Czy jesteś rozwojowym ćpunem?

Rozwój osobisty w Polsce w ostatnich latach stał się bardzo popularny. Wokół tego tematu powstała już pewnego rodzaju społeczność- grupa ludzi, którzy wymieniają się informacjami za pomocą blogów, for internetowych i szkoleń. Jakiś czas temu zauważyłem, że niektóre osoby są niemal uzależnione od napływu kolejnych informacji- ciągle czytają poradniki, chodzą na następne kursy i nie nadążają z czytaniem blogów motywacyjnych. Pamiętam, że kiedyś sam miałem dokładnie taki sam problem-  chłonąłem wiedzę jednak po pewnym czasie zatrzymałem się i zapytałem samego siebie- Co mi to daje?

Zastanowiłem się jakie rezultaty mam po wszystkich przestudiowanych materiałach i ile tak naprawdę ze zdobytych informacji wdrożyłem do swojego życia? Od tego momentu zmieniłem trochę podejście i zamiast spędzać dużo czasu na ciągłym poszerzaniu wiedzy postanowiłem działać i zacząć odnosić rezultaty.

Dlaczego ludzie nie działają?

  • Po pierwsze tak jest wygodniej. Czytanie materiałów związanych z rozwojem osobistym daje pozorne uczucie „robienia czegoś”. Ludzie mają wrażenie, że czytając kolejne książki nie tracą czasu- w końcu to wpłynie na ich rozwój. Mają uczucie, że czynią dobrze a tak naprawdę stoją w miejscu, bo sięgają po kolejne poradniki, które tak jak inne wylecą z głowy za jakiś czas. Jest to trochę taki konformizm i wygoda. Zdecydowanie wygodniej siedzi się w domu, czyta w fotelu zamiast faktycznie coś robić. Podświadomie jakiekolwiek działania kojarzą się z bólem i niewygodą. Sukces osiągają Ci, którzy pomimo tej początkowej niewygody podejmują się nowych wyzwań i osiągają zamierzone cele.
  •  

  • Po drugie ludzie mają wrażenie, że jeszcze zbyt mało wiedzą i umieją. Sam się kiedyś na tym złapałem. Przez pewien czas sięgałem po różne książki związane z prowadzeniem biznesu, wyszukiwałem kolejne szkolenia i czerpałem wiedzę mając wrażenie, że ciągle zbyt mało wiem. Problem w tym, że większość tego typu materiałów mówi w kółko o tym samym tylko do przekazu używane są inne słowa. Po którymś z kolei kursie zapytałem samego siebie jakie efekty dają mi te materiały? Słucham je w końcu od około roku a żadnego biznesu nie stworzyłem. Postanowiłem, że trzeba się wziąć do roboty i zrobić choćby jeden mały krok, który rozpocznie moje działanie. Następnego dnia zadzwoniłem do Inkubatorów Przedsiębiorczości, umówiłem się na spotkanie i parę godzin później miałem konto firmowe, system do faktur i rozpocząłem prawdziwą naukę biznesu. Po roku widzę, że to była najlepsza decyzja i najlepsza szkoła. Móc w praktyce kontaktować się z klientami, denerwować się, gdy terminy są przekraczane, irytować się podatkiem dochodowym itp. daje niesamowite uczucie : )
  •  

  • Kolejna kwestia dotyczy obaw. Mimo wszystko niektóre działania niosą za sobą pewne konsekwencje i nasze decyzje obarczone są pewnym ryzykiem. Dużo osób marzy np. o dalekich podróżach, zapewne wielu z was zazdrości Marcinowi relokacji do Meksyku, ale ilu z Was tak naprawdę pójdzie podobną drogą? Zapewne większość zrezygnuje znajdując masę powodów- brak pieniędzy, czasu, obowiązki, nieznajomość języka. Czasem warto jednak wyjść ze strefy komfortu i ruszyć do przodu. Wyznaczyć cel, odłożyć trochę pieniędzy, kupić bilet lotniczy i postawić się w sytuacji bez wyjścia. Takie ruchy przynoszą wiele dobrego- uczą i pozwalają przeżyć niesamowitą przygodę. Użyłem tutaj przykładu z podróżami ale zasadę tą można stosować wszędzie- zaczynając na biznesie a kończąc na relacjach międzyludzkich.
  • Jak zacząć działać?

  • Jeżeli od jakiegoś czasu chłoniesz treści związane z rozwojem osobistym zrób sobie mały rachunek sumienia. Zastanów się co z przeczytanej ostatnio wiedzy wyniosłeś i Co Ci to dało? Podsumuj całość twojego „rozwoju”. Pomyśl od jakiego czasu „rozwijasz się” i jakie przyniosło Ci to efekty. Przemyśl to dokładnie i nie podawaj takich rzeczy jak np. „zmieniłem sposób myślenia”. Sposób myślenia możesz zmienić czytając zwykłą gazetę. Skup się na twoich nawykach, nowych umiejętnościach, poznanych ludziach czy np. zarobionych pieniądzach. Odszukaj książkę, którą czytałeś jakiś czas temu i mocno Cię motywowała, przeczytaj po raz kolejny i sprawdź, czy zdobyte tam informacje naprawdę wdrożyłeś do swojego życia czy zapomniałeś o nich z upływem czasu.
  •  

  • Zrób sobie małe oczyszczenie rozwojowe. Na jakiś czas- np. dwa tygodnie całkowicie wyłącz strony związane z rozwojem osobistym, odłóż książki i wszelkie szkolenia. Przez pewien okres przestań całkowicie zajmować się tą tematyką a poszukaj alternatywnych rozrywek. Zamiast kolejnego poradnika przeczytaj jakąś ciekawą książkę przygodową, obejrzyj film, który nie ma na celu zmotywowania, spotkaj się z ludźmi, z którymi dawno się nie widziałeś. Obserwuj swoje zachowanie, analizuj jak żyjesz bez tych wszystkich treści i czego się uczysz w codzienności- to jest prawdziwy rozwój!
  • Ogranicz ilość wiedzy teoretycznej, którą przyjmujesz. Jeżeli śledzisz dużo blogów związanych z rozwojem osobisty/ niezależnością/ finansami wejdź do czytnika RSS i zrób porządek. Stosując zasadę 80/20 Wybierz 3-4 blogi, które mają dla Ciebie największą wartość merytoryczną, które dają Ci najlepsze informacje a resztę usuń. Zazwyczaj większość i tak dotyczy tego samego tylko informacje „ubierane” są w inne słowa. Podobne czystki zrób na mailu. Być może jesteś podpięty pod listy malinowe i co jakiś czas otrzymujesz rozwojowe wiadomości od ich autorów. Zrób szybką selekcje i wybierz tylko to co jest wartościowe. Podobnie zrób z książkami. Jeżeli masz namiętną potrzebę czytania książek- poradników zrób sobie przerwę i poczytaj coś z całkowicie innego działu. Omijaj szerokim łukiem półkę „Psychologia” w empiku. Daj sobie odpocząć, a czas stracony na chłonięcie kolejnych materiałów przeznacz na prawdziwe działania, które pozwolą Ci wdrożyć swoje pomysły w życie.
  •  

  • Mądrze korzystaj z wiedzy teoretycznej. Jeżeli pozostawisz tylko najbardziej wartościowe  źródła wiedzy będziesz miał więcej czasu na ich przyswajanie. Jeżeli już czytasz jakąś książkę, bierzesz udział w jakimś e-szkoleniu rób to spokojnie i bez pośpiechu. Jeżeli znajdziesz tam ciekawe porady zastanów się jak możesz to wdrożyć do swojego życia , jak Ci się to przyda, zapisz to na kartce i zacznij to realizować. Po pewnym czasie sprawdzaj jak zebrana wiedza przydała Ci się i co z nią zrobiłeś. Kartkę zostaw w widocznym miejscu i sprawdź po jakimś czasie ile z niej zrobiłeś.
  •  

  • Obserwuj rozwój innych. Znajdź osoby, które mają podobny projekt lub cel do osiągnięcia. Sprawdzaj jak dana osoba dochodzi do zamierzonych planów i porównuj się do niej. Sprawdzaj, gdzie na drodze jesteś ty w porównaniu z innymi. Dotrzyj także do ludzi, którym już to udało. Obserwuj swoje wyniki, podsumowuj ile udało Ci się zrobić i raz na jakiś czas rób sobie „życiowy audyt”, w którym będziesz sprawdzał w którym miejscu do swojego celu jesteś.
  •  

  • Przestań wierzyć w magiczne sposoby. Na świecie nie ma cudownych tabletek, które zmieniają życie. Swojego czasu furorę na świecie robił film „Sekret”, w którym przedstawiono prawo przyciągania. Pomimo, że produkcja ta jest naprawdę świetnie zrealizowana i godna obejrzenia to nie wierz do końca w zamieszczone tam informacje. Jeżeli sądzisz, że istnieje „wszechświat”, który da Ci czego tylko zapragniesz to zrób eksperyment. Przez miesiąc nie wychodź z domu, leż w łóżku i myśl intensywnie o porsche. Czy samochód spadnie Ci z nieba? Oczywiście, że nie. Tu nie ma żadnej magicznej mocy- jest praca. Jeżeli czegoś bardzo pragniesz to wkładasz w to wszystkie siły, aby do tego dojść. Tak działa słynne prawo przyciągania i nie ma tutaj żadnych cudów. Uważaj też na wszelkiego rodzaju genialnych guru, którzy nauczą Cię jak np. w ciągu jednego weekendu stać się niezależnym finansowo. Ceń swój czas, pieniądze i nie pozwól łowić się na chwytliwe nagłówki, których treść nijak ma się do rzeczywistości.
  •  

    Po prostu zacznij!

    Jeżeli od pewnego czasu chodzi Ci po głowie jakiś pomysł i chcesz Go zrealizować zacznij to robić od razu. Wcale nie potrzebujesz więcej wiedzy i większego doświadczenia. Potrzebujesz się odważyć i zrobić pierwszy krok a reszta wyjdzie w praniu. Twoje działanie niekoniecznie może przynieść zamierzone rezultaty, ale zawsze dzięki temu zdobywasz ogromną wiedzę praktyczną. Odrzuć lenistwo i zacznij działać.   Tutaj świetnie pasują słowa Thomasa Edisona:

    Geniusz to jeden procent inspiracji i dziewięćdziesiąt dziewięć procent potu.”- Thomas Edison

    Zazwyczaj po pierwszym kroku zrobisz następne i osiągniesz swój zamierzony sukces. Naucz się cieszyć z efektów twojej pracy- z działania i tego co powstaje z włożonego czasu i zaangażowania a nie tylko z wiedzy merytorycznej, którą przyjmujesz. Nie odkładaj swoich planów i marzeń na później. Poszukaj w głowie ze zrobieniem czego zwlekasz od dłuższego czasu? Może planujesz uruchomić serwis internetowy, bloga, zarabiać w Internecie? Może marzy Ci się niezależność od lokalizacji i chcesz  pracować przez Internet z dowolnego miejsca na ziemi, mieć z tego dużo zabawy i pieniędzy? To nie czekaj tylko zrób pierwszy krok. Zrób coś, żebyś zaczął zarabiać już teraz, choćby najmniejsze pieniądze. Pamiętaj, że wielka podróż zaczyna się od jednego, małego kroku dlatego rusz do działania od razu- bez wymówek i przesuwania tego na jutro. Zazwyczaj jest tak, że „jutro” nigdy nie nadchodzi. Jeżeli czytasz o produktywności i zmianie nawyków odłóż na moment te treści za zacznij naprawdę wdrażać zgromadzone tam informacje. Co Ci po czytaniu kolejnych poradników na temat np. wczesnego wstawania, jeżeli ciągle obiecujesz sobie, że to od jutra zaczniesz wstawać wcześniej? Co Ci po kursach, które przedstawią Ci jak zarabiać więcej, skoro tak naprawdę cały czas siedzisz przy komputerze, czytasz, słuchasz a informacji nie używasz w praktyce?  Wiedza jest tak naprawdę bezużyteczna jeżeli nie potrafisz tego wdrożyć w swoje życie i naprawdę znaleźć duże korzyści.

    Nie bądź kolejnym „rozwojowym ćpunem”, który ma wrażenie, że wszystko jest okej,  a tak naprawdę uzależniony jest od „wstrzykiwania” w swoją głowę kolejnych treści motywacyjnych i z  tygodnia na tydzień potrzebuje tego coraz więcej wydając pieniądze na coraz droższe kursy i szkolenia.

    Autorem wpisu jest Michał Maj- twórca strony www.zyciejestpiekne.eu Jeżeli szukasz więcej informacji na temat rozwoju swojego życia, realizacji celów, spełniania marzeń i aktywnego życia odwiedź stronę Michała.

     

    Tags:

    24 comments

    1. Od siebie mogę dodać, że u mnie zadziałało robienie list „to do” i stosowanie się do nich. Jeden dzień == jedna lista zadań do zrobienia. Zadania najczęściej wyznaczam rano w zależności od tego, co mam ochotę dziś robić. Aha – stosuję papierowe listy, są bardziej zobowiązujące, sam nie wiem dlaczego 😉

    2. Ja mam taką taktykę, że jak ktoś oferuje jakieś darmowe porady w formie ebooka czy newslettera to zazwyczaj się zapisuję. Po 3-4 pierwszych wiadomościach (stronach) widać, czy ten ktoś ma do zaoferowania coś ciekawego czy nie. Jeżeli tak to czytam dalej, jeżeli nie to po prostu rezygnuję z subskrypcji i nie zbieram spamu.

    3. Ja zaczęłam bywać na takich blogach szukając rad dotyczących finansów osobistych i inwestowania. Jeśli chodzi o to pierwsze, to dość szybko okazało się, że „wszystko już wiem” i autorzy nie mają mi nic ciekawego do zaproponowania, skoro albo wdrożyłam poszczególne rady albo uznałam je za niepasujące do mnie.
      Zostawiłam sobie też kilka blogów oszczędnościowych, żeby dowiadywać się np. o nowych fajnych lokatach.

      Mam też w RSS blogi takie jak blog Marcina i naszego autora, które fajnie się czyta. Na tej samej zasadzie czytam blog kocianny (http://kocianna-moscowrules.blogspot.com) chociaż nie mieszkam w Moskwie i nie mam dzieci.

      Rozczarowały mnie natomiast wszelkie rady dotyczące tzw. rozwoju osobistego. Zawsze miałam wrażenie, że są przeznaczone dla idiotów, którzy mimo braku obiektywnych przeszkód nie robią tego, o czym marzą.
      Plus wszystkie przykłady dotyczyły zupełnie innych marzeń niż moje, więc nic mi nie dały.

    4. Jestem rozwojowym ćpunem! 🙂 Jednak ewoluowałem przez lata, startując takiego podejścia jakie opisujesz, aż do sytuacji, w której nałogowo staram się coś zrobić kreatywnego. Zrobić, a nie czytać o tym.

      Prawdę mówiąc ciężko o ciekawe teksty w obecnym internecie. W czytniku przyciąga moją uwagę może co czwarty wpis. Reszta zwykle nie oferuje nic nowego i szkoda mi czasu.

    5. Witam! Bardzo przydatny wpis. Od dłuższego czasu staram się izolować od kolejnej wiedzy, a skupiać na działaniu. Jak na razie idzie całkiem nieźle, choć żadnych profitów z tego nie ma, ale jest cenne doświadczenie. Nasuwa się jedno pytanie: kiedy należy założyć firmę/działalność gospodarczą?? Jakiś próg dochodowy??

      1. Myślę, że to nie o próg finansowy chodzi a raczej o ilość klientów. Przecież możesz pracować na początku na zlecenie, dzieło, a jak będziesz miał dwóch trzech pewnych zleceniodawców wtedy pomyśl nad rejestracją firmy.

      2. Zgodnie z prawem działalność gospodarczą zakładasz wtedy kiedy Twoje działania noszą znamiona takiej działalności (stały zarobek). W moim odczuciu wszystko sprowadza się do zdrowego rozsądku. Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Jeśli nie masz profitów i działasz jak na razie hobbystycznie to nie zakładaj działalności. Założenie firmy nie oznacza, że nagle zacznie się zarabiać.

    6. Ja też jestem rozwojowym ćpunem.
      Ostatnio narkotyk pod tytułem ,,uwodzenie i samorozwój,, zamieniłem na ,,e-biznes,, Dzięki blogowi Marcina, poznaniu tematu niezależności od lokalizacji kompletnie zgłupiałem. I najchętniej chciałbym się obudzić i znaleźć ten magiczny sposób o którym mowa w tekście.
      Tylko, że dla kogoś takiego jak ja rada przestań czytać, zacznij działać, wydaje mi się zła, bo do wszystkiego potrzebna jest wiedza. W umiarze, połączona z praktyką.

    7. Wpadłam tu na chwilkę, przeczytałam cały wpis… i doszłam do wniosku, że to zostało napisane wprost do mnie…

      … czas przejść od teoretyka do praktyka…

      Dziękuję za rady,
      Pozdrawiam,
      Wasp

    8. IMHO jeśli chcesz się czegokolwiek nauczyć, to powinieneś próbować coś zrobić w praktyce równolegle z poznawaniem teorii – tj. czytasz o podstawach html > stawiasz pierwszą nieporadną stronę > czytasz o flashu > wprowadzasz modyfikacje …

      1. Zgadzam się z Tobą. Ja jak zaczynałem „zabawę” w tworzenie stron po prostu je robiłem. W jednym oknie miałem otwarty edytor html, w drugim jakiś kurs html, dzięki któremu w ogóle byłem w stanie zacząć działać. Dopiero po zrobieniu X stron byłem w stanie działać w miarę samodzielnie. W moim odczuciu e-biznes to prawie wyłącznie praktyka. Ten rynek zbyt szybko się zmienia, żeby mieć czas na teoretyzowanie.

    9. Dla mnie pierwszą rzeczą w ucieczce z nałogu „motywacyjnego ćpuna” było założenie bloga-motywatora. Nie staram się na nim nikogo pouczać. Postawiłem sobie kilka celów i idę do przodu. Oglądalność znikoma, ale najważniejszym czytelnikiem jestem ja sam.

      Pozdrawiam wszystkich uzdrowionych ćpunów

    10. Od pierwszej linijki tego artykułu coś mi nie pasowało i miałem podejrzenia że to nie twój tekst. No i proszę bardzo, na samym końcu zagadka się potwierdziła. Tekst zupełnie nie pasuje do twojego bloga i dziwie się że go opublikowałeś. Twój blog wyróżnia się od innych właśnie tym że nie ma tutaj takich motywacyjnych papek jak ta. Twoje praktyczne i osobiste wpisy są o niebo lepsze.

    11. Witam, sukcesem to działanie , w tym ponoszenie porażek, walka ze swoim lenistwem + obiekcjami, dodatkowo własna motywacja do osiągania celu i jesteśmy tam gdzie chcieliśmy być :). Czytanie i inspirowanie innymi jest dobre bo można wile rzeczy pozytywnych wyciągnąć, ale bez praktyki stoisz w miejscu.

      Pozdrawiam Paweł

    12. Cześć Łukasz.

      Hmm powiem szczerze nie bardzo ten artykuł pasuje do Twojego blogu. Znam Michała z jego blogu i wiem, że nie jest tylko teoretykiem, tekst jest Ok, ale chyba nie na ten blog. Przypuszczam, że niechciałeś pisać w kółko o tym samym a pewnie też poruszyły Cię kwestie zawarte na blogu Rentiera. Pozatym ja bardzo nie lubię tzw gościnnych wpisów. Zupełnie nie rozumiem po co cos takiego sie praktykuje, pomijajac kwestię przekierowania ruchu na blog autora i lenistwo autora blogu goszczącego. Według mnie lepiej zrobić wywiad z kimś interesującym i inspirujacym niż prosić go o pisanie artykułu, który nie będzie pasował do reszty tematyki, czy stylistyki danego blogu.
      To co myśle dobrze oddał też Darek.
      Pozdrawiam

    13. Mnie nigdy nie pociagal motywacyjny „crap”. Powiedzialabym, ze wrecz odrzucaja mnie takie teksty. Interesuja mnie konkrety, jak cos zrobic, jak ktos cos zrobil itp.

    14. Czytam komentarze i wydaje mi się, że udało Ci się Łukasz zebrać naprawdę unikatową publikę – ludzi, którzy są doświadczeni i generalnie działają zamiast gadać. Jeszcze na żadnym blogu tego nie widziałem.

      Czy w innym przypadku tak by się oburzali?

    15. Musiałem przeczytać wpis dwa razy. Pierwszy raz czytałem myśląc, że są to Twoje słowa ale coś mi nie grało. Na koniec wpisu zaskoczenie i czytanie od nowa 🙂

      Co do wpisu zgłasza się kolejny ćpun! Ale dzięki za uświadomienie pewnych kwestii. Ostatnio już porobiłem czystki w moim czytniku RSS ale mimo to ciągle tylko czytam różne blogi i nic nie robię. Mam wiele planów, celów, marzeń nie mogę się zdobyć na postawienie tego pierwszego kroku.

      P.S Na przyszłość proszę o jakąś krótką zapowiedź wpisu gościnnego ^^

    16. Bycie rozwojowym ćpunem (ładna nazwa 😉 ) jest charakterystyczna dla I etapu drogi do rentierstwa, który trwa stosunkowo długo. Pisałem o tym w tym artykule

      http://pigulka-sukcesu.blogspot.com/2011/01/laska-osiem-ap-konia-temperatura.html

      Pragnę tutaj zacytować bardzo mądre słowa Marcina Samsela (nie cytuję dosłownie) : „3 lub 4 książki motywacyjne to absolutne maksimum”.

      Osobiście uważam, że jak ktoś przeczytał „Maksimum Osiągnieć” B. Tracy’ego oraz „Jak pomnożyć źródła swoich dochodów” Roberta G. Allena, może sobie na jakiś czas dać spokój z lekturą motywacyjną ew. traktować ją jako DODATEK a nie fundament swojego sukcesu.

    17. Ok, wróciłem z Norwegii i mogę odnieść się do komentarzy:

      Macie racje, trzeba zrównoważyć, zarówno wiedzę jak i działanie, dlatego napisałem we wpisie, aby wybrać najlepszych od których się uczymy i działać i iść do przodu.

      Gosia- może masz rację, że wpis trochę nie pasuje do bloga. Wysłałem go do Łukasza, zaraz po tym jak przeczytałem wpis „Wielki biznes – teoria kontra praktyka”. Świetnie nawiązywał do tego, co ja miałem w głowię. Teraz widzę, że Łukasz napisał nowy wpis i całość jakoś do siebie nawiązuje.

      Darek- No cóż, starałem się jak mogłem. Trzeba przyznać, że mój styl jest inny od Łukasza i może się nie podobać.

      Łukasz- Trzeba Ci przyznać, że robisz z blogiem kawał dobrej roboty. Czytam go od samego początku i niesamowicie szybko go rozwinąłeś. Mało tego, zebrałeś niesamowitą grupę wiernych czytelników, a ten wpis najlepiej pokazuje, że twoja unikatowość wpisów podoba się 🙂 Dziękuje za wpis gościnny, gratuluje świetnego bloga i życzę powodzenia w jego dalszym prowadzeniu 🙂

    18. W pełni się zgadzam – nie chodzi o to że czytanie takich pozycji szkodzi, wręcz przeciwnie, ale co za dużo to nie zdrowo – trzeba po prostu działać i sprawdzać wiedzę w praktyce. Także czytając książki, artykuły o rozwoju osobistym uczciwie wykonywać „ćwiczenia” – bez nich to traci sens:)
      Ja czas na tego typu materiały mam zapisane w dziale nagrody w swojej liście zadań – jestem uzależniona na maksa, lubię czytać takie „motywacyjne owijanie w bawełnę” ale traktuję to jako dodatek, nagrodę za konkretne działanie a nie zamiast działania:) Zresztą często takie pozycje kończą się kolejnym punktem do wykonania i sprawdzenia – nigdy nie wierzę na słowo.

    19. Jeżeli o film Sekret, to jest on jak najbardziej prawdziwy tylko trzeba go zrozumieć, przez film przewija się setki razy zdanie „Zacznij działać.” Które jest właśnie tym SEKRETEM 🙂 Jak mówię zawsze, Secret is faith 🙂 Stąd mój nick.

      Parę razy przeczytam jeszcze ten wpis, zastanowię się nad nim i dam dalsze odpowiedzi.

      Pozdrawiam.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    *

    *