Dochód z wielu źródeł czyli dywersyfikacja na siłę

(źródło: http://www.flickr.com/photos/44405347@N07/4080844625)
(źródło: http://www.flickr.com/photos/44405347@N07/4080844625)

Ostatnimi czasy więcej czasu poświęcam na czytanie blogów i for tematycznych związanych z e-biznesem i zmianą stylu życia. Coraz częściej w dyskusjach pojawia się słowo dywersyfikacja, w odniesieniu do różnych aspektów życia i prowadzenia działalności zarobkowej. Część osób zaczęło się nawet zastanawiać czy zarobek wyłącznie w internecie jest dobrym pomysłem.

Postanowiłem napisać kilka słów od siebie na ten temat, ponieważ zauważyłem, że „ostrożność” ludzi nabiera coraz większych rozmiarów.

Na razie przejdźmy do definicji tego słowa. Wikipedia podaje: „Dywersyfikacja – różnicowanie asortymentu produkcji lub usług w celu zmniejszenia ryzyka w prowadzeniu działalności gospodarczej.

Oczywistym jest, że zarabiając z jednego źródła istnieje ryzyko, że w razie nagłego załamania danej gałęzi stracimy całe nasze źródło dochodów. Załóżmy, że prowadzimy jeden portal internetowy, który 90% ruchu czerpie z wyszukiwarki Google. Z różnych przyczyn dostajemy bana na domenę i tracimy w zasadzie nasze źródło dochodów. Czy taki scenariusz jest możliwy? Czy powinniśmy wobec tego szukać innych źródeł zarobku?

W wyżej wymienionym przypadku uważam, że tak. We wpisie „Sieć mini-stron czy jeden wielki portal?” wyraziłem swoje zdanie na ten temat. Uważam, że im więcej witryn generujących przychody posiadamy tym lepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że teorie spiskowe typu:

  • wyszukiwarka Google nagle zmieni algorytm i wszystkie strony spadną o x pozycji
  • internet tak jak w Egipcie zostanie wyłączony
  • zabraknie prądu na x czasu i będzie tragedia

są dla mnie po prosu śmieszne. W przypadku zmiany algorytmu trzeba będzie się po prostu przystosować. Jeśli strony są wartościowe nie wierzę w nagłe duże (i trwałe) spadki. W okresie kiedy na poważnie zajmuję się E-biznesem może raz byłem świadkiem dziwnych „przetasowań” w Google. Mnie osobiście nigdy nie dotknęły niewytłumaczalne nagłe spadki pozycji.

Algorytm być może zmienia się w sposób płynny, może nawet codziennie wprowadzane są jakieś poprawki. Nikt z nas tego nie sprawdzi i nie przewidzi. Trzeba robić swoje i pracować. Skupić się na tym co przynosi nam w danym momencie największe zyski.

Sytuacja jaka zdarzyła się w Egipcie w skali Światowej jest jak widać możliwa. Tylko czy naprawdę uważasz, że na chwilę obecną Polska jest zagrożona w ten sam sposób? Ja odnoszę wrażenie, że jesteśmy raczej stabilnym krajem, któremu nie grozi zapaść na wzór tej z Afryki.

Kolejny argument wysnuwany przez niektórych pozostawię bez komentarza. Żyjemy w 21 wieku. Nie będzie prądu – nie będzie życia. Po prostu ludzie nie są w stanie żyć bez prądu. I czy będziesz miał działalność w internecie czy w innej dziedzinie jego brak odczujesz. Ja nie wierzę w brak prądu na skalę ogólnokrajową. Jeśli Warszawa zostanie go pozbawiona na kilka dni, jeśli zajdzie taka potrzeba wyjadę do innego miasta i będę dalej pracował (tzn. ja może nie wyjadę z uwagi na moją pracę na etacie, która w przypadku tego typu „katastrofy” będzie raczej wymagała pracy 12h w systemie zmianowym…).

Dywersyfikacja źródeł ruchu czyli Google to nie wszystko

(źródło:http://www.flickr.com/photos/architectural_models/3989914501)
(źródło:http://www.flickr.com/photos/architectural_models/3989914501)

W komentarzach do wpisu „Dlaczego Google jest najważniejszy do osiągnięcia sukcesu” część osób zarzuciła mi zbytnie „zaufanie” do wyszukiwarki Google, pisząc że należy dywersyfikować źródło ruchu. Tylko jak i po co? Jeśli ktoś wypromował swoją stronę i znajduje się wysoko w wyszukiwarkach to:

  • strona jest na tyle wartościowa, że jest wysoko
  • jest dobrze zoptymalizowana
  • ma dużo wartościowych linków przychodzących co siłą rzeczy oznacza, że część ruchu przechodzi na stronę bezpośrednio z innych witryn

Projektując stronę pierwsze dwa punkty są niezbędne jeśli chcemy odnieść sukces. Po prostu dobrze zrobiona strona to dobrze zoptymalizowana strona zarówno pod kątem wyszukiwarek, jak i użytkowników odwiedzających stronę. Te dwie kwestie są absolutnie konieczne przy projektowaniu witryn.

Kwestia linków opiera się w dużej części na przekazywaniu ruchu. Masz linki – jesteś wysoko w wynikach wyszukiwania i dodatkowo masz z nich ruch bezpośredni. Jest to ze sobą ściśle powiązane. I co z tego wynika?

Przykładowy stosunek odwiedzin w proporcjach 70% Google – 30% inne źródła nie jest spowodowany tym, że na siłę próbuję opierać swój biznes o wyszukiwarkę. Po prostu na dzień dzisiejszy wyszukiwarka daje takie możliwości i tak się rozkładają „siły”.

Mam strony, które są dosyć popularne, ruch jest przekazywany z naprawdę wielu źródeł i ten stosunek nie ulega zmianie. Nie widzę tutaj potrzeby dywersyfikacji „na siłę”.

Po prostu biznes internetowy opiera się w dużej mierze na wyszukiwarce Google. W moim odczuciu w momencie hipotetycznego wyłączenia tej wyszukiwarki na jakiś czas, ruch w całej sieci uległ by zmniejszeniu. Część ludzi nie potrafi samodzielnie poruszać się w internecie. Jeśli zaburzy się ich schematy mogą nie poradzić sobie z wyszukiwaniem informacji. Na chwilę obecną takim schematem w polskiej sieci jest Google i należy się go trzymać jeśli chce się myśleć o prawdziwym e-biznesie.

Nie myśl o dywersyfikacji portfela tylko o rozwoju

Dywersyfikacja jest oczywiście potrzebna, ale trzeba mieć co dywersyfikować. Na początek powinieneś się skupić wyłącznie na biznesie, który jest w stanie przynieść Ci realne zyski. Jak już zaczniesz na pewnym polu zarabiać przyzwoite pieniądze, zacznij rozglądać się za innymi źródłami dochodu. I nie mówię tylko dla tego, że należy się bać nagłej zapaści i utraty zarobków.

Z czasem należy próbować swoich sił w innych dziedzinach, żeby cały czas się uczyć i rozwijać. Nic tak nie dołuje i nie zniechęca jak monotonia. Szukanie nowych rozwiązań poszerza horyzonty i sprawia, że człowiek znowu nabiera chęci do pracy. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Od niedawna zmagam się z nowymi dziedzinami E-biznesu i czerpię z tego sporą radość. Nie staram się tego robić z paniki przed stratą dotychczasowych zarobków.

Kończąc ten krótki wywód życzę Ci, żebyś nie rzucał sobie sam kłód pod nogi szukając problemów tam gdzie ich nie ma. Jeśli interesuje Cię E-biznes, chcesz zarabiać w internecie to po prostu zacznij zgłębiać ten temat i działaj. Na dywersyfikacje przyjdzie jeszcze czas – uwierz mi.

Jak zawsze zapraszam do merytorycznej dyskusji.

Tags:

7 comments

  1. Dywersyfikacja jest bardzo ważna. Dużym błędem popełnianym przez początkujących jest jednak dywersyfikacja na siłę, o której piszesz.
    Ludzie, przeważnie młodzi, pod wpływem jakiegoś wpisu na blogu, porzucają swoje dotychczasowe plany i zadania na rzecz czegoś innego. No bo w końcu trzeba dywersyfikować..
    W efekcie mają kilka źródeł dochodów, ale żaden z nich nie jest duży. Jest to „strumyczek dochodów”. Parę zł z programu partnerskiego A ,pare zł z adsense, pare zł z napisanego ebooka, parę zł z huba.

    Przyznam szczerze, że sam kiedyś także popełniałem ten błąd. Nie kierowała mną jednak chęć owej dywersyfikacji, ale po prostu ciągle nowe pomysły i wymysły. Pracowałem nad czymś miesiąc, zobaczyłem, że z czegoś innego też są pieniadze, robiłem więc drugą rzecz.

    Odnośnie dywersyfikacji ruchu na stronach, to moim zdaniem warto to robić, ale..w sposób naturalny. Jeżeli pozycjonuję, zbieram ruch z płatnych wyników, kampanii reklamowych, mailingów i widzę, że jakieś źródło jest o wiele bardziej efektywne niż inne, to po prostu na nim się skupiam. Nie ma sensu na siłę utrzymywanie proporcji: 25% seo, 25% linki sponsorowane, 25% kampanie banerowe, 25% social media. A w wielu komentarzach na blogach właśnie taki pogląd dominuje niestety.

  2. Drogi Łukaszu.

    Przeczytałem twój blog prawie w całości i chyba ktoś ci powinien w końcu powiedzieć prawdę. Może ja to zrobię?

    Zająłeś się pisaniem o czymś co się ostatnio robi modne, czyli pasywne dochody, dywersyfikacja, niezależność od wszystkiego itp. itd., a tym czasem nie masz o tym zielonego pojęcia (tak jak i 99% osób prowadzących podobne blogi).

    Jedno jest pewne – jak na razie w e-biznesie ci nie wyszło. Mimo kilku lat pracy nad tym, żeby być niezależnym finansowo nadal jesteś policjantem (żeby była jasność – nie krytykuję bycia mundurowym) bo twój e-biznes umarł.

    Zostałeś zmuszony sprzedać sklep swój sklep internetowy, który mimo 3-letniej nad nim pracy okazał się klapą (spójrz prawdzie w oczy) bo jak wszyscy wiedzą nie sprzedaje się kury znoszącej złote jajka.

    Coś tam pewno rzeźbisz w internecie, zarabiasz jakieś pojedyncze dolary na reklamach gugla czy innych bzdetach, ale są to na tyle śmieszne pieniądze, że nadal musisz tyrać za jeszcze śmieszniejszą kasę w policji.

    Ale zamiast spojrzeć prawdzie w oczy ty zaczynasz nauczać w swoim blogu.

    W temacie wyszukiwarki gugla uważasz się już prawie za nieomylną wyrocznię. Podajesz procenty odwiedzin, które są całkowicie pozbawione jakiejkolwiek wartości merytorycznej, czyli jaki to generuje przychód/dochód (mniemam, że zerowy bo inaczej pochwaliłbyś się adresami tych stron), a to jest najważniejsze w komercyjnym aspekcie korzystania z netu!
    Co z tego, że na twoich stronach 90% czy około tego odwiedzających jest z googla, jeśli tych odwiedzających jest tak drastycznie mało, że jesteś zmuszony zamazać liczbę unikalnych użytkowników.

    Piszesz o dywersyfikacji, ale co ty możesz o tym wiedzieć, jak twoje doświadczenie jest bliskie zeru? Oczywiście w teorii wszyscy Polacy są najlepsi. Jakie masz doświadczenie na tym polu, jakie dochody uzyskujesz i z jakich źródeł? Nie odpowiadaj bo obaj wiemy jaka jest odpowiedź.

    I żeby nie było, że jestem typowy Polaczek co to tylko krytykuje i zazdrości to życzę ci jak najlepiej. Oby ci wyszło w dywersyfikacji dochodów i obyś nie musiał latać z pałką za bandytami (przenośnia), ale trochę pokory by się także przydało bo jak na razie to mimo kilkuletniego doświadczenia (e-sklep) to jesteś zieloniutki w temacie e-biznesu, jak większość czytających podobne blogi (też się do nich zaliczam, niestety 🙂 )

    Pozdrawiam serdecznie i będę tu zaglądał, bo jestem ciekaw kiedy zarobisz swój pierwszy milion na reklamach w necie, hubach, linkach, artach czy innych „super” metodach typu jak zarobić, ale się nie narobić. Wiedz, że konkurencja na te metody jest olbrzymia.
    pan99

    1. Po pierwsze dziękuję za komentarz. Mam wrażenie, że wiesz o mnie więcej niż ja sam:)

      nie masz o tym zielonego pojęcia

      Masz prawo tak uważać.

      jak na razie w e-biznesie ci nie wyszło. Mimo kilku lat pracy nad tym, żeby być niezależnym finansowo nadal jesteś policjantem

      W moim odczuciu wyszło mi całkiem nieźle. Policjantem jestem bo na chwilę obecną chcę nim być. Życie nie jest takie proste jak niektórzy to opisują. Nie chcę pochopnie podejmować pewnych decyzji. Mam rodzinę i muszę o niej myśleć.

      Zostałeś zmuszony sprzedać sklep swój sklep internetowy, który mimo 3-letniej nad nim pracy okazał się klapą

      Do niczego nie zostałem zmuszony. Sklep nie okazał się klapą. Wybrałem po prostu inną drogę. Przez te 3 lata wiele się nauczyłem i oprócz pieniędzy sklep dał mi coś cenniejszego – wiedzę.

      Coś tam pewno rzeźbisz w internecie, zarabiasz jakieś pojedyncze dolary na reklamach gugla czy innych bzdetach, ale są to na tyle śmieszne pieniądze, że nadal musisz tyrać za jeszcze śmieszniejszą kasę w policji.

      Masz racje – coś robię. I tu jest duża różnica pomiędzy mną i wieloma osobami, które chciały by coś robić, ale nie mogą się do tego zabrać. Nie muszę tyrać w Policji – nie umarł bym z głodu jakbym się zwolnił.

      W temacie wyszukiwarki gugla uważasz się już prawie za nieomylną wyrocznię.

      Nikt nie jest nieomylny. W moim przypadku jest po postu tak jak to opisuję. Uważam, że w Polsce Google jest największym „dostawcą” ruchu.

      Podajesz procenty odwiedzin, które są całkowicie pozbawione jakiejkolwiek wartości merytorycznej, czyli jaki to generuje przychód/dochód (mniemam, że zerowy bo inaczej pochwaliłbyś się adresami tych stron)

      Nie widzę potrzeby podawania adresów stron.

      Co z tego, że na twoich stronach 90% czy około tego odwiedzających jest z googla, jeśli tych odwiedzających jest tak drastycznie mało, że jesteś zmuszony zamazać liczbę unikalnych użytkowników.

      To zależy jakie liczby uważasz za drastycznie małe. W moim odczuciu strony, których wykresy pokazałem generują całkiem zadowalający ruch.

      Piszesz o dywersyfikacji, ale co ty możesz o tym wiedzieć, jak twoje doświadczenie jest bliskie zeru? Oczywiście w teorii wszyscy Polacy są najlepsi. Jakie masz doświadczenie na tym polu, jakie dochody uzyskujesz i z jakich źródeł? Nie odpowiadaj bo obaj wiemy jaka jest odpowiedź.

      Uwierz mi, że nie staram się teoretyzować. Wpisy dotyczące e-biznesu oparte są na moim doświadczeniu w tym temacie. Odnośnie ostatniego pytania to ja znam odpowiedź – Ty raczej nie.

      Oby ci wyszło w dywersyfikacji dochodów i obyś nie musiał latać z pałką za bandytami (przenośnia)

      Odnośnie dywersyfikacji to przeczytaj mój ostatni wpis. Co do latania za bandytami to myślę, że jeszcze kilka lat polatam. Zobaczymy jak się życie potoczy.

      jestem ciekaw kiedy zarobisz swój pierwszy milion na reklamach w necie, hubach, linkach, artach czy innych “super” metodach typu jak zarobić, ale się nie narobić.

      Nie przeczytałeś ze zrozumieniem tego bloga. Nidzie nie pisałem o zarabianiu pierwszego miliona, hubów nie pochwalam, a super metod nie ma. Przeczytaj może ten wpis.

      Jak napisałeś „jesteś zieloniutki w temacie e-biznesu”. Jeśli uważasz, że z mojego bloga niewiele się nauczysz nie namawiam Cię do jego czytania. Wybierz takie źródło wiedzy, które da Ci jakieś korzyści. Najlepiej po prostu działaj. Pozdrawiam.

  3. Witam

    W kontekście wypowiedzi wyszukiwacza naszła mnie taka oto reflekcja: najważniejsze, że Łukasz w ogóle coś robi, próbuje, uczy się na błędach, czyli odwrotnie, jak większość rodaków, którzy przyczyn wszelkiego niepowodzenia w ich życiu szukają wyłącznie na zewnątrz, obwiniając, a to rząd, a to kryzys, czy chociażby brzydką pogodę. Jak mówi chińskie przysłowie „Wiele złych kroków uczyniono, stojąc w miejscu”.

    Trzymam kciuki, Łukaszu:)

  4. pytanie (no offence) do wyszukiwacz: kto (wraz ze swoim blogiem) w takim razie wg Ciebie nalezy do 1% osob, ktore wiedza o czym pisza na blogu (doswiadczyly tego, a dopiero potem to opisaly)?

Pozostaw odpowiedź Harvi Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*