Marazm, stagnacja, brak pomysłów

Pustynia

(źródło:http://www.flickr.com/photos/rikdom/150662136)

Zarabiam w internecie od kilku lat. Handel, reklama internetowa, programy partnerskie, katalogi, promocja stron – to niektóre z dziedzin działalności internetowej, których doświadczyłem i mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że w pewnym stopniu (często całkiem sporym)  je poznałem. Od jakiegoś czasu nie mam kompletnie pomysłów na nowe przedsięwzięcia. Po prostu nie wiem co mam dalej robić. Mógłbym w kółko tworzyć nowe stronki, ale potrzebuję jakiegoś zastrzyku energii, pomysłu, nowych wyzwań. Co robić?

Mniej więcej od miesiąca borykam się z tym pytaniem. Codziennie klikam po swoich stronach, sprawdzam statystyki, trochę je ulepszę, staram się promować itp. Niestety sprawia mi to coraz mniejszą frajdę. Wydaje mi się, że zatrzymałem się w miejscu i nie mogę ruszyć do przodu chociażby o krok.

Jestem typem człowieka, który chyba mimo wszystko lubi naukę… Po prostu nowe wyzwania sprawiają, że widzę sens egzystencji. Nie mogę stanąć w miejscu, bo po chwili ogarnia mnie wrażenie, że stoczę się po “równi pochyłej” i zaprzepaszczę wszystko co do tej pory osiągnąłem. Nie wiem skąd bierze się u mnie to uczucie, ale czuję, że muszę co i rusz próbować nowych rzeczy.

Ładowanie akumulatorów

Co jakiś czas muszę odpocząć i spróbować czegoś innego. Swojego czasu porzuciłem stronki i zacząłem intensywnie interesować się giełdą walutową. Nakupowałem książek, śledziłem fora, wykresy, zacząłem śledzić wydarzenia gospodarcze w szerszym kontekście. Trwało to kilka miesięcy, po których ze wzmożoną siłą przysiadłem do moich stron i zacząłem dalej rozwijać swój biznes. Po jakimś czasie zobaczyłem jak bardzo była mi potrzebna ta przerwa w sztampowym wykonywaniu tych samych czynności. Niestety każda forma pracy po pewnym czasie zaczyna nużyć. Z e-biznesem nie jest inaczej.

Bateria

(źródło: http://www.flickr.com/photos/codefin/3007198)

Ten blog również w pewnym sensie miał mi dać trochę odpoczynku od dotychczasowego trybu życia. Poświęciłem się nowym zagadnieniom – filmom video, podcastom, programom partnerskim, blogosferze. Dało mi to chwilę wytchnienia i pozwoliło dalej pchać do przodu machinę, która ruszyła dwa lata temu. Obecnie znowu coś się ze mną dzieje, szukam pomysłów i nie mogę ich znaleźć.

Poza zwykłym przemęczeniem, pojawiła jeszcze frustracja związana ze spadkiem zarobków. Przyszły wakacje, ludzie wyjechali na urlopy, internautów nagle ubyło. Niestety odbiło się to negatywnie na moich przychodach i to dodatkowo podgrzewa u mnie atmosferę. Nie jest źle – po prostu odrobinę gorzej, ale jak tylko widzę spadek wskaźników, od razu zapala się u mnie czerwona lampka i muszę coś z tym po prostu zrobić. Nienawidzę momentów przestoju.  Statystyki mają iść w górę. Tylko wtedy jestem zadowolony.

Chciałbym spróbować czegoś innego, ale kompletnie nic nie przychodzi mi do głowy. Czasami mam ochotę porwać się na bardziej ambitne projekty, ale po chwili zastanowienia odrzucam takie pomysły. Chcę być niezależny, a wielkie przedsięwzięcia wymagają pewnych ustępstw. Z uwagi na pracę etatową nie mogę brać na razie pod uwagę zajęć wymagających poświęcenia w 100%. Firma jest malutka i taka ma pozostać. Wierzę, że internet jest miejscem (a w zasadzie wiem), gdzie w pojedynkę można osiągnąć naprawdę wiele. Dlatego ciągle szukam nowych pomysłów, takich które da się realizować nie rezygnując z mojego etatowego zajęcia. Coraz bardziej dochodzę jednak do przekonania, że powoli wyczerpuję wszystkie dostępne opcje.

Odpoczynek, marnowanie czasu

Nie tak dawno odłożyłem na bok wszystko, starałem się po prostu odpoczywać. W odstawkę poszedł Kindle i nauka angielskiego. Po pewnym czasie odłożyłem książki. Ostatnie kilka, kilkanaście dni to w zasadzie bezmyślne marnowanie czasu przy komputerze. Gram w Starcrafta, przeglądam strony, blogi. Nie uczę się niczego i marnuję czas. Doszedłem do wniosku, że takie obijanie się nie sprawia mi przyjemności, w ten sposób zamiast uzyskać pozytywną energię tylko marnuję czas. Muszę coś robić, zapełniać jakoś to życie, iść do przodu. Doszło do tego, że zacząłem z większą chęcią chodzić do mojej “właściwej” pracy, przynajmniej tutaj nie marnuję czasu tak jak w domu.

Jeśli czytasz uważnie mojego bloga, to wiesz, że  na tej stronie też ostatnio wiele się nie dzieje. Nie chcę pisać o byle czym i doszedłem do wniosku, że nic na siłę. Blog ma być wartościowy i nie chcę go zapychać wpisami, które powstały tylko po to, żeby jakoś wypełnić miesięczny limit. Nie mam weny – nie piszę. Mam nadzieję, że wraz z pojawieniem się nowych pomysłów na e-biznes, zakołaczą w mojej głowie również tematy na Gdzietylkochce.

Liczę na to, że tym wpisem nie spowoduję odwrotu czytelników od mojego bloga. Zdaję sobie sprawę, że jest to w pewnym sensie wylewanie żalów i własnych niepowodzeń, ale tą stronę traktuję po części jako miejsce, gdzie mogę się po prostu wygadać. Jeśli masz jakieś pomysły, które mogły by mi pomóc ruszyć z miejsca z chęcią o nich przeczytam. Nie ukrywam, że liczę na Twoją pomoc.

 

 

 

41 komentarzy(e) dla “Marazm, stagnacja, brak pomysłów”

  1. Czytelnik says:

    Łukasz nie poddawaj się tylko do boju 😛 :>

    A najlepiej zrobisz jak pojedziesz na wakacje z rodziną. Odpoczniesz z tydzień, dwa i dostaniesz wtedy automatyczny kopniak w sferze swojej e-pracy !

    • Łukasz says:

      Dzięki. Na tydzień postaramy się jeszcze wyskoczyć z żonką. Może ktoś zna jakieś fajne miejsca na “last minute”? Chodzi wyłącznie o odpoczynek – raczej bez nadmiernego zwiedzania. Takie “all inclusive” bez wysiłku czyli jak najmniej kombinacji:)

  2. shpyo says:

    Co do zarobków, to powinieneś znaleźć kilka tematyk, które są topowe w wakacje aby zakryć lukę wakacyjną.
    Też mam takie przestoje i najlepiej co mi pomaga to wypad na wieś, gdzie nie ma telewizji, internetu. Sama przyroda, dojenie krów, spokój. Po takim tygodniu wracam z dużo większą ochotą do pracy.

    • Łukasz says:

      Jeśli chodzi o tematyki to jest z tym coraz gorzej. Szukam jednak cały czas, ale jest dużo kryteriów które biorę pod uwagę przy ich wybieraniu. Jeśli znajdę “wakacyjną”, która w moim mniemaniu jest warta świeczki oczywiście w nią wejdę. Nie jest to jednak takie proste.

  3. Takie momenty, chociaż mało przyjemne, bywają często przełomowe.

    Wysłalem Ci wiadomość na mail.

  4. Nie wiem czy to dobry pomysł ale jakbyś wziął się za naukę np. php? Dla mnie jest to miła odskocznia od szukania kolejnych pomysłów na strony, pozycjonowania itd. Jakbyś się poduczył to możliwe, że przyda Ci się ta wiedza w późniejszym rozwijaniu stron.

    • Łukasz says:

      PHP to dla mnie raczej czarna magia. Być może skorzystam jednak z Twojej rady i coś popatrzę w tym temacie.

  5. Marcin says:

    Może czas na jakieś poważniejsze aktywne wakacje? Zmiana otoczenia w połączeniu z odcięciem od Internetu na chociaż parę dni powinna bardzo pomóc. shpyo podsuwa dobrą sugestię.

    Gry komputerowe czy bezmyślne surfowanie po necie prawie zawsze sprawiają, że pod koniec dnia czujesz się jakbyś go zmarnował, bo nie robiłeś nic produktywnego. Ale też bym się aż tak nie obwiniał, bo człowiek potrzebuje raz na jakiś czas tego typu dni, kiedy nie robi nic sensownego i tylko sobie w jakiś tam mniej czy bardziej produktywny sposób odpoczywa.

    Jakieś aktywne wakacje z dala od kompa połączone z dużym wysiłkiem fizycznym powinny w pełni oderwać Twoje myśli od pracy, a i dostarczyć pod koniec dnia jakiejś satysfakcji – że np. przeszedłeś jakiś tam odcinek szlaku czy ogółem zrobiłeś coś zupełnie innego niż zwykle na co dzień.

    Myślę, że po prostu za długo lecisz według ustalonej rutyny i w końcu zaczęło Cię to dobijać. Czas chociaż na parę dni kompletnie zmienić rutynę.

    I ostatecznie – wiem, że to może zabrzmieć jak banał, ale prawda jest taka, że już naprawdę sporo osiągnąłeś i według mnie, pomimo tego że naturalne dla wielu ludzi są duże ambicje, powinieneś trochę wyluzować i zacząć się bardziej cieszyć niezależnością, którą już posiadasz.

    Może po prostu czas sobie przez miesiąc czy dwa kompletnie odpocząć od wszelkiej dodatkowej pracy oprócz tej etatowej i skupić się tylko na prostej codziennej przyjemności z życia? Rozdział “Filling the Void” z The 4-Hour Workweek może Ci się w tym przydać.

    • Łukasz says:

      Może czas na jakieś poważniejsze aktywne wakacje?

      Jak już napisałem wyżej planujemy z żoną pierwsze w życiu ‘last minute”. Szukamy miejsca także jeśli ktoś ma jakiś pomysł będziemy wdzięczni za radę.

      Myślę, że po prostu za długo lecisz według ustalonej rutyny

      Zgadza się. I potrzebuję po prostu jakiejś odskoczni – chociaż na jakiś czas. Ogólnie kocham to co robię i daje mi to niesamowitą satysfakcję, ale wszystko po pewnym czasie zaczyna nudzić.

      I ostatecznie – wiem, że to może zabrzmieć jak banał, ale prawda jest taka, że już naprawdę sporo osiągnąłeś i według mnie, pomimo tego że naturalne dla wielu ludzi są duże ambicje, powinieneś trochę wyluzować i zacząć się bardziej cieszyć niezależnością, którą już posiadasz.

      Właśnie starałem się cieszyć, ale im bardziej się starałem mniej pracować tym bardziej widziałem jak mi tego brakuje. Po prostu nie mogę nic nie robić. Niezależność w jakimś tam stopniu może i osiągnąłem, ale własna DG to zawsze wzloty i upadki. Czasami boję się po prostu, że los się odwróci, dlatego chciałbym iść stale do przodu, rozwijać się.

      Może po prostu czas sobie przez miesiąc czy dwa kompletnie odpocząć od wszelkiej dodatkowej pracy oprócz tej etatowej i skupić się tylko na prostej codziennej przyjemności z życia?

      Nie potrafię się odciąć od tego całkowicie. Mimo, że większość moich “dodatkowych” zarobków to dochód szumnie nazywany “pasywnym” to jednak trzeba tego doglądać, być cały czas na bieżąco. W ogóle e-biznes wymaga śledzenia wydarzeń i reakcji na wszelkie nowinki. Ciężko to tak po prostu odłożyć na bok, szczególnie kiedy się to lubi.

      Rozdział „Filling the Void” z The 4-Hour Workweek może Ci się w tym przydać.

      Wolę szukać samemu. Ferris do końca do mnie nie przemawia.

      Dzięki za wyczerpujący komentarz.

    • Marcin says:

      Niezależność w jakimś tam stopniu może i osiągnąłem, ale własna DG to zawsze wzloty i upadki. Czasami boję się po prostu, że los się odwróci, dlatego chciałbym iść stale do przodu, rozwijać się.

      Może czas zainteresować się tematyką inwestowania, zabezpieczania majątku i tak dalej?

    • Łukasz says:

      Marcin – odnośnie inwestowania to powoli zaczynam się tym interesować. Nie tak dawno zrozumiałem (pluję sobie w brodę, że tak późno), że z pieniędzmi trzeba robić cokolwiek, żeby nie traciły na wartości. Nawet zwykłe lokaty się sprawdzają. Ogólnie pieniądz, który leży jest warty coraz mniej i trzeba sobie z tego zdawać sprawę.

  6. Może nie warto myśleć o zarabianiu, biznesie, celach itd. a po prostu o pisaniu, robieniu czegoś co pomaga ludziom. Jak nie wiem co robić to wchodzę na Wikipedię i edytuję artykuły. Kasy i sławy z tego nigdy nie będzie, ale jest satysfakcja.

    • Łukasz says:

      robieniu czegoś co pomaga ludziom

      Wybacz, ale w blogosferze związanej z tematem (zarabianie) nie trawię po prostu już tego zwrotu. Wkurza mnie takie na siłę altruistyczne podejście. Cieszę się jak mogę pomóc innym (min. na tym blogu), ale odróżniam biznes i utrzymanie własnej rodziny od charytatywnych zachowań. Nadrzędnym celem każdej pracy, każdego biznesu jest najzwyklejsze w świecie zarabianie. Zaspokojenie potrzeb innych jest po prostu drogą do celu. Nie starajmy się na siłę być tacy super.

      Co do Wikipedii to nie mam na tyle wiedzy, żeby się tam udzielać. Swoją drogą nie zastanawiałem się jak działa encyklopedia “naszych czasów”. Faktycznie można tam od tak edytować i dodawać artykuły? Musi to być raczej inaczej zorganizowane… Jak to jest?

  7. Paweł Mąka says:

    Trafiłem przypadkiem na tego bloga ale już go sobie zapisuje 🙂 Bardzo fajny, super wpisy gratuluję! Jeśli chodzi o twoją działalność zarobkową w internecie to może i miałbym dla ciebie propozycję, jeśli byłbyś zainteresowany zapraszam po szczegóły, z twoim doświadczeniem i obyciem mógłbyś wiele zdziałać i realnie zarobić. Daje Like jeśli możesz odwdzięcz się tym samym 😛 Brzmi to trochę żałośnie jednak miałem bloga na darmowym hostingu i wszystko straciłem, zaczynam od nowa :/

    Pozdrawiam

    • Łukasz says:

      Dzięki Paweł za mile słowa. Odnośnie propozycji to raczej nie skorzystam, gdyż zapewne chodzi o MLM. Co do lajków to nie uznaję coś za coś. Ja klikam like, linkuję itp. tam gdzie uważam za słuszne. Nie odwdzięczam się i nie żądam odwdzięczania. Powodzenia w odbudowie bloga. Twoja historia jest poniekąd przestrogą dla innych, którzy tną koszta min. na hostingu. Trzymam kciuki za biznes, ale MLM na chwilę obecną do mnie nie przemawia.

  8. Odpoczywanie od pracy w internecie, surfując i grając w gry, to tak jakbyś wziął urlop ale i tak przychodził do miejsca pracy i się tam obijał.

    Także spędź trochę czasu w outernecie (bo rzeczywistość dzieli się na internet i outernet) 🙂 Już mnie co prawda ubiegli koledzy powyżej, ale powtarzam aby utwierdzić Cię w przekonaniu.

    A jak już odpoczniesz to może zrób ebooka/audio/wideo o czymś co umiesz i wystaw to na sprzedaż. Tego jeszcze nie robiłeś co? 🙂

    • Łukasz says:

      A jak już odpoczniesz to może zrób ebooka/audio/wideo o czymś co umiesz i wystaw to na sprzedaż. Tego jeszcze nie robiłeś co?

      Nie robiłem, ale miałem swojego czasu podobne plany. Od sprzedaży produktów odstraszają mnie aspekty prawne i techniczne. Mam tu na myśli rozliczenia i sam system, który udostępnia wirtualne produkty. Z chęcią przeczytam gdzieś więcej informacji na temat sprzedaży cyfrowych produktów (jak się rozliczać, w jaki sposób sprzedawać). Z tego co się orientuję w naszym kraju nie ma systemu sprzedażowego jak np. Clickbank czy E-junkie, które bardzo upraszczają sam proces sprzedaży. Po cichu liczę, że niedługo przeczytam o tym za jakiś czas na blogu Marcina.

    • Marcin says:

      Możesz to zrobić za pośrednictwem E-Junkie. Jest dostępna polska waluta, a treść maila można sobie zedytować. PayPal będzie się włączał w wersji lokalnej, a klient może sobie zapłacić kartą bez posiadania konta w PayPalu. Nie znam lepszego gotowego rozwiązania niż to.

      Rozliczanie jest jakbyś świadczył e-usługi, bo wg polskiego prawa sprzedaż produktów cyfrowych to właśnie świadczenie e-usług.

    • Gosia says:

      Łukasz faktycznie chyba złapał Cię marazm. Sprzedawanie e-usług to znowu nie jakaś czarna magia. Systemy płatnicze nie są znowu az tak skomplikowane. Dobry programista moze Ci wszystko zautomatyzować, że bedziesz tylko musiał nadzorować od czasu do czasu i odpowiadać ewentualnie na maile i rozliczac sie z fiskuem. Oczywiście tez sie promowac ale to umiesz jak zakładam. Majac własny dobry produkt mozesz wiecej sie nauczyć i zyskać finansowo. Więc proponuje wrzucić reset, wziąc urlop od wszystkiego pójśc do biura podrózy kupić last minut gdzie kolwiek i pozwolić sobie na pełąn luz. Potem sam zobaczysz ze pomysły przyjdą.

      Pozdrawiam,

    • Łukasz says:

      Może i nie jest to czarna magia, ale nie można się w końcu znać na wszystkim. Jeszcze nie miałem z tym do czynienia i tyle. Reset niedługo będzie. Ciepłe kraje i leżenie tydzień czasu do góry brzuchem:) Pomysł już mi jeden przyszedł. Muszę przebudować jedną z moich stron. Będzie trochę pracy, przynajmniej zrobię coś pożytecznego… Pozdrawiam.

  9. Moim zdaniem cechą e-biznesu tego typu jest to, że wiele osób robi go w izolacji od realnego kontaktu z innymi ludźmi z branży. Sam piszesz, że działasz w pojedynkę.

    Mi zawsze w takiej sytuacji pomaga wybranie się na jakąś konferencję biznesową. Czasem jedno zdanie usłyszane na takim wydarzeniu może całkowicie coś zmienić w sposobie prowadzenia biznesu.

    Na przykład: http://www.myslecjakmilionerzy.pl/

    Mali e-biznesmeni – blogerzy też powinni się kiedyś spotkać w realu, mi przynajmniej bardzo takiego kontaktu brakuje, a w bezpośrednim otoczeniu nie mam zbyt wiele osób podzielających moje wartości i pasje.

    • Łukasz says:

      Być może masz po części rację, ale interesując się blogosferą związaną z zarabianiem w internecie bardzo często widzę ludzi kreujących się na ekspertów, którzy ekspertami w moich oczach nie są. Często czytam o konferencjach, spotkaniach itp., po czym natrafiam na bloga stałego bywalca takich miejsc, który poza “znajomością” osób z branży nie może się za bardzo pochwalić innymi osiągnięciami. Wiele osób gada, mało osób robi. Takie jest moje zdanie, ale oczywiście mogę do tego źle podchodzić.

      Być może z ciekawości wybiorę się kiedyś na tego typu imprezę. Może nawet na tą wskazaną przez Ciebie. Cena nie zabija, miejsce mi odpowiada, poczytam trochę o tych milionerach i się zastanowię…:) W każdym razie dzięki za pomysł.

  10. Paweł Mąka says:

    Dariusz zgadzam się w 100%

  11. Rafal says:

    Łukasz cokolwiek zamierzasz zrobić – nie rezygnuj z prowadzenia bloga. Twój blog (i blog rentiera) daje mi i pewnie nie tylko mi bardzo dużą motywacje do pracy. I nawet jak piszesz, że “Ci się nie chce” to robisz to w taki sposób, że ludziom się to podoba i komentują w nieskończoność 🙂

    • Łukasz says:

      Dzięki Rafał. Z bloga nie rezygnuję. Będę po prostu pisał jak pojawi się ciekawy pomysł. Nie chcę nic robić na siłę. Pozdrawiam.

  12. Grzegorz Kudybiński says:

    Łukasz,

    Przychylam się do opinii innych. Najpierw zrób sobie przerwę połączoną z aktywnym wypoczynkiem i z dala od komputera. Później może wrócą Ci chęci i pomysły do kontynuowania dotychczasowych zajęć, a może złapiesz inspirację do zupełnie nowych wyzwań.

    Co do nowych rzeczy do nauki to może projektowanie aplikacji na Androida / iPhone?

    Pozdrawiam.
    Grzegorz.

    • Łukasz says:

      Co do nowych rzeczy do nauki to może projektowanie aplikacji na Androida / iPhone?

      Programistą nie zostaje się od tak. Skoro nie znam się chociażby na PHP to ciężko będzie rzucić się na głębokie wody. Myślę, że programowanie jest na tyle specjalistycznym zajęciem, że trzeba mu się poświęcić w całości. Nie da się tego robić obok czegoś. Moim głównym “nurtem” są strony i mój świat biznesowy kręci się na razie wokół nich. Nie ukrywam jednak, że gdybym miał do tego smykałkę i chociaż podstawową wiedzę, z chęcią bym spróbował programowania. Szczególnie, że w Androidzie widzę przyszłość (sam z niego korzystam). Kibicuję Pawłowi, który jest pierwszą “znaną” mi osobą, odnoszącą na tym polu sukcesy.

      Znając życie to za jakiś czas wszystko wróci do normy. Wpadnę na pomysły dotyczące nowych tamatyk, stworzę kilka stron i będzie ok:)

  13. Adacho says:

    Mnie miażdży ta pora roku i pogoda ciężko mi się pracuje od miesiąca jakoś licho mi się chce…

    Ta moja chmura z planem nad głową jakoś się mocno rozwiała…

    A i spadek zarobków w tym okresie jest trochę demotywujący czekam z utęsknieniem na wrzesień, jak powoli zacznie więcej osób serfować 😉 i przestaną to piwsko pić na świeżym powietrzu zamiast klikać w ads ;-).

    Przyjdzie jesień wrócisz na ziemię mówię Ci to, człowiek bardzo zależny jest od stanu meteo.

    • Łukasz says:

      Może masz rację. Sezon letni zawsze jest taki senny. Ludzie wyjeżdżają, odpoczywają, odcinają się od internetu. Mam nadzieję, że wraz z pogorszeniem pogody (chociaż obecnie raczej dziwnie to brzmi) wróci ochota i przyjdą nowe pomysły.

  14. A co powiecie na pomysł utworzenia na którejś ze społecznościówek (proponowałbym GoldenLine, gdyż jest biznesowo zorientowane) grupy dla osób, które dążą do niezależności i wykorzystują internet do budowania źródeł pasywnego dochodu?

    Niby grupy tego typu istnieją, ale moglibyśmy wprowadzić ostrzejsze kryteria selekcji, aby byli tam ludzie, którzy rzeczywiście coś robią i chcą się lepiej poznać, wzajemnie wspierać i wymieniać doświadczeniami.

    Dyskusje przy okazji postów na blogach to fajna rzecz, ale z drugiej strony coś bliższego klasycznemu forum mogło by też być bardzo wartościowe.

    • Czyli tak zwany mastermind group. Sam się za czymś takim rozglądałem.

      Tylko jak określić kryteria co do osób?

    • Można by zacząć od dokładnego opisu tego, dla kogo przeznaczona była by taka grupa, a każdy chętny musiałby przedstawić adres przynajmniej jednego projektu internetowego, który zrealizował i który przynosi mu pasywny dochód.

  15. Patryk says:

    Łukasz cóż za filmy nagrywasz?

  16. seb2k6 says:

    Zgadzam się co do sugestii o wyjeździe. Zmiana miejsca, nowe twarze, nowe wrażenia i umysł może znów wrócić na twórcze tory. Tylko na tych wakacjach nie leż do góry brzuchem całymi dniami… zajmij się czymś co odciągnie Twoje myśli od internetu. Wędrówki po górach, rower, pływanie, bieganie, gry zespołowe itp lub inne rzeczy jakie lubisz robić… im więcej będziesz miał zajęć tym mniej czasu na myślenie o tym od czego chcesz odpocząć. I nie zabieraj kompa ze sobą. Jak Ci brakuje pomysłów na wpisy to teraz na topie są diety niskowęglowodanowe 😉 Powodzenia.

  17. Pietruszka says:

    Chyba za poważnie podchodzisz do sprawy zarabiania w internecie… Potem, gdy przychodzą spadki to pojawiają się frustracje i zmęczenie niczym zawód maklera giełdowego 🙂 Każdy ma podobny problem. Fakt pieniądze do życia są potrzebne, ale nie samą kasą żyje bloger 🙂

    Ja podchodzę do zarabiania jak do zwykłej gry komputerowej (strategicznej). To zabrzmi dziwnie (tak jak bym się popisywał) ale dla mnie to tylko cyferki, które są rzeczywistością dopiero, gdy zmaterializuje je w bankomacie 🙂 Przyznam szczerze, że moje zarobki w sieci kształtują się na poziomie 10-11k pln. Np. teraz w wakacje mam spadki i strony dają tylko ok. 2k pln zarobku. Duża strata, ale nie przejmuje się tym mam swoje hobby i teraz odpoczywam. Regeneruje siły, bo i tak wiem że niebawem sytuacja się odwróci. Nie przejmuj się, że nagle masz spadki w wakacje, to normalne. Zresztą firmy nie pakują dużo kasy w adsense w sezonie letnim. Wywietrz trochę mózg 🙂 Ja to robię np. jeżdżąc MTB po górach. Sport, odpowiednia dawka tlenu, widoki, wymuszenie koncentracji podczas zjazdu na szlaku świetnie na mnie wpływają. Znajdź jakieś hobby, związane z ruchem i udzielaj się w nim gdy będziesz miał ochotę i czas. Dopiero, gdy w sezonie jesiennym pojawi się problem z zarobkami na Twoim miejscu bym się martwił. Teraz to tylko czas na przemyślenia i przygotowanie planu.

  18. mat3o says:

    Czasami tak bywa. Ten rok nie mogę zaliczyć do udanych. Utrata pracy, oblanie studiów, 2 ciężkie choroby w rodzinie sprawiły, że ostatnie kilka miesięcy nadają się do wymazania z pamięci. Wróciłem niedawno z wakacji ( które de facto planowałem ponad 8 miesięcy wcześniej) i nabrałem trochę dystansu do tego wszystkiego i teraz mam siły do działania. Właśnie planuje założenie swojego 1 bloga, a czas pokaże co dalej będzie. Życzę sukcesów i trzymam kciuki. pozdrawiam

  19. Szacun mat3o! Takie rzeczy przyjemne nie są, ale kiedy trochę czasu minie – człowiek wychodzi silniejszy.

    Pojawiło się tutaj wiele opinii odnośnie odpoczynku, relaksu – coś w tym jest, zgadzam się. Kiedy skupimy się na czymś zupełnie innym, okazuje się że wracamy do tematu ze świeżym spojrzeniem i nowymi siłami.

  20. mat3o says:

    Trzeba żyć dalej. Może nie tyle sam relaks, ale możliwość oderwania się od codzienności sprawia, że zaczynamy myśleć innymi kategoriami.
    BTW – Śledzę tego bloga od kilku tygodni i chciałbym znaleźć się w tym punkcie, w którym jest Łukasz. Etat + dochody z internetu(w innej formie). Wiem, że sporo pracy mnie czeka i pewnie trudno będzie pogodzić naukę z innymi obowiązkami, ale najważniejsze to chyba próbować i nie stać w miejscu.
    Łukasz, pomysły same przyjdą, wystarczy poczekać na pozytywny impuls.

  21. miqa says:

    To ja dodam coś od siebie. Nie wiem, czy już gdzieś pojechałeś, moje propozycje wyjazdów, które mogłyby być jakąś inspiracją:

    – Gruzja – góry i treking bez komputera i telefonu:)
    – Słowiański Raj – blisko, tanio i ciekawie – też bez komputera i telefonu:)
    – Chorwacja, wyspa Pag albo Pula – oczywiście bez komputera i telefonu.

    To takie moje propozycje:>

    I myślę, że momentami przestoju nie ma się co martwić, a jeżeli przychodzą to pozwolić sobie na nie, aby później z większym powerem działać:)

  22. […] je pielęgnuję, ale stwierdziłem, że pora odpocząć. Nienawidzę marnować czasu i publikując ten wpis 20 lipca najbardziej żal mi było, że nie potrafię się przemóc i rozpocząć jakiegoś nowego […]

Skomentuj

*