bardzo fajne miejsce, no i stosunkowo łatwo i tanio tam się dostać z PL (lecisz do Niemiec, a stamtąd są bezpośrednie loty Ryanaira na kilka wysp). Robiłem wcześniej research jeżeli chodzi o Fuerteventurę i mieszkańcy mówili mi, że da radę się utrzymać za 600-700 euro (jedna osoba). Mieszkanie wynajmiesz za 300-400 euro, no ale wszystko zależy od standardów i miejsca. W Puerto del Rosario (stolica) ceny niższe, bo większy wybór mieszkań.

    • Łukasz says:

      Dzięki Marcin za komentarz i cenne informacje. Twoją przygodę w Meksyku oczywiście znam, ale liczę, że skrobniesz jeszcze na blogu (swoim naturalnie) podsumowanie po powrocie:)

      Nie wiem co rozumiesz przez pojęcie “światowe”. Szukam informacji o wszystkim poza naszymi granicami (a o polskich miasteczkach też z chęcią przeczytam jeśli ktoś ma ochotę…).

      Na dobry początek postaram się namówić żonę na chociaż tygodniowe wakacje za granicą. I tu pytanie dla latających. Czy jak będę czekał do samego końca to ceny lotów na obleganych trasach (np. Barcelona) drastycznie skoczą do góry?

  6. CRANK says:

    Witaj Łukaszu!
    To mój pierwszy komentarz na Twoim blogu, chociaż czytam go już od tygodnia. Muszę przyznać, że świetne teksty piszesz. Raz, że można z nich się sporo nauczyć, dwa, że są po prostu ciekawe (podcasty, wideo i sama treść) oraz trzy, że nie są one tylko i wyłącznie o zarabianiu pieniędzy w internecie, ale również o życiu i Twoich perypetiach, z których również można wynieść cenną lekcję. Blog wciągnął mnie bardzo i jest to chyba w tym momencie mój ulubiony. Przeczytałem go od samego początku do końca wraz ze wszystkimi komentarzami (które, aż mnie to dziwi, są równie ciekawe co Twoje teksty). Dobrze, że dzisiaj przeczytałem ostatni wpis, bo zdarzyło się, że zarwałem pół nocy nie mogąc oderwać się od czytania 😛

    Jakieś 5 lat temu, za czasów gimnazjum wraz z moim kolegą postanowiliśmy zacząć zarabiać na reklamach google adsense, ale w moim przypadku zakończyło się to na tym, że stworzyłem bloga, którego nikt nie czytał i mój zarobek przez 3 miesiące wyniósł dokładnie 0,45$ :PP Szybko zapomniałem o tym pomyśle, aż do teraz.
    Lubię siedzieć przed komputerem, ale zazwyczaj było to zwykłe marnowanie czasu. Dzięki Twoim tekstom, postanowiłem to zmienić i powrócić do pomysłu sprzed lat. Kupiłem swoją pierwszą domenę i serwer, próbuję stworzyć swoją pierwszą, prostą stronę internetową, złożyłem zlecenie na napisanie 10 artykułów, czytam o pozycjonowaniu, uczę się obsługi Market Samuraj czy Pajączka.

    Nie mam pojęcia, czy stronka którą tworzę, będzie przynosiła jakiekolwiek dochody, ale samo to, że zdobywam nową wiedzę i w końcu działam w kierunku o którym zawsze myślałem w stylu “fajnie by było, ale…” jest dla mnie ogromną radochą 🙂

    Dobra, kończę ten przydługi wywód nie na temat wpisu, ale chciałem, żebyś wiedział, że to co piszesz daje niektórym osobom naprawdę dużo.
    Mam tylko takie jedno pytanko. Swoją pierwszą stronkę stworzyłeś pod niszę (keywordy), która miesięcznie miała jaką ilość wyszukań? Zastanawiam się po prostu, czy nisza, którą wybrałem nie jest aż za bardzo niszowa:P

    Co do samego tematu relokacji, to niestety nie mogę nic napisać, bo mimo tego, że byłem 4 razy poza granicą naszego kraju, to byłem wtedy w takim wieku, że nie zwracałem uwagi na takie sprawy jak koszt wynajęcia mieszkania, czy ceny podstawowych produktów. Pamiętam tylko, że dość mocno się zdziwiłem podczas tygodniowego pobytu w Niemczech jeśli chodzi o kwotę jaką wydałem na jedzenie. Było to coś około 35E (w tym kilka razy piwko, jakiś kebab na mieście), a na pewno nie głodowałem. Spodziewałem się, że wydam dużo więcej. A i moja ulubiona czekolada kosztowała zamiast 4,5zł tak jak w Polsce, tylko 50 centów 🙂

    Jeszcze tylko taka uwaga. Piszesz, że za granicą byłeś tylko 2(4) razy i chcesz to zmienić. A jak wygląda u Ciebie “poziom zwiedzenia” Polski? Zauważyłem, że spora grupa osób marzy o tym, żeby wyjechać za granicę, zamieszkać w innym państwie, a w ogóle nie zna swojej ojczyzny. W Polsce jest OGROM wspaniałych miejsc, przy których (moim zdaniem) takie (dajmy na to) Wyspy Kanaryjskie wymiękają 😉

    Pozdrawiam.

    • Łukasz says:

      Dzięki za komentarz.

      Kupiłem swoją pierwszą domenę i serwer, próbuję stworzyć swoją pierwszą, prostą stronę internetową, złożyłem zlecenie na napisanie 10 artykułów, czytam o pozycjonowaniu, uczę się obsługi Market Samuraj czy Pajączka. Nie mam pojęcia, czy stronka którą tworzę, będzie przynosiła jakiekolwiek dochody, ale samo to, że zdobywam nową wiedzę i w końcu działam w kierunku o którym zawsze myślałem w stylu „fajnie by było, ale…” jest dla mnie ogromną radochą.

      I bardzo dobre podejście. Najgorzej wychodzą Ci co nic nie robią. Gwarantuję Ci, że wiedza i umiejętności nabyte z czasem na pewno zaprocentują.

      chciałem, żebyś wiedział, że to co piszesz daje niektórym osobom naprawdę dużo.

      Mi z kolei bardzo dużo dają wartościowe komentarze. Bez nich blog nie miałby większej wartości.

      Swoją pierwszą stronkę stworzyłeś pod niszę (keywordy), która miesięcznie miała jaką ilość wyszukań?

      Myślę, że było to około 10-15 tys. wyszukań miesięcznie. Wtedy jeszcze nie słyszałem nawet o Market Samuraiu ani narzędziu propozycji słów kluczowych. W ogóle byłem zielony w temacie. Jeszcze raz podkreślę, że wszystkiego uczyłem się od zera. Pamiętaj, że nawet jeśli nisza nie wypali (co i tak stwierdzisz po kilku miesiącach) zdobędziesz wiedzę, która pomoże lepiej przygotować kolejną stronę. Musisz zdawać sobie sprawę, że (jest to moje zdanie, nie wszyscy się z tym zgadzają) przy tego typu biznesie musisz myśleć docelowo o top-1 w Google. Dobrze dobrana nisza pozwoli, że strona co najmniej zarobi “na siebie” będąc na granicy 1 i 2 dziesiątki wyników wyszukiwania (a raczej top-10). Zanim stwierdzisz, że strona ewentualnie nie wypaliła musisz być w top-10, a to są miesiące pracy, dobrej optymalizacji, nauki.

      A jak wygląda u Ciebie „poziom zwiedzenia” Polski?

      Wygląda słabo, ale ja nie lubię bardzo zwiedzać…:-) Wolałbym gdzieś pojechać na dłużej i po prostu “żyć”, przy okazji zwiedzając.

      Pozdrawiam.

  7. Joanna says:

    Tu jest świetna strona z tanimi lotami:

    http://darmolot.pl/

    Pozdrawiam;)

  8. bitrut says:

    === Dublin, Irlandia ===

    Mieszkanie: Bliżej centrum za mieszkanie o sensownym standardzie (brak grzyba w łazience, ogrzewanie gazowe), 2 bedroomy, 2 łazienki, living room, to w tej chwili minimum 1000 euro na miesiąc + ok. 100 euro rachunków.

    Jedzenie: W Lidlu czy Tesco jest średnio o jakieś 20-30% droższe niż w Polsce.

    Paliwo: W tej chwili 1,40e za dieselka, 1,50e z benzynkę.
    Samochody podobno trochę tańsze niż Polsce, ale koszty utrzymania dużo droższe (przede wszystkim ubezpieczenie). W Irlandii usługi są drogie, więc zapewne naprawy w warsztacie potrafią słono kosztować.

    Zalety:
    – Przede wszystkim puby – miło się w nich siedzi i rozmawia przy Guinnessie. Nie napieprza muzyka jak to jest w Polsce, że trzeba krzyczeć, żeby z kimś porozmawiać. No chyba, że jest muzyka na żywo (bardzo często się to zdarza, nawet w środku tygodnia).
    – Phoenix Park – największy park miejski w Europie
    – Miasto leży nad morzem, jest bardzo blisko na fajny półwysep Howth (byłem tam dziś rowerem).
    – Miasto jest otoczone górami (niskimi co prawda). Jakieś 40km do parku narodowego, piękne widoki.

    Wady:
    – Komunikacja miejska. Brak dokładnych rozkładów jazdy autobusów, tylko 2 linie tramwajowe (które w dodatku strasznie wolno jeżdżą, choć nie muszą stać w korkach 🙂
    – Bankowość na niższym poziomie niż w Polsce (dostęp przez Internet jest, ale kiepskie możliwości).
    – Język angielski Irlandczyków często jest trudny do zrozumienia 🙂
    – Wszechobecny brud na ulicach (podpisuję się pod tym co napisała Gosia).

    Co do Belfastu – byłem tam jakiś miesiąc temu i mam pozytywne wrażenia z tego miasta 🙂 Polecam restaurację Wetherspoon (sieciówka, ale dobre jedzenie i niezłe ceny).

  9. seb2k6 says:

    Południe Norwegii to z grubsza…

    Wynajem mieszkania (przeważnie dolna połowa domu jednorodzinnego) to ok 3-5 tyś zł i wyżej, oczywiście w zależności od standardu, wielkości i położenia. Będąc “niezależnym od lokalizacji” można oczywiście zaszyć się gdzieś w malowniczych górach z dala od cywilizacji i płacić mniej. Ofert mało, chętnych od groma. Standardem jest depozyt na 1-3 miesiące z góry. Czasami trzeba zaświadczenie o pracy w Norwegii, czasami też nie chcą obcokrajowców bo nie i koniec. Internet chyba wszędzie dostępny. Dużo rzeczy do załatwienia przez net.

    Ludzie przyjaźni, pomocni i mili ale tylko z “wierzchu” – dalej jest ściana i ciężko się przebić jeśli chodzi o bliższe znajomości/przyjaźnie.

    Jedzenie na osobę dorosłą: ok 800zł na miesiąc bez alkoholu, mięsa i ryb (te ostatnie rzeczy oczywiście dużo droższe niż w PL ale ja ich nie kupuje więc nie podam cen).

    Ceny usług w porównaniu do PL przeważnie 3-5x droższe a potrafią być droższe i 10x. Benzyna w dniu dzisiejszym 7zł/litr PB95. Ceny samochodów 2-3-4x droższe lub więcej (sprowadzanie nieopłacalne z powodu wysokich opłat i cła). Najtańsza myjnia automatyczna przykładowo 60zł jak jest promocja. Ubezpieczenia drogie, podatek drogowy co rok 1500zł nieważne czy auto stoi czy jeździ, do tego co chwila bramki na autostradach albo przy wjeździe co centrum miast.

    Ogólnie kraj finansowo ciężki dla osoby zarabiającej tylko na google i do tego mającej rodzinę…

    To tak ogólnie jeśli chodzi o średnie koszty życia. Zalet i wad nie będę opisywał bo to rzecz subiektywna i to co mi się podoba ktoś może uznać za wadę itp.

  10. Danbec says:

    Witaj:) Wielka Brytania, miejscowości pod Londynem:
    – koszt wynajęcia pokoju średnio od 75 funtów/tydzień
    – jedzenie nie było specjalnie drogie, jeśli miałbym porównywać do Polski, chyba że palisz – wtedy licz się z kosztami
    – wynajęcie domu… różnie z tym bywa. Ja miałem okazję ze znajomymi wynajmować cały dom za 1000 funtów/miesiąc. Opłacało nam się to, ponieważ było nas 6 osób.

    Szwecja:
    – tutaj również papierosy nie są tanie (choć nie palę, to staram się obserwować)
    – koszty życia? Koszt chleba średnio 25 koron, mleka 9 – 13. Choć ja akurat byłem zmuszony korzystać z dość drogiego sklepu szczerze mówiąc. W marketach jest lepiej.
    – mięso w Szwecji w ogóle mi nie podchodziło. My Polacy naprawdę znamy się na robieniu wędlin 🙂
    – jeśli lubisz piwo, to niestety w Szecji lokalne marki nie robią szału ani smakiem, ani mocą (średnio 2-3%, 4% to już szał) – “produkty podobnopiwne”. Choć oczywiście nie mówię, że nie można trafić na dobre, bo wszystkich marek nie kosztowałem
    – bardzo wielu ludzi mówi po angielsku, więc jest ok
    – Szwedzi są bardzo życzliwi:)

    Niemcy, konkretniej Hamburg:
    – mieszkanie np. na dzielnicy Harburg, średnio czynsz 350-500 euro(choć oczywiście zależy to od spółdzielni i dokładniejszej lokalizacji). Większość spółdzielni wymaga kaucji (ok. 1000 euro).
    – koszty życia: pomimo że m.in. kawa ostatnio podrożała, to nie jest źle jeśli mamy przliczać na złotówki. W moim odczuciu jest dość porównywalnie jeśli chodzi o żywność (choć nie w każdym aspekcie). Lepiej unikać żywności tzw. BIO, jest 2-3 razy droższa tylko przez to że jest BIO. Choć nie ma raczej różnicy pomiędzy żywnością “nie BIO”.
    – transport miejski: miasto jest podzielone na strefy i cena np. biletu miesięcznego zależy od tego, które strefy ma obejować i w jakich godzinach.
    – można kupić bilet całodniowy na wszystkie środki transportu, koszt 5 euro z groszami.
    Przy dłuższym pobycie lepiej wychodzi się na bilecie miesięcznym, z tym że wolą ściągać kasę z konta za ten bilet.
    Hamburg to ogólnie miasto multikulturowe i bez problemów można się dogadać po angielsku w większości miejsc.
    Warte zwiedzenia:
    Polecam Ci Reeperbahn, ulica imprezowania:)

    Planten und Blumen, wielki park z wieloma grami i zabawami dla dzieci (np. gra w piłkę nożną strumieniami wody z armatek). Maluchy mają frajdę, zresztą dorośli też mogą poszaleć. Można grać na wiosnę i w lato, w chłodne miesiące odcinają wodę.

    Polecam Ci również wizytę w Planetarium. Przez inetrnet możesz zarezerwować bilet. Świetne pokazy laserowe, z muzyką i filmami. Nie bierz miejsc dla par, ponieważ nie można się na nich “wyłożyć” jak na pojedyńczych:)

    Wizyta w ogrodzie tropikalnym zbudowanym częściowo na bazie elementów starej łodzi podwodnej. Przejdziesz przez kilka stref klimatycznych (ma swój mikroklimat), i możesz zobaczyć wiele ciekawych stworzeń, oraz ogromne akwarium:)

    Gdybyś potrzebował więcej szczegółów czy innym miejsc to pisz śmiało, dam Ci konkretniejsze info:) Bo tutaj mógłbym pisać i pisać:)

    Pozdrawiam

  11. Oslo, Norwegia

    Mieszkanie ładna, duża kawalerka w centrum wraz z opłatami (prąd, ogrzewanie (na prąd, gazu i CO się boją ;), internet) 4 tyś. zł / miesiąc

    Jedzenie:
    – piwo w pubie 30zł
    – piwo w puszcze min 10pln
    – o wódce lepiej zapomnieć (albo często latać do Polski)
    hmm ok żeby nie wyszło że alkoholikiem jestem, kilka innych produktów
    – produkty mleczne (moje ulubione) wszystko 100 – 150% droższe 🙁
    (1l mleka 7pln, jogurt 0,5l 8pln …)
    – mięso 50% – 100% droższe (i nagle człowiek się na zdrowie jedzenie potrafi przestawić 🙂
    – warzywa (w sklepach imigrantów, sporo tańsze od Norweskich dla niektórych produktów) tak samo jak w PL albo nawet tańsze
    Inna sprawa że jakościowo jedzenie wydaje mi się tu lepsze, i tak to nie uzasadnia cen.
    Do restauracji lepiej nie chodzić 😉 chociaż zauważyłem że imigracja z bliskiego wschodu / Azji zbija ceny dość znacznie

    Komunikacja:
    – samochody z _tego co słyszałem_ od kilku osób sporo droższe niż w innych krajach (wysokie cła i itp podatki), wysokie ubezpieczenia (z ciekawostek znajoma Norweżka mówiła że za zrobienie prawo jazdy zapłaciła 12 tyś pln O_o)
    – paliwo 6,5 – 7 zł / litr
    – bilet na komunikację miejską (metro/autobus/tramwaj) 1h ~ 12pln

    Niby drogo, ale jak się zobaczy minimalne stawki dla pracowników to się okazuje że w porównaniu do PL bardzo tanio – wszystko jest relatywne. Ja pracownikiem tu nie byłem i nie chciałem, na szczęście musiałem płacić tylko za jedzenie, inaczej nigdy by mnie tu nie przywiało 😉

    Ludzie bardzo mili i wszyscy rodowici Norwegowie (wszyscy! 80 letni staruszkowie też) mówią dobrze po angielsku.
    Państwo bardzo czyste, z ciekawostek wszyscy tu piją wodę z kranu bez przegotowania.

    Może zacznę kiedyś spisywać te swoje podróże bardziej, w poniedziałek zmieniam przystanek w Europie na kolejny, a za pół roku być może skok już na drugą połowę globu (prawdopodobnie Azja środkowa, ale opcji jest tak wiele że chyba po prostu starym dobrym sposobem rzucania kośćmi się posłużę).

    Ehh, jak ja tęsknię czasami za polską kiełbasą, żurkiem, pierogami ruskimi, przyjaciółmi i rodziną. Z drugiej strony gdy właśnie otwieram wp.pl i widzę znowu “Prawdziwa przyczyna katastrofy Tu-154?” to myślę że jeszcze trochę czasu minie zanim wrócę, za bardzo optymistą zostałem i już do Polski nie pasuję…

  12. Marcin says:

    Łukasz – “Czy jak będę czekał do samego końca to ceny lotów na obleganych trasach (np. Barcelona) drastycznie skoczą do góry?” – jeżeli chodzi o tanie linie (np. Ryanair czy Wizz Air) to tak. Jeżeli chodzi o te “normalne” (czytaj: drogie) to możliwe, że będą niższe ceny na ostatnie miejsca, ale i tak nie przebiją cen Ryana czy Wizz Aira jakbyś kupował tak z 1,5-2 miesiące przed wylotem. Ja nie widzę żadnego sensu w lataniu tymi normalnymi liniami po Europie, są po prostu za drogie. A że loty po Europie trwają maks kilka godzin, to dyskomfortu aż tak wielkiego nie ma.

    Przez “światowe” rozumiem że raczej szukasz nieco większych i bardziej rozwiniętych miast, żebyś miał dostęp do wielu atrakcji i udogodnień.

  13. Temat bardzo Ciekawy, sam juz mieszkałem w kilku miejscach, wiec opisze je po krotce. Pierwszym miejscem gdzie mieszkalem poza granicami Polski to byla Dania. Spedzilem tam kilka miesiecy (mniej niz pol roku). Pozniej pomieszkiwalem przez miesiac w Belgii,a teraz jestem w Hiszpanii, w Barcelonie. To lecimy pokolei:

    Dania
    Jako rozwoziciel gazet zarabialem ok 13000 dkk, na podobnym stanowisku ale jednak innym mozna bylo zarabiac juz ok 18000.
    Mieszkania sa ogólnie… drogie, wg mnie. Wynajecie czegos to koszt ok 3000/5000 Dunskich koron. Mowimy o mniejszych miastach. Za 2000DKK wynajmowalismy kawalerke + rachunki oczywisce. Na starcie bezwglednie wymagana jest zaliczka.

    Zycie tez swoje kosztuje. Za kebaba ok 40DKK trzeba zaplacic, piwo w knajpie najtansze 15 dkk. Cena internetu niestety mi umknela w glowie. 1000dkk na 6mc ? Niestety nie przypomne sobie konkretnej sumy.

    Litr paliwa to ok 10dkk. Stawka waha sie kilka razy dziennie.

    Ludzie oczywiscie zadowoleni z zycia, usmiechnieci, pomocni i otwarci. Stojac w kolejce tylko z mlekiem zostalem przepuszczony do przodu. W Polsce raczej nei do pomyslenia.

    No dobra, teraz Belgia. Jako ze mialem tam zarabiac ok 1500 euro miesiecznie ceny wszystkiego wydawaly mi sie wrecz smieszne. Bo jak inaczej nazwac sytuacje gdy buty renomowanej firmy(naprawde konkretnej firmy) kosztuja 90 euro ? Mieszkania mi sie nie udalo wynajac, ale za 650 euro mielismy juz prawie miec konkret 2 pokojowe mieszkanie(2 sypialnie + salon+jadalnia). Z rachunkami nie mialem do czynienia. Piwo zamykało się w granicach 1,3/2 euro – oczywisce w barze, w sklepie po kilkadziesiat centow. Chleb od 1 euro , tostowe chyba tansze byly.

    Jezeli chodzi o ludzi to Belgia nie odbiega od normy Danii. Jakos inaczej to wszystko tu sie odbiera.

    Wspomniales we wpisie o Barcelonie, 7 godzin do Barcelony to juz 1/3 trasy samochodem na oko. Pomieszkiwuje tu wlasnie od kilku tygodni. Jeszcze sie tzw nie zaaklimatyzowalem do konca. Aczkolwiek nie bedzie z tym wiekszych problemow. Co do samego zycia tutaj – zarobki niestety nie sa tu juz takie fajne jak w poprzednich krajach. Aczkolwiek na prace mysle ze nie mozna narzekac ( kobieta z angielskim dostanie od reki prace w ktoryms z barow). Wynajelismy pokoj za 350 euro miesiecznie z rachunkami juz wliczonymi. Niestety – Katalonia nalezy do najdrozszych rejonow w Hiszpanii. W madrycie za ta cene mozna ladne mieszkanie ponoc wynajac juz – ale jak mowie, ponoc. Za 40 euro zrobilismy zakupow na ok 2 tygodnie jedzenia faceta i kobiety. Mysle ze w 150 euro na jedzenie mozna sie zamknac dla dwojki. Chleb kosztuje 1euro, drozszy i lepszy 1,3. Jest tu goraco, nawet juz teraz (minimum 20 stopni na dzien ostatnimi dniami, odczuwalne oczywiscie wieksze). Woda ma juz 17 stopni no i jest pieknie… Bo jak inaczej nazwac widok na palmy i slonce ?

    Pozdrawiam,
    Paweł

  14. Karolina says:

    Kilkukrotnie byłam w USA (wschodnie wybrzeże – Vermont, okolica Cape Code), generalnie małe miejscowości i można tam mieszkać naprawdę tanio. Ja jeździłam w celach zarobkowych. Ludzie przyjaźni nastawieni i pomocni w załatwieniu wielu spraw, ale potrzebny własny transport bo wszędzie daleko – plus, że samochody też tanio można kupić. Wiele zależy od warunków jakich oczekujesz. Jeśli masz jakieś konkretne pytania to chętnie odpowiem.

  15. Łukasz says:

    Wybaczcie, że nie odpowiem bezpośrednio na każdy komentarz, ale jestem zaskoczony ilością i jakością odpowiedzi…:)Za wszystkie bardzo dziękuję. Powoli robi się tu mała encyklopedia podróżnicza. Masa wartościowych informacji.

    seb2k6 i Dawid – ceny w Skandynawii mnie po prostu rozwalają. Masakra. Wiedziałem, że jest drożej, ale to już jest totalny kosmos…

    Karolina – do Ciebie mam jeszcze kilka pytań, jeśli można:-)
    1. Jak to jest z tym lataniem do USA? Wiem, że muszę dostać wizę. Załóżmy, że wyjadę turystycznie. Domyślam się, że zgoda jest czasowa np. na 3 miesiące. Co gdybym chciał zostać po tym czasie? Czy mogę na miejscu starać się o przedłużenie wizy?
    2. Co oznacza dla Ciebie “mieszkać tanio”. Jest to 1tys dolarów, 2tys (za osobę, dwie)? Możesz podać jakieś przykładowe ceny. Bardzo mnie ciekawią Stany.
    3. Z ciekawości ile kosztuje podróżowanie po USA jeśli masz takie informacje? Loty z tego co się orientowałem najtaniej wychodzą do dużych miast (chyba najwięcej od nas lata do Nowego Jorku). Jak jest później z dostaniem się do mniejszych miejscowości oddalonych o parę ładnych km od tych metropolii? Jak Ty dostałaś się w wymienione okolice?
    4. Słyszałem, że w USA popularne i całkiem niedrogie jest wypożyczanie samochodów. Czy w przypadku wyjazdu na kilka tygodni opłaca się wynająć samochód i trochę pojeździć? Jak wygląda taki wynajem jeśli miałaś z tym styczność?
    5. Hipotetycznie osoba, która płaci podatki w Polsce, a mieszka w USA jest mile widziana?

    Z góry dziękuję za odpowiedzi.

    I w ogóle czy ktokolwiek spotkał się z sytuacją, że mieszka się w innym kraju, a zarabia w Polsce (tu ma się firmę). Czy to jest w ogóle realne, żeby kiedyś wyjechać i papierologię i podatki załatwiać w Polsce? Faktury można teraz ogarnąć mailem. Deklarację do US też się ogarnie. Niby wszystko jest możliwe, ale czy ktoś słyszał o takim przypadku. W zasadzie Marcin już coś takiego przeżył, ale bez firmy i własnie tej dodatkowej papierologii.

    • Nie cała Skandynawia jest taka zła, Norwegia jest “najźlejsza” 😉 tu z dworca autobusowego jeżdżą regularnie autobusy do Szwecji na zakupy! (z drugiej strony Ci ze Szwecji jeżdżą do Danii lub Niemiec itp 😉

      Ja mam działalność gospodarczą w PL bo póki co moi klienci tam są (ale pracuję żeby to zmienić), i działa to jak najbardziej ok, po prostu mam księgową do której mogę wysłać meila i ona za mnie wszystko załatwi (w sumie wcześniej to też robiła, w temacie rozliczeń firmy jestem dość słaby). Faktury meilem. Ba nawet jeden klient nie ma pojęcia że mnie nie ma w Polsce 🙂

    • Tomek says:

      Jak ciekawią Cię ceny wynajmu w usa to tu jest fajna stronka gdzie można sprawdzić ceny wynajmu http://hotpads.com/. jest tam mapka i można sobie wybrać okolicę.
      Dodatkowo nieruchomości w usa są ciekawym tematem tam już od 40k-50k można kupić dom na tamtejszych “aukcjach komorniczych” Tylko to już temat dla bardzo zaawansowanych.

    • Karolina says:

      1. Jak to jest z tym lataniem do USA? Wiem, że muszę dostać wizę. Załóżmy, że wyjadę turystycznie. Domyślam się, że zgoda jest czasowa np. na 3 miesiące. Co gdybym chciał zostać po tym czasie? Czy mogę na miejscu starać się o przedłużenie wizy?

      Ja jeździłam na wizę studencką i nigdy nie starałam się o jej przedłużenie. Moi znajomi na miejscu starali się o przedłużenie wizy (wyjechali ze statusem studenta) i potrzebowali do tego prawnika. W sumie mieszkali tam i pracowali legalnie 2 lata. A zatem można.

      2. Co oznacza dla Ciebie „mieszkać tanio”. Jest to 1tys dolarów, 2tys (za osobę, dwie)? Możesz podać jakieś przykładowe ceny. Bardzo mnie ciekawią Stany.

      Tanio to poniżej 1 tysiąca dolarów – raz mieszkałam w domu pełnym Polaków (17 osób) i czynsz za całe lato (4 miesiące) zapłaciłam 600-700 dolarów (w pokoju 4 osoby, spanie na materacach, brak mebli, jedna łazienka z prysznicem!!)- takiego rozwiązania jednak nie polecam :), kolejnym razem wynajmowałam z koleżanką małe mieszkanko przypiwniczne (standard podstawowy – salon, sypialnia, aneks kuchenny: lodówka, mikrofala, bez kuchenki, mała łazienka, trochę wilgotno, bez klimatyzacji) za 100 dolarów tygodniowo. Czasem trzeba wynająć drogo żeby mieć czas na poszukiwanie czegoś tańszego – znajomi i życzliwe osoby pomogą w tym.
      Innym jeszcze razem mieszkałam za darmo – opiekowałam się dziećmi właścicieli domu.
      Koszt życia za miesiąc: wynajem, paliwo, jedzenie nigdy nie przekraczał u mnie 800-900 dolarów, ale jestem osobą dość obrotną – łatwo nawiązuję kontakty, szybko się uczę co, gdzie i jak można zrobić. Mój cel był konkretny – jechałam zarabiać więc starałam się minimalizować koszty.

      3. Z ciekawości ile kosztuje podróżowanie po USA jeśli masz takie informacje? Loty z tego co się orientowałem najtaniej wychodzą do dużych miast (chyba najwięcej od nas lata do Nowego Jorku). Jak jest później z dostaniem się do mniejszych miejscowości oddalonych o parę ładnych km od tych metropolii? Jak Ty dostałaś się w wymienione okolice?

      W USA podróżowanie to przede wszystkim samolot, samochód lub autobusy. Korzystałam z wszystkich tych możliwości. Czasem przejazd samolotem bardziej opłaca się niż autobusem – warto to sprawdzać. Wybór środka lokomocji zależy od tego jak wyobrażasz sobie podróżowanie – z miejsca do miejsca, czy może chcesz zatrzymywać się po drodze i zwiedzać rzeczy poza planem. Cen nie podam bo wszystko zależy od odległości i środka komunikacji, poza tym od mojego ostatniego wyjazdu minęło już troszkę więc i ceny zapewne wzrosły.

      4. Słyszałem, że w USA popularne i całkiem niedrogie jest wypożyczanie samochodów. Czy w przypadku wyjazdu na kilka tygodni opłaca się wynająć samochód i trochę pojeździć? Jak wygląda taki wynajem jeśli miałaś z tym styczność?

      Samochodów nie wynajmowałam tylko kupowałam. Za pierwszym i za drugim razem kupione były za około 1000 dolarów z pomocą osób “które się znały”. Za drugim razem auto prawie się rozsypało 🙂 Niemniej oba auta przed wyjazdem udało się jeszcze sprzedać za parę dolców.
      Przy zarobkach rzędu 5000 dolarów (przy kilku etatach) i więcej takie koszty nie wydawał

      5. Hipotetycznie osoba, która płaci podatki w Polsce, a mieszka w USA jest mile widziana?

      Hipotetycznie tak , bo w końcu tam wydajesz pieniądze – ale z własnego doświadczenia to nie wiem. Przy przedłużaniu wizy turystycznej możesz zostać poproszony o wykazanie środków pozwalających na kontynuowanie pobytu.

    • Richmond says:

      Musi byc mozliwe. Moj znajomy mieszka na Wyspach Kanaryjskich i jakos radzi sobie z papierologia w Polsce. Zajmuje sie robieniem stron i podobnymi uslugami internetowymi.

  16. To ja też dodam coś od siebie. Mieszkałem dłużej za granicą w dwóch miejscach:

    1. Northampton, Anglia. Mieszkaliśmy w domku jakieś 200m i wynajem kosztował nas 600 funtów, do tego jakieś 100 na głowę na jedzenie i opłaty. Potem te koszty trochę wzrosły, zaczęliśmy kupować prawie tylko polskie produkty (wiele osób w tamtym kręgu szybko znienawidziła angielską kuchnię)

    2. Madryt, Hiszpania. Wynająłem pokój w centrum miasta i kosztował on 300 euro miesięcznie. Do tego płaciłem właścicielce 100 euro i miałem codziennie domowy obiad (hiszpańska kuchnia!) 🙂 Poza tym wynajmem to nie było jakoś przesadnie drogo. Miasto super, dużo badziej mi się podoba od Londynu.

    Nie wiem czy to znasz – http://www.numbeo.com/ – na tej stronie możesz sprawdzić koszt życia w wielu miejscach. Dane są bardzo szczegółowe.

    • Łukasz says:

      Numbeo znam, ale często ceny posiadają dosyć spore rozbieżności. Dla mnie bardziej wartościowe są relacje osób, z którymi mogę “pogadać”. Dzięki za kolejne ciekawe informacje. Pozdrawiam.

  17. Michał says:

    Ja mam pytanie odnośnie tego programu o którym wspomniałeś.Australijska wioska jest bardzo ciekawa,trochę się o niej dowiedziałem.Pamiętasz inne miejsca wspomniane w Galileo? Byłoby super .
    A co do Barcelony,warto!Naprawdę ciekawe miasto i bilety można Ryanairem dostać nawet za 27 złotych w promocji 🙂

    • Łukasz says:

      Pamiętam jeszcze dwie wioski w Peru. Jedna była zbudowana na jeziorze Titicaca. Ludzie żyją tam na samym jeziorze, na trzcinie. Ciężko to opisać, ale dosyć fajnie to zostało pokazane w Galileo. Tubylcy tłumaczyli, że chcą podtrzymywać w ten sposób tradycję. Po części jest to jednak już robione pod turystów do czego też otwarcie się przyznali.

      Zwycięzcą (nie wiem dlaczego) była również wioska w Peru, która szczyci się ogromem knajp serwujących świnki morskie. Dla mnie nic specjalnego (w porównaniu do wioski z Australii i tej na jeziorze).

      Czwartej niestety nie pamiętam – być może coś pomieszałem i widziałem tylko trzy. Ogólnie największe wrażenie zrobiła na mnie wioska australijska. Najlepszy był gość, który mówił, że teściowa ma u nich zamieszkać (on miał około 60 lat na oko) i jest na etapie budowy nowego domu. Dodał, że tam nie trzeba mieć żadnych pozwoleń itp. Po prostu każdy buduje na swoje ryzyko. Jak mu się dom zawali na głowę to jego problem…:) Ogólnie wioska (miasteczko) powstało po wykryciu złóż jakiegoś kamienia (nie pamiętam nazwy) i było typowo górniczą osadą. Teraz złoża są wyczerpane, ale ludzie dalej tam mieszkają pod ziemią. Na górze się nie da z uwagi na burze piaskowe i wysoką temperaturę.

  18. Marcin says:

    Jeżeli masz na myśli jakieś konkretne miejsce, załóż sobie profil na Couchsurfingu i poszukaj grupy dla danego miasta, np. jakiegoś miasta w USA. Następnie zapytaj lokalnych ile kosztuje miesięcznie utrzymanie. I masz najbardziej wiarygodne dane hehe.

    • Karolina says:

      Nie wiem czy pytanie lokalnych o ceny ich utrzymania to do końca trafny sposób. Mój standard życia będąc w domu jest wyższy niż taki na jaki zgadzam się wyjeżdżając. Takie osoby często mieszkają u rodziców, itp. Przykładowe ceny są przydatne, ale pamiętajmy, że niekoniecznie musi to być wersja ostateczna ponoszonych wydatków – koszty mogą być wyższe lub znacznie niższe.

  19. Michal says:

    Cześć Łukasz,
    Na początek – coraz bardziej podoba mi się twój blog 🙂

    Pozwolę sobie także podzielić swoimi doświadczeniami w temacie życia w innych miejscach świata. Co prawda nie mieszkałem nigdzie dłużej niż kilka tygodni jednym ciągiem, ale lubię wiedzieć jak ludzie żyją w innych miejscach, więc zawsze robiłem wywiad “u źródła” (czyli o tubylców 😉

    1. Szwecja
    Super kraj. No, może tylko nieco zimno w lato, bo zimy mamy takie same (z tą różnicą, że u nich jakoś nie zalega śnieg na ulicach i chodnikach!)
    Koszty produktów praktycznie takie jak w PL, często nawet nieco niższe (np. markowe ubrania, zabawki, paliwo). Żywność – różnie, zazwyczaj nieco droższa niż u nas. Na pewno tańsze są samochody.
    Teoretycznie podatki są bardzo wysokie (okolice 50% nawet), ale jak się okazuje, wracają one do ludzi w formie dobrych dróg, fantastycznej opieki zdrowotnej (medycznej i socjalnej) oraz szkół.
    Dostęp do internetu praktycznie wszędzie. Świetny poprzez sieci komórkowe. Do tego tani.

    2. USA (Teksas i okolice)
    Moje miejsce na ziemi 🙂
    Fantastyczny klimat i niesamowicie tanio. Dom ok.200m2 w stylu takich typowych amerykańskich jak na filmach, ale murowany, można kupić już za około $250K. Nieco mniejszy, 150m2 nawet za $170K. Podkreślam _dom_ a nie mieszkanie w blokowisku.
    Wynajęcie bardzo różnie. Można nawet za $500 miesięcznie, choć typowo nieco więcej. Zależy głównie od tego “gdzie”, co jest zrozumiałe.
    Ceny wszystkiego są o jakieś 50% niższe niż w PL. Przykład – jeansy Wrangler tam ok. $25 (czyli jakies 75zł), u nas min.150zł (i to w outlet’cie, bo normalnie prawie 200zł).
    Podróżowanie po USA najtaniej wychodzi własnym samochodem. Benzyna jest tańsza od Coli 🙂 Wynajmowanie jest tanie ($300/tydzień za auto typu Chrysler Sebring) …ale drogie są ubezpieczenia, które kosztują drugie tyle. Generalnie licz około $100 dziennie za wynajem. Mały samochód może się nieco mniej, ale i tak główny koszt, czyli ubezpieczenia, pozostanie taki sam.
    Latać najlepiej do Chicago (chyba, że chcesz zwiedzać wschodnie wybrzeże), bo do NY jest niby taniej, ale z kolei żeby się stamtąd wydostać gdzieś dalej, to zapłacisz z nawiązką. NY, LA i DC to najdroższe miejsca w USA, więc jeśli masz ograniczony budżet, to lepiej zacząć od bardziej ekonomicznych stanów. W ogóle to najtaniej jest w Kansas i Oregonie (taka ichnia wersja naszych Mazur ;).
    Dostęp do sieci – powszechny jak się można spodziewać. Zaskakująco – USA są zacofane (!) w porównaniu do EU jeśli chodzi o usługi sieci komórkowych.

    3. Singapur
    Miejsce, gdzie nikt nie prasuje koszul 🙂
    Ceny znacząco niższe niż w PL jeśli chodzi o ubrania, elektronikę czy żywność. Tam mało kto gotuje w domu, bo same składniki na obiad dla 2 osób kosztują około 10-15 SGP (a potem jeszcze się trzeba narobić z przygotowaniem), a idąc do food court’u masz wybór jaki chcesz i ceny 3-5 SGP od osoby.
    Poruszać się można taksówkami lub metrem i autobusem. Samochodu się nie opłaca mieć, choć paliwo jest tanie. Licencja na używanie samochodu to kilka tysięcy SGP (typowo około 8K SGP, ważna jest na 10 lat). Ruch lewostronny, co dla Polaków jest dodatkowym wyzwaniem.

  20. Michal says:

    Jeszcze o wizie do USA.
    Zazwyczaj wizę dostaje się na 10 lat z możliwością wielokrotnego przekraczania granicy. Jeśli dostajesz na krócej, to znaczy, że mają wobec ciebie jakieś “ale”.
    Jednorazowy pobyt nie może przekroczyć 90 dni.
    Pracować nie można jeśli się nie ma pozwolenia na pracę. Podejmując takową ryzykujesz deportację (i 5 lub 10-cio letni zakaz wjazdu do USA) jeśli cię złapie Immigration Office lub IRS (ichnia skarbówka).
    Ważna rzecz – jeśli zarabiasz przez internet, bo formalnie nie pracujesz na terenie USA, więc nie masz problemów 🙂 Tylko tyle, że musisz co 3 miesiące przekraczać granicę (zawsze jest ryzyko, że mogą ci odmówić wjazdu, nawet jeśli masz wize!).

    • Łukasz says:

      Na początek – coraz bardziej podoba mi się twój blog

      Cieszę się:)

      Jednorazowy pobyt nie może przekroczyć 90 dni.

      Zaskoczyłeś mnie tym jednorazowym pobytem. Czy da się to jakoś obejść? Bilet w tą i z powrotem dla dwóch osób to około 10 tys zł z tego co się orientowałem. Raz na 3 miesiące taki mus to całkiem sporo…
      Na razie wszelkie moje pytania są czystko hipotetyczne, ale lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć:)

    • Perry says:

      Lot do Nowego Jorku lub Chicago w obie strony można już znaleźć za mniej niż 1500 zł – http://loter.pl/artykul/tanie-przeloty-nowy-jork-chicago-toronto-lot 😉

  21. Joanna says:

    Mój komentarz wciąż czeka na moderację, a podałam w nim linka do strony z tanimi lotami. Sama do tej pory korzystałam z esky.pl, ale tam trzeba samemu szukać, a na podanej przeze mnie stronie, ma się tanie połączenia podane na tacy.;)

  22. Sukcesman says:

    Nie mam dużego doświadczenia (jeszcze) w podróżach zagranicznych ale jeżeli ktoś myślał o Niemczech to może być taniej, szczególnie przy miastach graniczących z Polską. Pamiętam, że swego czasu Gorlitz zrobiło nawet akcję zachęcającą Polaków do próbnego zamieszkania w Niemczech, oferując dość ładne wg mnie mieszkania dla całych rodzin za ok. 500€/m-c. Oczywiście skończyło się to nadużyciem tego przywileju…

    Z ciekawości orientowałem się jak wygląda mieszkanie w Buenos Aires. Za 300-400$ można znaleźć ciekawe mieszkania z dostępem do internetu i basenu.

    CRANK słusznie napisał, że wielu ludzi chce wyjechać za granicę a prawie w ogóle nie zna swojego kraju. Jest wiele wspaniałych miejsc a kwoty mogą być tańsze niż Waszych obecnych mieszkań. Skontaktowałem się niedawno z kilkoma lepszymi (ale niedużymi) obiektami typu pensjonat/willa w większych miastach nad naszym polskim morzem, przykład: pensjonat/willa 900m od morza (przy lesie), pokój z łazienką i lodówką, umeblowany, bezprzewodowy internet, TV SAT (jeżeli ktoś ogląda TV), dostęp do kuchni, koszt całkowity 550zł/m-c. Miesięczne pobyty możliwe przez cały rok poza lipcem i sierpniem, jednak maj i czerwiec to ostatnio u nas najcieplejsze miesiące…
    Dodatkowo na parterze siłownia, fitness, solarium i spa (dodatkowo płatne jednak atrakcyjne stawki).

    Trochę formalności zatrzymuje mnie przed udaniem się zagranicę, dlatego myślę, że póki co skorzystanie z uroków naszego kraju jest dobrym rozwiązaniem 🙂

    • Łukasz says:

      CRANK słusznie napisał, że wielu ludzi chce wyjechać za granicę a prawie w ogóle nie zna swojego kraju.

      Ja się z tym zgadzam jak najbardziej, tylko że wyjazd do innych zakątków Świata daje nam zupełnie inne wrażenia. Lecąc pierwszy raz do Belfastu również nie widziałem w tym nic szczególnego. Okazało się jednak, że miasto wywarło na mnie ogromne wrażenie chociażby swoją “innością” od tego co widziałem u nas. Nie twierdzę, że Polska jest brzydka, a inne kraje ładne. Po prostu wszędzie jest inaczej. Widząc Belfast stwierdziłem, że oglądanie filmów, czytanie książek, internetu nic nie daje. Po prostu jak się nie poczuje to się nie wie co i jak…

      Kolejną niezaprzeczalną zaletą innych krajów jest możliwość nauki języka. Niestety samemu można się co najwyżej nauczyć rozumieć innych. Z wyrażaniem myśli jest już duży problem. Przynajmniej w moim przypadku.

  23. Marcin says:

    “Zaskoczyłeś mnie tym jednorazowym pobytem. Czy da się to jakoś obejść? Bilet w tą i z powrotem dla dwóch osób to około 10 tys zł z tego co się orientowałem. Raz na 3 miesiące taki mus to całkiem sporo…” – z tego co wiem (jeżeli w USA jest tak samo jak w innych krajach) wystarczy, że pojedziesz na parę dni czy tygodni np. do Meksyku czy Kanady. Potem możesz wrócić i na granicy dostajesz pieczątkę na kolejne 3 miesiące (chociaż w USA nigdy nie możesz być pewien, czy znowu pozwolą Ci wjechać). Nie musisz od razu lecieć z powrotem do Polski hehe.

    To samo działa w Tajlandii, ludzie co 3 miesiące robią tzw. visa run i na parę dni jadą sobie do jakiegoś pobliskiego kraju po czym wracają i znowu dostają wizę na 3 miesiące. To powszechna praktyka i nikt nie robi z tym problemu.

    No i bilety raczej tyle by nie kosztowały. Bilety na JFK (zresztą na inne lotniska na wschodnim wybrzeżu/Midwest podobnie) o normalnej cenie (więc pomijam first class i drogie linie) to coś koło 1500-2000 zł maks.

    • Łukasz says:

      No i bilety raczej tyle by nie kosztowały. Bilety na JFK (zresztą na inne lotniska na wschodnim wybrzeżu/Midwest podobnie) o normalnej cenie (więc pomijam first class i drogie linie) to coś koło 1500-2000 zł maks.

      Faktycznie przesadziłem z tymi cenami. Sprawdziłem właśnie na Skyscanner i wyszły około 1700 od osoby w obie strony. Czyli całkiem akceptowalna cena.

  24. Michal says:

    Tak jak już zauważyliście do spółki z Marcinem, nie wychodzi tak źle. Jak mieszkasz na południu, robisz skok do Meksyku na burito. Jak na północy, to do Kanady po syrop klonowy 😉

    Rozwiązaniem problemu (nie “obejściem” 🙂 jest założenie firmy w USA (np. LLC w Delaware, żeby nie płacić ogromnych podatków) i postaranie się o wizę E2 (dla inwestorów, którzy nadzorują swoją firmę w Stanach).

    Temat właśnie aktualnie drążę intensywnie, więc jak coś znajdę ciekawego to się podzielę (jak nie zapomnę ;).

  25. Gosia says:

    nono, to się nazywa napisać efektywny post:). Sporo wiedzy i kilka nowych pomysłów na przeprowadzkę

    Pozdrawiam

  26. Michał Maj says:

    Świeżo z Indii wróciłem 😉 Koszta życie śmiesznie małe- zarabiając w Polsce można tam żyć na super poziomie pomijając że kraj to największy śmietnik świata 🙂

    • Łukasz says:

      Michał – jeśli to nie problem napisz coś więcej na ten temat. Gdzie mieszkałeś? Jakie konkretne koszta masz na myśli (przykłady cen)? Czy sam kraj jest warty zobaczenia? Myślę, że nie tylko ja jestem zainteresowany…:)

  27. Grzegorz Kudybiński says:

    Witam,

    Czy może o tej australijskiej wiosce to było o Coober Pedy? Pamiętam jak kiedyś przeczytałem artykuł w Polityce http://archiwum.polityka.pl/art/opal-trotyl-inbsp;krokodyl,397797.html i jedną z myśli było: “fajnie było by tam pojechać, a jeszcze fajniej pokopać… 🙂

    Co do informacji o miejscówkach to podróżniczych doświadczeń nie mam więc się nie będę wypowiadał. Co do USA to z jednej strony słyszę, że jest to państwo tak naprawdę policyjno-religijne, że amerykanie są konserwatywni, pruderyjni a także ignorantami/idiotami (te wszystkie instrukcje typu, że włączonej piły mechanicznej nie powinno się zatrzymywać dłońmi bądź genitaliami) a z drugiej, że jest to kolebka wolności i swobód obywatelskich, że amerykanie są przyjaźni, uśmiechnięci, kreatywni. Zastanawia mnie, która wersja jest bliższa prawdzie? (Prawda jak zwykle pewnie leży gdzieś pośrodku choć ciekawe w którą stronę ów środek jest przesunięty)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Grzegorz.

    • Łukasz says:

      Co do Coober Pedy to zapewne tak, ale głowy nie dam sobie uciąć:) Mała edycja – włączyłem Google Maps (street view) i chyba to jednak nie to. Na filmie widać było w zasadzie same domy schowane w ziemi. Wystawała jedynie wentylacja z tego co pamiętam. Tutaj są normalne domy. Chyba, że film pokazywał jakiś wycinek miasteczka – ciężko powiedzieć.

      Jeśli chodzi o USA to mi się podoba ich różnorodność. Mam wrażenie, że obydwa oblicza Stanów, które przedstawiłeś są prawdziwe. Ostatnio trochę sobie “zwiedzałem” na Google Maps i rzuciła mi się w oczy straszna “brzydota” małych miasteczek. Wszystko wygląda jakby miało się zaraz rozpaść. Z drugiej strony ma to swój urok i bardzo chciałbym zobaczyć taką wioskę/miasteczko w Texasie czy Arizonie.

  28. tyler says:

    Z mojego doswiadczenia (chronologicznie, wiec pierwsze wpisy moga byc srednio aktualne):
    – Wlochy (Palermo) – mieszkanie 3 pokojowe w centrum (2 bedroom) – 800 euro miesiecznie. Komunikacja miejska taka sobie, ale istnieje. Jedzenie niewiele drozsze niz u nas, nie liczac knajp, tam roznica jest wieksza. Super pogoda (w lecie wrecz za goraco), morze, gory…
    – Szwecja – mieszkanie 2 pokojowe na obrzezach – 5000 SEK + internet (~300 SEK). Karta miejska – 500 SEK, ale wszedzie sa sciezki rowerowe, wiec lepsza inwestycja jest rower za ~800 SEK (o ile ktos jest twardy, moze jezdzic nawet w zimie). Jedzenie – stosunkowo drogie, obiad w knajpie od 60-80SEK, na pozostale zakupy wydawalem jakies 300-400SEK tygodniowo. Picie w pubach – ceny kosmiczne (piwo = 80-90 SEK). Piekne lato, straszna zima (ciemno o 14-tej).
    – Kanada (Ontario) – mieszkanie 3 pokojowe – 1300 dolarow (kompletnie umeblowane). Jedzenie – jakies 150 dolcow na zakupy co tydzien, ale obiady jadam w pracy. Samochod wlasciwie niezbedny, chyba, ze mieszka sie w ktorejs z aglomeracji. Benzyna – tania, choc tez poszla w gore – teraz ok 1.2CAD za litr. Picie w knajpach ciut tansze niz w Szwecji, podobnie jak tam — czesciowa prohibicja (czyli alkohol tylko w monopolowych).
    Generalnie najlepiej mieszkalo mi sie w Palermo, ale tam czesc zawodowa byla najslabiego zorganizowana.

  29. tyler says:

    Gah, zle przeliczylem – mieszkanie w Palermo to bylo 400 e/miesiecznie (2002 rok).

  30. masza says:

    Temat sprzed roku, ale dorzuce jeszcze cos.
    Irlandia środkowa, mała miejscowość nad rzeką (1 sklep spozywczy, poczta, 5 pubów, 12 km od stolicy hrabstwa) – koszty wynajęcia nowej szeregówki z ogródkiem 450 euro (ceny spadły z powodu kryzysu, ale i przedtem bylo nieduzo – 550 euro). Konieczny samochód. I brak dublińskiego brudu 🙂

  31. Wyprawa na Gibraltar says:

    Cześć,

    Kiedyś podesłałem link do bloga o życiu w Tajlandii. Mam nadzieję, że pomimo przerwy nadal interesują Cię ludzie, którzy realizują swoje pasje i zaliczają relokacje lub ruszają w podróż w nieco odmienny sposób niż ten, który proponują biura i portale turystyczne promujące zorganizowany wypoczynek.
    http://traveleros.pl/wyprawa-na-gibraltar.html
    Dzisiaj wersja “tanie podróżowanie po Europie” – studenci z Krakowa wyruszyli kilka dni temu 30-letni transporterem na Gibraltar.
    Mam nadzieję, że się spodoba ;).

Skomentuj

*