Kindle Fire – nadchodzi rewolucja?

Kindle Fire

Nowe technologie towarzyszą mi od dłuższego czasu. Lubię gadżety, lubię swoje narzędzia pracy. Nie będę ukrywał, że czasami sam fakt możliwości korzystania ze zdobyczy techniki wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Jakiś czas temu napisałem artykuł o czytniku ebooków Amazon Kindle. Chciałem go wykorzystywać przede wszystkim do nauki języka angielskiego.

Od zakupu “kindelka” minęło już kilka miesięcy i muszę przyznać, że w pewnym sensie się zawiodłem. Nie jestem molem książkowym i nigdy nie byłem. Kindle miał mnie motywować do czytania w języku angielskim i początkowo spełniał swoją rolę znakomicie. Niestety z czasem zapragnąłem czegoś więcej. Chciałem korzystać z tego urządzenia jak z podręcznej biblioteczki – zgodnie z założeniami jakie przyświecały twórcom. Niestety okazało się, że Polska mimo, że chyba ostatecznie stała się państwem nowoczesnym nie umożliwia mi korzystania ze zdobyczy techniki w zakresie jakiego bym oczekiwał.

DragonlanceOkazało się, że polskich książek w formacie dopasowanym do czytnika Amazona jest jak na lekarstwo. Sam Amazon również nie kwapi się z wprowadzeniem polskojęzycznych pozycji (a może to autorzy i wydawcy się nie kwapią?) – nie liczę oczywiście kilkudziesięciu ebooków, które zaplątały się w pokaźnej bibliotece amerykańskiej księgarni. Czarę goryczy przelała sytuacja, którą zastałem wczoraj. Jedną z moich ulubionych książek jeśli chodzi o fantastykę jest saga “Dragonlance”. Trylogia ta dostępna była na Amazonie wyłącznie w wersji papierowej, ale co i rusz sprawdzałem czy nie pojawił się przypadkiem format kindlowy. “Inteligentny” system księgarni oczywiście obserwował mnie uważnie i zapamiętał moje nawyki i oczekiwania. W dniu wczorajszym Amazon delikatnie “zasugerował” mi na swojej stronie głównej, że mogę być zainteresowany pewną pozycją, a mianowicie… “Dragonlance” w wersji na Kindle. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy, szczególnie, że cena nie jest wygórowana. Sześć dolarów, mimo dosyć wysokiego kursu tej waluty mogę śmiało przeboleć i kupić książkę lat mojej młodości i dalej próbować szlifować angielski z jej pomocą. Niestety… Przy próbie zakupu otrzymałem komunikat, że mieszkając w Europie mogę dalej marzyć… Nie dla psa kiełbasa…

Kindle Fire

Magazyny

Za miesiąc w USA premiera tabletu, który być może na zawsze odmieni ten segment rynku. Kindle Fire w cenie niecałych 200$ już stał się hitem sprzedaży i zapewne wprowadzi nową jakość jeśli chodzi o tablety. I nie chodzi tu rzecz jasna o parametry techniczne, które są dalekie od specyfikacji iPada czy innych zaawansowanych urządzeń. Klienci, którzy zdecydują się na zakup otrzymają dużo więcej niż urządzenie zdolne do wyświetlania filmów w HD. Kindle Fire to przede wszystkim wygodny dostęp do zasobów oferowanych przez największą księgarnię świata:

  • czasopism
  • 100000 filmów, seriali
  • aplikacja dostępnych przez Amazon App Store
  • milionów książek
  • milionów piosenek

Wszystko to będzie w zasięgu ręki tych amerykanów, którzy poświęcą 200$ na urządzenie, które być może okaże się rewolucją na miarę iPada. Cena jaką proponuje Amazon nie może pozostać bez echa. Konkurencja musi się bać, bo Kindle Fire to coś więcej niż pudełko udające komputer. Tak samo jak stary poczciwy Kindle jego siła tkwi gdzie indziej. Niestety dla mnie i dla Ciebie zapewne pozostanie jedynie ciekawostką. Dopóki nie zmienią się zasady udostępniania treści elektronicznych dopóty w Polsce będziemy jedynie czytali o niesamowitych możliwościach podobnych urządzeń. Obym się mylił…

Wszystkie zdjęcia pochodzą z księgarni Amazon.

15 komentarzy(e) dla “Kindle Fire – nadchodzi rewolucja?”

  1. Markus says:

    Widzę że kolejny fan fantastyki i świata Dragon Lance.
    Zawsze możesz poprosić kogoś kto mieszka w USA by kupił książkę dla Ciebie, ale pewnie na inne konto więc czeka żonglerka, lub jeżeli masz zaufanie to na Twoje konto. No chyba że się da jako gift.

    Ja mimo wszystko w przypadku większości książek zostaję przy wersjach papierowych. Co nie zmienia faktu, że w przypadku prasy jestem na tabletach.

    • Łukasz says:

      Widzę że kolejny fan fantastyki i świata Dragon Lance.

      Heh. To tak raczej z sentymentu. Kiedyś niesamowicie mi się podobała ta książka (bardziej niż Władca Pierścieni).

      Zawsze możesz poprosić kogoś kto mieszka w USA by kupił książkę dla Ciebie

      Wiem, że mogę kombinować. Chyba nawet mogę zmienić w Amazonie adres (Amazon sam to nieśmiało zaproponował) – być może nie rozpoznają lokalizacji po ip tylko po adresie, na który zarejestrowano konto. Nie chcę jednak kombinować. Wkurza mnie, że nie mogę wszystkiego normalnie kupić. Tak jakby moje pieniądze miały mniejszą wartość niż kasa amerykanów. Cała siła Amazona polega dla mnie na łatwości zakupu. Kombinowanie, konwertowanie itp. zostawiam (na razie) innym… Pozdrawiam.

  2. Markus says:

    Książka czy wszystkie 4 podstawowe tomy?:) Inne książki z serii też są fajne. Ja lubię również Forgotten realms, a obecnie czytam sagę Pieśnie Lodu i Ognia (te od gry o tron) w oryginale i są naprawdę fajne.

    Mnie wkurza, że nie mogę kupić muzyki, bądź wypożyczać filmów na amazonie, bo nie jestem czy to z UK czy z USA. Podobnie było z iTunes, kiedy byłem w USA to było tam prawie wszystko, w Polsce iTunes nie działał jeszcze wtedy, a w Finlandii gdzie przebywam była tylko muza. Teraz u siebie mogę i filmy normalnie kupować/wypożyczać, ale mam wrażenie że nadal nie jest wszystko co w USA.

    • Łukasz says:

      Książka czy wszystkie 4 podstawowe tomy?:)

      Miałem na myśli sagę (tomy były 4 a nie 3?). Wstyd się przyznać ale tak naprawdę nigdy jej nie skończyłem. Zawsze dochodziłem do końcówki ostatniego tomu… Miałem chyba dwa podejścia…:-) Ale książki były na tamte czasy dla mnie idealne.

      Wkurza mnie to samo. Chcę wydać pieniądze i nie mogę. Nie za bardzo rozumiem jak skonstruowane są te licencje i uregulowana prawne. W efekcie mam wrażenie, że tracą na tym wszyscy – Amazon, wydawcy, autorzy, użytkownicy…

  3. Markus says:

    Podstawy były 4 (przynajmniej tak są u mnie na półce ponumerowane:): jesień, zima, wiosna i tu się zamykała ta jedna historia, aczkolwiek w ramach tej samej serii (wydanie w Polsce) było jeszcze książka Smoki Letniego Płomienia.

  4. Patryk says:

    Moim zdaniem ten tablem to strzał w dziesiątkę, jeżeli chodzi o amazon.

    Ciekawy jest fakt, że system urządzenia oparty jest o androida, i według mnie na pewno już kilka dni po premierze ktoś złamie zabezpieczenie aby dało się instalować aplikację z poza sklepu amazonu, a może nawet uda się zainstalować sklep googla.

    Swoją drogą na pewno postaram się napisać jedną lub kilak aplikacji na tablet a tym samym może uda mi się trochę zarobić. Bo bądź co bądź aktualnie w standardowym googlowym sklepie ciężko jest zarobić.

    • Łukasz says:

      Na rynku amerykańskim na pewno odniesie sukces. Cena jest naprawdę śmieszna w stosunku do oferowanych możliwości. Co do systemu to tak jak piszesz, ale według mnie nie ma to większego znaczenia. 90% ludzi kupi ten tablet dla tego co oferuje Amazon. Tablet sam w sobie nie jest jakiś przełomowy, a można nawet posunąć się do stwierdzenia, że technologicznie jest krokiem w tył. Apple już jednak pokazał, że nie bebechy się liczą tylko pomysł i aplikacje.

      Powodzenia w programowaniu. Mam jednak wrażenie, że rynek tabletów jest raczej sporo mniejszy od ‘tradycyjnego” (mam na myśli smartfony). Chyba na telefonach jednak łatwiej zarobić parę groszy…

  5. Kamil says:

    Mowisz ze nie chcesz bawic sie w konwertowanie?
    Z pdf’ami ok jest lipa zatem ich nie konwertuj da sie je czytac na kindle’u.
    Jak dorwiesz cos w formacie epub to smialo konwertuj, efekt zawsze wychodzi jakbys kupowal z amazonu.
    Jak konwertowac by sie nienarobic? http://calibre-ebook.com/
    Podpinasz kindle’a, odpalasz program, naciskasz wyslij na urzadzenie i tyle. Moim zdaniem robota na 3minuty.
    Polski rynek raczkuje jesli chodzi o elektroniczne wydania. Jednak kindle lyknie pdf i przekonwertowane epuby. Osobiscie jak poluje na cos poza amazonem to szukam epubow bo cudnie sie konwertuja.

    Uwierz mi, jeszcze nie walczyles z konwersja 😉 Sprobuj skonwertowac pdf’a ktory jest zbiorem zdjec to dopiero “zabawa” 🙂

    • Łukasz says:

      Na samym początku wgrałem calibre i chwilę się tym bawiłem. Kindle urzekł mnie jednak początkowo właśnie integracją z księgarnią Amazona i zakupami “1 kliknięciem”. Powtarzam po raz kolejny – chciałbym doczekać czasów kiedy kombinowanie nie będzie potrzebne.

    • Leszek says:

      “chciałbym doczekać czasów kiedy kombinowanie nie będzie potrzebne.”

      w świecie rządzonym przez prawników i finansistów?
      jeszcze długo, długo nie.

  6. Przemek says:

    Zdaje się, że ten nowy Kindle nie ma 3G, wówczas bym się nawet nie zastanawiał, no szkoda..

    • Łukasz says:

      Plotki głoszą, że model z 3G zostanie wprowadzony w późniejszym terminie. O to raczej bym się nie martwił. Ja bym się nie zastanawiał jakbym miał pełny dostęp do zasobów Amazona…

  7. Radek says:

    Na swiatczynikow.pl masz informacje jak sciagac zabezpieczenie ADOBE DRM Z epub i pdf, FILEOPEN PDF, AMAZON DRM wiec jak chcesz cos kupic w polskiej ksiegarni ebookow i wrzucic na kindelka to nie ma problemu. Trzeba tylko pokombinowac.:) Ale najpopularniejsze zabezpieczenie ADOBE DRM zdejmujesz jednym kliknieciem posiadajac odpowiednia wtyczke do calibre.

  8. Natalia says:

    Uwielbiam Kindla. Byłam na początku bardzo sceptycznie nastawiona do eksiążek, ale odkąd go mam, nie wyobrażam sobie noszenia kilku książek w torbie. Wszystko mam w jednym małym miejscu.

Skomentuj

*