Dochód pasywny – przestań marzyć

Marzenia
(źródło:http://www.flickr.com/photos/timriley/91313091)

Jak zapewne zauważyłeś ostatnimi czasy wpisy pojawiają się rzadziej niż na początku mojej przygody z blogowaniem. Postanowiłem trochę odpocząć, przestać spędzać całe dnie przed komputerem, zająć się również innymi sprawami.

Mówiąc dosłownie – od powrotu z Belfastu trochę się obijam. I jest to jak najbardziej zamierzone działanie. Kilka dni spędzone na Wyspach uświadomiły mi, że stworzyłem całkiem fajny biznes, który pozwala mi na zarabianie pasywne. Tak – zmieniłem trochę zdanie jeśli chodzi o dochód pasywny, w zasadzie jest on prawie możliwy…

Dochód pasywny

Nie będę się jednak rozpisywał o moich sukcesach i porażkach. Chcę się skupić na czymś innym. Coraz bardziej wkurza mnie poszukiwanie przez młodych ludzi dochodu pasywnego. Nie wiem skąd się to bierze – lenistwa, próżności, innych cech, które towarzyszą ludziom od zawsze… Dostaję co jakiś czas pytania na skrzynkę dotyczące właśnie tego mitycznego sposobu zarabiania „bez wysiłku”.

Przestań szukać łatwych pieniędzy! Zaczynając swoją przygodę z e-biznesem nie znałem pojęcia dochodu pasywnego. Nie miałem ambicji zarabiania bez ciężkiej pracy. Nie marzyłem o byciu rentierem. Chciałem po prostu zarabiać. I nie chodziło mi wcale o zarabianie „nic nie robiąc”. Uczyłem się, działałem, rozwijałem to co rozpocząłem tworzyć.

W efekcie mogę dziś powiedzieć, że stworzyłem zalążek naprawdę fajnego biznesu. Po prostu tak wyszło. O pojęciu „dochód pasywny” dowiedziałem się kilka miesięcy temu. Zadowalające mnie pieniądze zarabiam dokładnie w taki sam sposób od prawie dwóch lat. W żadnym wypadku nie marzyłem na początku o tym, że będę zarabiał nie robiąc w zasadzie nic (oczywiście piszę teraz w dużym uproszczeniu). Chciałem się uczyć i chciałem działać. Nie szukałem złotych recept na idealny biznes.

Jeśli chcesz czytać tego bloga – zapraszam. Nie szukaj w nim jednak rozwiązania wszelkich problemów, złotych recept i pomysłów. Wszystko zostało już tak naprawdę powiedziane. U mnie i na dziesiątkach innych stron. Jeśli chcesz się na kimś wzorować rób to z głową. Nie kalkuj bezmyślnie cudzych pomysłów – nie tędy droga. Postaraj się dostosować rady innych do własnych potrzeb, predyspozycji.

Coś na ostudzenie głów

Dostaję co i rusz zapytania odnośnie tworzenia zarabiających „mini-stron”. Swoją drogą nie lubię tego określenia. Ja nie tworzę stron „mini”. Nie interesują mnie „mini” pieniądze… Wszyscy chcą zarabiać, tylko mało kto kalkuluje. Matematyka jest taka sama dla każdego rodzaju biznesu. Wystarczy sobie porobić proste wyliczenia i wyjdzie, że nie ma czegoś takiego jak łatwe pieniądze.

Jak podałem w tym wpisie wykonanie jednej strony to w moim przypadku około 500 zł. Do tego trzeba doliczyć około 10 godzin pracy, którą dla uproszczenia możemy przeliczyć na 30 zł/h co daje kolejne 300 zł. Razem strona kosztuje „na wstępie” 800 zł. Jako, że większość stron nie zarabia naprawdę „fajnych” pieniędzy zastanów się w ile czasu zwróci się strona, która przynosi 30 zł miesięcznie. Kalkulator w rękę i wychodzi jakieś 26 miesięcy, dla 10 zł będzie to 78 miesięcy!!! Trzeba jeszcze doliczyć koszt domeny i serwera, czyli czas ten jeszcze troszkę się wydłuży.

Kalkulator
(źródło:http://www.flickr.com/photos/jjay69/5094083051)

Żeby tworzyć biznes trzeba pracować i kalkulować. Może się zdarzyć, że zrobisz 20 stron i żadna nie będzie zarabiać „prawdziwych” pieniędzy. Trzeba być na to przygotowanym. Ja zawsze biorę pod uwagę, że może coś nie wyjść, tylko że ja tworzę biznes być może na całe życie. Mam ku temu jakieś podstawy i nie muszę pluć sobie w brodę, że coś się nie udało. Czy zastanawiałeś się nad tym co będzie kiedy pierwsza, druga, trzecia itd. strona nie okażą się żyłami złota? Większość osób się nie zastanawia i mamy milion nikomu niepotrzebnych śmieci w internecie, którymi nikt się nie zajmuje. Czy tak powinno być? Może lepiej podjąć pracę etatową, zarabiać 2-3 tys. i w między czasie ułożyć sobie jakiś plan, niekoniecznie w stylu „zrobię to co Marcin/Łukasz/Krzysztof/Henio”.

Dochód pasywny nie jest dla mnie

Tak – doszedłem do takiego wniosku. Jak już wspomniałem od powrotu z Belfastu postanowiłem trochę zmodyfikować moje przyzwyczajenia i model spędzania czasu. Stwierdziłem, że czas odpocząć i odstawić „na bok” ciągłe siedzenie przy swoich stronach. Zacząłem czytać książki (polskie) – właśnie skończyłem Legendę o Humie, wróciłem do okazjonalnej gry w Starcrafta 2, postanowiłem dać szansę nawet jakiejś grze MMORPG.  Bawię się trochę w World of Warcraft – na razie trial, ale chyba spróbuję wykupić pierwszy miesiąc (chyba że ktoś z czytelników gra i przekona mnie do innej pozycji MMORPG ).

W ciągu ostatnich dni, przy stronach spędzałem dużo mniej czasu, więcej się relaksowałem i czerpałem radość z (dla niektórych) marnowania czasu na głupoty. Odstawiłem również na bok naukę angielskiego. Po prostu pełen relaks…:)

I tak bawiąc się olśniło mnie, że dochód pasywny nie jest chyba dla mnie. Nie chcę być źle odebrany – fajnie jest mieć poczucie, że czytając książkę, grając, śpiąc , czy robiąc inne rzeczy cały czas zarabiam. Uświadomiłem sobie jednak, że muszę coś robić. Jak zarobki chwilowo spadają zawsze zadaję sobie pytanie, co mógłbym zrobić, żeby mój biznes się rozwinął. Mimowolnie znowu zacząłem myśleć o stronach i dalej działam. Nie mogę zostawić tego wszystkiego co stworzyłem na pastwę losu, mimo że jak na razie wychodzi na to, że los nie przeszkadza mi w okresach, kiedy odstawiam strony na bok. Chcę coś robić i widzieć jak biznes się rozrasta. Wydaje mi się, że wszyscy ludzie, którzy do czegoś doszli nie zadowalali się dochodem pasywnym tylko działali, działali i działają cały czas.

Nie podoba mi się podejście niektórych osób, które z założenia starają się niskim nakładem pracy stworzyć właśnie mityczny dochód pasywny. Nie wiem jak jest w innych dziedzinach e-biznesu, ale działając w „mojej branży” trzeba w swoje projekty włożyć kupę wiary i serca. Ja wkładam… W każdą stronę, nawet tą gdzie nie przewiduję większych zarobków niż 1E dziennie i to dopiero po długim okresie czasu.

Jeśli dochód pasywny w jakiejś formie istnieje wątpię, że skorzystam z jego dobrodziejstw. Nie powiedziałem w życiu jeszcze wszystkiego. Nie zadowala mnie leżenie i nic nierobienie. Wybieram działanie. A Ty?

Tags: , ,

30 comments

  1. Full „dochód pasywny” jest dla fantastyków, którzy kupują kursy internetowe ” 21 tysięcy w 7 dni”.. 😀 Biznes trzeba pielęgnować i w pełni zgadzam się z Twoim poglądem. Uważam jednak że ta forma pracy to w pewnym sensie twoje hobby, także jest to raczej przyjemne dla Ciebie zajęcie.

    Ja przyznam że, wyniosłem należytą wiedzę z Twojego bloga, zebrałem również to co warte z innych stron i zabieram się do wykonania tego co przygotowałem. W październiku zaczynam studia i do tego czasu chcę zbudować już solidny fundament mojego internetowego biznesu.

    Dzięki za Twoje wpisy, bo kierują one na dobrą drogę w biznesie.

  2. Spoko – ja tam uważam, że nigdy nie należy robić nic na siłę. W końcu życie to nie tylko szklany ekran i wirtualna rzeczywistość. Czasem trzeba wyjść z domu, zrobić coś innego. Może jesteśmy skazani na pracę na etacie do końca życia?

  3. Łukaszu, masz stu procentową rację. Jeżeli chodzi o e-biznes a mianowicie zarabianie na stronach www, trzeba całość pielęgnować i doglądać cały czas. Ludziom chyba wydaje się, że jest to takie proste – ściągniesz sobie skrypt, napiszesz trochę tekstów załatwisz darmowy hosting oraz domene i gotowe. Jednak w praktyce tak niestety nie jest. Większość stron trzeba co jakiś czas aktualizować, a napisanie tekstu to nie jest jakiś hop siup i sporo czasu trzeba na to poświęcić. Ponadto trzeba pilnować abyśmy nie zostali wygryzieni przez konkurencje.

    Tak naprawdę taka praca to duży stres, zawsze nasze konto na adsense może zostać zablokowane, zyski nie są pewne.

    Kończąc ten komentarz dodam jeszcze, że nawet jakby udało by mi się zarabiać kokosy bez wysiółku i tak bym pracował, z racji iż człowiek który nie pracuje się psuje.

  4. Jeśli dochód pasywny jest celem samym w sobie to jest to źle postawiony cel. Jeżeli jest on natomiast środkiem do osiągnięcia celu to jest to wtedy coś do czego warto dążyć.

    Inaczej mówiąc jeśli ktoś chce zarabiać pasywnie żeby móc się obijać no to powodzenia. W końcu i tak się okaże, że jednak nie jest do końca tak fajnie jakby się wydawało.

    Z drugiej strony gdy ktoś dąży do dochodu pasywnego po to aby móc poświęcić więcej czasu na robienie tego co się na prawdę lubi, spędzać go więcej z rodziną, podróżować, rozwijać się, pomagać innym, pracować nad projektami charytatywnymi itp. , to ma to wtedy głęboki sens.

    Krótko mówiąc dochód pasywny nie może być celem samym w sobie. Bo tak jak mówisz – jeśli ktoś chce czegoś więcej od życia to coś w środku nie pozwoli mu tak po prostu nic nie robić.

    Pozdrawiam

  5. Osobiście uważam, że robienie czegoś tylko i wyłącznie dla pieniędzy mija się z celem. Pieniądze swoją drogą, nauka swoją…
    To, że trzeba włożyć w pracę dużo „siebie” nie ulega wątpliwości, w końcu to w jaki sposób wykonujemy pracę świadczy tylko i wyłącznie o nas samych. A co najważniejsze, efekt zależy od jakości wykonania.

    Jak już wyżej zostało powiedziane : dochód pasywny jako cel z góry odpada, bo co dalej? Osiągnę takowy dochód, powiedzmy, że będzie się on utrzymywał przez x lat a ja przez te x lat będę siedział z założonymi rękoma i nie rozwijał się w każdy możliwy sposób, na który pozwalają mi te pieniądze.

    Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć o sobie, że nie wyobrażam sobie siebie za 5-10 lat nie robiącego nic w kierunku pracy. Może to dziwne, ale człowiek powinien rozwijać się właśnie pracując. Nie dość, że zawiera nowe kontakty z innymi ludźmi to jeszcze poszerza swoją wiedzę z zakresu wykonywanej roboty.

  6. Ten cały dochod pasywny to wytwór raczej marketingowy niż staraegia na życie czy biznes.
    Nie ma tez zarabiania pieniedzy wedlug zasady czy sie siedzi czy sie lezy 1000 sie nalezy. Bo nic sie nie nalezy jezeli nie dzialasz, nie wkladasz w to serca i paracy.

    Ostatnio zaczelam ponownie czytac pewnien poradnik,ktory kupilam kiedys na fali poszukiwania zlotych rad.
    Autorzy opisuja w jaki sposob wzmocnic zangazowanie i produktywnosc.
    Jak to w takich ksiazkach jest duzo porad. Generali chodzi o dwie sprawy.
    Dzialanie i odpoczynek a wszystko oparte na wypracowaniu odpowienich rytulalow.

    Autorzy przypominaja o zasadzie cyklicznosci, że po wysilku musi nastapisc odpoczynek aby mogl nastapic wzrost, jak z mieśniami. Aby zbudowac mase trzeba podawac miesnie regularnemu wysilkowi i dac mu tez odpoczać aby sie zregenerowal i rozrusł. Niedotrenowany czy przetreowany miesien zamiera lub ulega powaznej kontuzji. Odnosi sie to do kazdej dziedziny zycia.

    Tak samo sie to ma do zarabiania pieniedzy. Nie mozna zostac biznesmenem w ciagu miesiaca i szybko zarobic kase by przez reszte zycia lezec pod palma. Kasa sie skonczy i pozostaniemy bez szans na szybkie odbicie sie od dna.

    Z historii wielu wielkich biznesmenow wynika, ze czesto tracili oni cale majatki ale po takiej stracie rownie szybko je odbudowali. A to daltego, ze na biezaco trenowali sie w dzialaniu.

    A jak mowil Churchil – gdybym nie udal sie na popoludniowa dzemke niemoglbym prowadzic skutecznie wojny Hitlerem.

    Tak wiec ja stawiam na oscylacje odopiedniego odpoczynku i efektywnego działania.

  7. Tiaaa dokladnie wykonuje Twoje rozkazy 😀
    – praca etatowa
    – spokojna analiza
    – inwestowanie, inwestowanie, inwestowanie (w nauke, oprogramowanie)

    Efekty? Prawie zerowe, ot pare euro. Siedze i grzebie z dwa lata…
    Jakos sie nie zalamuje 😛
    Moze wlasnie dzieki temu, ze nie mam „cisnienia” by juz, teraz..wielka kasa.

    Fajny post 🙂
    Pozdrawiam
    Kamil

    1. Wydaje mi się że popełniasz gdzieś błąd. Inwestujesz od 2 lat w nauke i oprogramowanie? Wiadome nauka to dobra rzecz, ale to gwarantuje Ci zarobek tylko pośrednio.. Inewstuj więcej w rzeczy które zapewnią Ci zarobki bezpośrednie.

      Jeśli jesteś w tym biznesie od 2 lat to myślę że już dawno był moment aby zrobić radykalną zmianę, która naprawiła by problem braku zarobków.

      Powodzenia

    2. Dziekuje wam za odpowiedzi.
      Moze macie racje. Sam uwazam, ze ta moja stronka jest zbyt szeroka pojeciowo.
      Mam problemy troche z znalezieniem sobie niszy :/
      No nic, nie bede wam gadac o swoich problemach 🙂
      Poslucham sie rady i ponownie przekopie sie przez ten swietny blog.
      Pozdrawiam 🙂

  8. @Kamil,
    2 lata pare Euro ;>, przeczytaj raz jeszcze ten wpis i kilka innych na tym blogu, posłuchaj podcasta, a następnie spójrz na stronę którą masz w linku… (liczbe bl, długość domeny (czy nie ma filtra)) i realizuj to co mówi Łukasz.

    Łukasz posiada świetny biznes, jak sam wspomniał miał trochę szczęścia no i mentora, który zna się na rzeczy. Osobie zaczynającej od 0, będącej laikiem będzie ciężko osiągnąć taki sukces w tak krótkim czasie.
    Zauważcie, że nie pojawiają się na blogu miesięczne zestawienia zarobków, tak jak np u K.L. – a jestem wręcz przekonany, że Łukasz mógłby mieć znacznie więcej do napisania na ten temat, ale tego nie robi.

    Łukaszu, szczerze to pamiętam Twój blog ze stycznia może lutego, pomyślałem kolejny blog o łatwej kasie w internecie… zarabiasz pewnie 100-200zł, ale będziesz starał się stworzyć wizerunek eksperta.. Wróciłem na Twój blog po pewnym czasie, doczytałem wszystkie wpisy jaki wypuściłeś na blogu i chciałbym Ci pogratulować, a jednocześnie podziękować. Ci co szukają kopniaka (odnajdując wpisy, jak ktoś zarabia na adsens 1500zł/miesiąc zachęcam aby skupić się i dokładnie zgłębić wiedzę z tego bloga – Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje – Łukasz nie krzyczy ile zarabia itp, a większość „ekspertów” polskiego blogownictwa z pewnością bije na łeb !

    Łukasz powodzenia!

    1. Zależy kogo bierzesz jako wzór polskiej blogosfery, bo prawdziwi polscy blogerzy nie zarabiają na adsense czy sprzedarzy linków. Łukasz sam zaznaczał że dla niego zarabianie na blogach to poroniony pomysł, uważam podobnie, ale tylko wtedy kiedy myślę o blogerach obstawijących blogi adsensem itp.
      Popatrz na prawdziwych polskich blogerów: min. Maćka Budzicha czy Kominka. Oni zarabiają równie grube pieniądze, ale otrzymują je w większosci za prowadzone kampanie reklamowe na blogach.
      Myślę że wykreowałeś sobie w głowie trochę złą definicję „zarabiającego blogera”.

    2. Jeśli o mnie chodzi to miałem na myśli tworzenie blogów pod zarabianie na zasadzie postawię worpressa, napiszę parę artów, wrzucę reklamy i będę miał zarabiającą stronę www. Blog jak dla mnie jest rodzajem pamiętnika i zawszę będę to podkreślał. Mi nie chodzi o to żeby na blogach nie zarabiać. Wszystko trzeba robić po prostu z głową. Budzicha nie znam, o Kominku słyszałem. Z tego co wiem jego blog należy do najpoczytniejszych w Polsce. Na miejscu autora próbował bym na nim zarabiać i nie widzę w tym nic złego.

      Oni zarabiają równie grube pieniądze, ale otrzymują je w większosci za prowadzone kampanie reklamowe na blogach.

      Adsense to również kampanie reklamowe. Czasami mam wrażenie w pewnych kręgach reklamy Google są uważane za obciach. Uważam, że niesłusznie.

    3. Jak dla mnie WordPress jest idealny pod tworzenie stron. Ma fajne wtyczki które ułatwiają prace a ponadto mając 20 stron na wordpressie jest łatwiej wprowadzić na wszystkich zmiany/poprawki. Index wordpressa można z resztą przerobić w dowolny sposób 😉

      Jeśli chodzi o reklamy google, to oczywiście że są to kampanie, ale jeśli chodzi o Budzicha i Kominka to miałem tutaj na myśli kampanie reklamowe związane tylko i wyłącznie : Jeden autor bloga – firma, za przykłąd można podać kampanie Burger Kinga który zasponsorował kominkowi kilku tygodniowy wyjazd do stanów, kase w samych stanach i pewnie profit poboczny 😉 Także to jest troszke inna forma zarabiania na blogach, blog to ich narzędzie pracy tylko , bo oni tak na prawde zarabiają na marce swojej osoby i znakomitej umiejętności pisania.

  9. Dochód pasywny jak najbardziej istnieje, tylko zależy czy mowa o długoterminowym, czy krótkoterminowym. Ten pochodzący z internetu uwarunkowany jest choćby algorytmami wyszukiwarek, poważna zmiana i wiele stron może się znaleźć gdzieś daleko w indeksie, a wtedy zarobków nie będzie 🙂
    Obecnie jestem na etapie testowania dochodu pasywnego krótko terminowego. Czemu jest krótko terminowy? Bo działam w takiej niszy, gdzie wiadomą jest, że wyciskanie z niej kasy nie potrwa wiecznie. Nawet modyfikacja sposobu zarabiania w tej niszy nic mi nie pomoże… Taki charakter strony wymaga ode mnie działania, dbania o pozycję w indeksie, aktualizację itd. Nakład pracy jest jednak 20/80. Za tyle czasu ile wkładam w moje stronki nikt nie dał by mi na etacie tyle kasy (od 2 do 3 średnich krajowych na rękę).
    Do zarabiania zachęcił mnie rok Krzysztof Lis artykułem, który przeczytałem w PC World Komputerze. Na początku nie zarabiałem koksów. Wyniki finansowe choćby Krzysztofa Lisa były dla mnie sferą marzeń i w sumie mnie irytowały…
    Dopiero po pewnym czasie, gdy zdobyłem więcej doświadczenia w SEO moje zarobki skoczyły do góry.
    Warto działać, być wytrwałym i obserwować otoczenie.

  10. @Łukasz
    i tu się zgadzam, dlatego uważam, że stanowisz pewnego rodzaju wzór w zakresie adsens… Nie „zarabiasz na blogu”; pokazujesz, że można zrobić to w prawdziwie pasywnym kierunku :> (blog z przeznaczenia powinien być aktualizowany, jeżeli ktoś postawi „blog” napisze 10 tekstów i czeka na kase to nie powinien tego nazywać blogiem. A skoro to ma być prawdziwy blog to nie będzie to dochodem pasywnym, bo jest uwiązany do pisania newsów.

    Zarabianie na blogu powinno w większości przypadków nazwane być: zarabianie na wordpress … bo większość osób tworzących blogi/strony opiera się o ten skrypt. Jest łatwy w obsłudze, dlatego też ludzie tworzą serwisy, a nie blogi oparte o jego silnik.

    Co do Kominka,Maćka, fakt podziwiam formę refferali zastanawiam się jak można wpływać na ludzi i zarabiać w tym kierunku… Jak dużą rolę muszą odgrywać te osoby w życiu innych,

    Adsens to świetne rozwiązanie, zwłaszcza dla mini stron i nie jest to wstyd. Reklamy dopasowują się do treści, a co za tym idzie dostarczają czytelnikowi odpowiednie i trafione źródła z zakresu poszukiwanych informacji.

  11. @Czytelnik
    AdSense stosują nie tylko małe stronki ale także duże portale masowe np. Interia. Na AdSense nie zarobisz dużo jeżeli nie będzie ruchu i odpowiedniego umiejscowienia reklamy.

    Do zarabiania naprawdę sporych sum nie trzeba mieć wordpressa, ja stosuje darmowe serwisy i jestem zadowolony.

    @Łukasz
    Nie zaniedbuj angielskiego:)

    1. Nie zaniedbuj angielskiego:)

      Staram się, ale nauka na siłę to nie jest najlepszy pomysł. Może jak pogram w WoWa to się czegoś nauczę. Hhehe. Jak dzieci – nauka przez zabawę…:)

    1. Nie, nie – chcę pograć dla czystego relaksu. Na razie gra do mnie nie przemawia, ale dam jej szansę chociaż przez tydzień. Postanowiłem trochę przystopować z tym całym „samorozwojem”. Angielski też nie jest priorytetem w tej chwili. Wolę wymyślić i zrobić jakąś stronę po polsku niż wkuwać na siłę nowe słówka obcego języka… Co nie znaczy, że odpuszczam całkowicie…

  12. Może i dochód pasywny jest marzeniem ale za to ile frajdy daje rozwijanie dodatkowego dochodu w necie 🙂
    Ile się można nowych rzeczy nauczyć o których nie miało się pojęcia.
    a dodatkowy dochód też jest fajną sprawą 😛

  13. Nie porzucaj nauki języka, systematyczność jest w tym przypadku bardzo istotna. Polecam filmy anglojęzyczne bez napisów (lub z angielskimi napisami). Będzie przyjemne z pożytecznym 😉

  14. Cześć Łukasz!

    Czytam okazjonalnie Twojego bloga i się zastanawiam po co ta cała zabawa w mini-strony. Ani jak się nimi pochwalić, ani jak mniemam zysków też jakichś wielkich z nich nie masz..

    Lepiej gdybyś się skupił na jednym czy dwóch, niekoniecznie większych projektach. Nie małych, ale średnich. Skoro i tak płacisz za tworzone treści, skupiaj je na jednej domenie a nie za każdym razem na kolejnej. Da Ci to o wiele lepsze rezultaty na dłuższą metę niż te małe śmietki, które tak namiętnie tworzysz. Jeśli się solidnie przyłożysz na początku (a widzę, ze zapału Ci nie brak), to już po około roku-dwóch domena odpowiednio promowana zazwyczaj dostaje „kopa”, dzięki któremu będziesz łapał względnie wysokie pozycje na większość interesujących Cię fraz (bez większych wysiłków). A jeśli zwiększy się ruch, wtedy również reklamodawcy będą dawali większe stawki za wyświetlanie swoich reklam.

    Stawiając za każdym razem nową domenę:
    – wpędzasz się w dodatkowe koszty
    – wymyślasz nazwę, która nie daje zapewne w przyszłości większego pola do popisu
    – za każdym razem tworzysz wszystko od nowa (tworząc większy serwis, robisz raz porządną grafikę a potem skupiasz się tylko na treści)
    – nie tworzysz produktu, który w przyszłości mógłby być łakomym kąskiem dla większych graczy (również w kwestii wyświetlania reklam)
    – nie jesteś w stanie zadbać jak należy jednocześnie o kilkadziesiąt serwisów (a jednocześnie prawdopodobnie nie masz kasy by inni mogli robić to za Ciebie)
    …pewnie jeszcze cała masa innych.

    Warto się nad tym zastanowić. Piszę Ci to jako praktyk z kilkuletnim doświadczeniem. Wyciągam miesięcznie 4-5 cyfrowe kwoty (również głównie jest to AdSense) na dwóch serwisach o wiecznie aktualnej treści, doglądając tylko od czasu do czasu czy wszystko działa. No ok, frazy nie były łatwe ale teraz widzę, że było warto. W międzyczasie myślę o kolejnym, jeszcze większym i trudniejszym projekcie. Ale stać mnie w tym momencie na to, żeby dać sobie rok czy dwa na „przebicie się”. Traktuję to jako inwestycję na przyszłość.

    Dam Ci pewien przykład znajomego, który stworzył z rok temu serwis z ogłoszeniami (nie zna się na programowaniu, więc zlecił jego napisanie). Taka niby pospolita tematyka, oklepana, masa konkurencji itp. W tym momencie zarabia na nim 4-cyfrowe kwoty miesięcznie, oraz dostaje 6-cyfrowe oferty od osób zainteresowanych kupnem. Wkrótce prawdopodobnie zdecyduje się to sprzedać, a zdobyte doświadczenie i środki zainwestuje w jeszcze większy projekt.

    A więc zastanów się czy to co Ty do tej pory wypracowałeś, również miałoby dla kogoś taką wartość? Czy nie lepiej zostawić taki zabawy gimnazjalistom? Skup się na czymś naprawdę wartościowym, większym – taka inwestycja odpowiednio pokierowana z czasem zwróci się z nawiązką.

    Moja rada: zostaw pierdoły i skup się na czymś naprawdę fajnym!

    Pozdrawiam,
    Kamil

    1. Dzięki Kamil za komentarz. Niestety jak widać bloga czytasz nie tyle okazjonalnie, co raczej wybiórczo. Ja wybrałem taki sposób zarabiania, nie twierdzę, że jest on najlepszy, ale dla mnie jak najbardziej odpowiedni. Porównywanie tego do zabawy gimnazjalistów nie jest trafne z wielu powodów, ale tu zapraszam do dokładniejszego przestudiowania bloga.

      Świadomie nie „pakuję się” w większe serwisy, chociaż „większy” serwis to również pojęcie względne. Miałem/mam strony generujące naprawdę spory (i wartościowy) ruch, z doświadczenia wiem, że większa ilość projektów to większe bezpieczeństwo. To, że strona zarabia duże pieniądze dziś nie oznacza, że będzie zarabiała tak jutro.

      Ja nie twierdzę, że mój sposób jest lepszy niż twój. Nie szukam okazji do stworzenia drugiego Facebooka – zadowala mnie forma, którą wybrałem. Mam wrażenie, że masz złe wyobrażenie o tym co robię. To nie są pierdoły tylko (nie boję się tego tak określać) całkiem poważny biznes.

      Pozdrawiam.

  15. No ok, faktycznie może nie byłem do końca obiektywny (późno już wczoraj było).

    Minusem jest z pewnością to, że nie mam wglądu w Twoje projekty. Cały czas mi się jednak kojarzą z prostą grafiką + 10 podstronami tekstów pisanymi na zlecenie, a potem jazda z kolejnym.

    Dodatkowo w kwestii tego co napisałeś, że zadowalający wynik to min 1 euro miesięcznie. Uważam, że może marnujesz nieco swój potencjał 🙂

    Wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł odnośnie dywersyfikacji do której nawiązałeś, ale o tym zaraz. Najpierw pomyśl przez chwilę ile znasz dobrych serwisów, które utraciły nagle renomę, stałych użytkowników, pozycje w wyszukiwarce? Zakładając oczywiście, że nie zaczęły nagle kombinować, spamować wyszukiwarki itp. Bo ja nie znam tego typu przypadków (nie mówię tutaj o typowych serwisach społecznościowych, które oferując coś nowego bardzo szybko mogą przejąć użytkowników konkurentowi ze znacznie większym stażem).

    A teraz o samym pomyśle.. Może rób faktycznie nadal to co robisz, a jednocześnie przeznaczaj jakąś kwotę na coś większego. Znajdź jakiegoś freelancera (najlepiej duet programista + grafik/webdeveloper) i niech poświęcają X godzin (w zależności od Twoich możliwości finansowych) w miesiącu przy jednym konkretnym projekcie. Nie musi to być coś innowacyjnego – wybierz po prostu jakąś sprawdzoną branżę i staraj się zrobić produkt lepszy niż konkurencja.

    Z jednej strony nie stawiasz wszystkiego na jedną kartę i stać Cię na finansowanie czegoś co musi dostać trochę czasu. Z drugiej jednak strony walczysz na trudniejszym rynku, o większe pieniądze oraz dajesz sobie szansę przeciągu 2-3 lat na ewentualny spory zastrzyk gotówki gdyby jakiś poważniejszy inwestor był zainteresowany Twoim przedsięwzięciem.

    Sam coś podobnego wkrótce planuję rozpocząć, więc czemu Ty nie miał byś spróbować 🙂

    Pozdrawiam

    1. Moim zdaniem taktyka małe serwisy + jeden, dwa duże jest najlepsza. Duży serwis to zdecydowanie większa szansa na duży zarobek i możliwośc sprzedaży projektu. Małe serwisy to większe bezpieczeństwo i dywersyfikacja.
      Ja od kilku lat zarabiam na nieco innej działalności ale od jakiegoś czasu buduję też swoje strony i idzie całkiem niezle.

      Mam do Was pytanie:
      możecie polecić jakiś fajny płatny szablon do wordpressa na WIĘKSZY portal informacyjny? do tej pory inwestowałem raczej w mniejsze themy a szczerze mówiąc nie chcę się bawić w grafikę, programistów, bo wyjdzie drożej a nie zawsze lepiej, co wiem z doświadczenia

  16. @Kamil
    Podpuszczasz Łukasza czy jak? (odnosnie adresow jego „mini” stron ).

    „Minusem jest z pewnością to, że nie mam wglądu w Twoje projekty. Cały czas mi się jednak kojarzą z prostą grafiką + 10 podstronami tekstów pisanymi na zlecenie, a potem jazda z kolejnym.”

    Skoro działasz tyle lat na rynku internetowym to coś słabo chyba sobie dajesz rade mając tego typu problem …
    Poczytaj trochę blog Łukasza, myślę że możesz się bardzo dużo od niego nauczyć! Łukasz nie chwali się na prawo i lewo ile stron ma, ile zarabia i bardzo dobrze. Ale jak będziesz uważnym czytelnikiem zrozumiesz znacznie więcej…
    Ale z drugiej strony fajnie, że ktoś stara się nauczyć doświadczonych bloggerów… tylko należy pamiętać, aby nie lekceważyć innych, a jednocześnie nie wpadać w samozachwyt co to nie ja 🙂

    Pozdro

    1. Żaden samozachwyt ani pouczanie, spokojnie 🙂 Wszystkich wpisów faktycznie nie czytałem, postaram się więc w międzyczasie gdzieś nadrobić lekturę.
      Mogłem to wszystko może faktycznie napisać nieco krócej, zwięźlej, dając jedynie sugestię a nie również wyrażać jakąkolwiek opinię. Tak czy inaczej chodziło mi o to co 2 posty wyżej napisał również Adam. I tyle 🙂

      Nie podpuszczam również Łukasza w żaden sposób. Wierzę zresztą, że Jego pozostałe serwisy również pod względem jakości nie ustępują blogowi. Chodziło mi jedynie o to, żeby się nie wypalił w ten sposób. Póki ma jeszcze do tego tyle energii i zapału, mógłby spróbować 10-15% czasu przeznaczać na większą inwestycję. W 2-3 lata mogłoby być to znacznie więcej warte niż tych kilkadziesiąt małych serwisów.

      Pozdrawiam 😉

Pozostaw odpowiedź Gosia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*