Co się stało z „Rentierem”

Rentier blog
(źródło:http://breakdacycle.com)

Jak zapewne wiesz początkowym bodźcem, który sprawił, że zacząłem pisać Gdzietylkochce było natrafienie na bardzo ciekawą stronę  prowadzoną przez Marcina Samsela. Rentier-blog.pl, bo o tym blogu mowa był w zasadzie pierwszą witryną tego typu, którą czytałem od deski do deski, niecierpliwie wyczekując kolejnych wpisów. Podobał mi się styl Marcina, jego ambicje i niecodzienne podejście do pewnych spraw. W pewnym sensie chwilowo byłem zafascynowany jego poczynaniami, gorąco kibicowałem jego relokacji do Meksyku – wydawało mi się to podróżą życia.

Od jakiegoś czasu Marcin pisał rzadziej. Poruszana przez niego tematyka nie do końca przypadła mi do gustu. Miałem wrażenie, że autor odcinał się trochę od tematów podróżniczych, przyznając po cichu rację, że wiele z jego wyobrażeń o tanim życiu w innym zakątku świata po prostu się nie sprawdziło. Przestałem wyczekiwać z niecierpliwością na nowe wpisy na „rentierze”, ale jak pojawiło się coś nowego zawsze poświęciłem parę minut na zapoznania się z twórczością Marcina.

Od kilku tygodni na blogu nie pojawił się żaden wpis. W zasadzie nie dziwiło mnie to – Marcin przyznawał wielokrotnie, że nie będzie już pisał regularnie i dłuższe przestoje w blogowaniu są jak najbardziej możliwe. Od tygodnia czy dwóch jego profil na FB, który pozostał w zasadzie jedynym łącznikiem pomiędzy autorem i czytelnikami również przestał zapełniać się wpisami. W między czasie z bloga zniknął również odnośnik do konta Twittera, należącego do Marcina.

Czy to już koniec?

W dniu dzisiejszym skontaktował się ze mną jeden z „moich” czytelników, który zwrócił uwagę na zniknięcie zarówno „Rentier-bloga”, jak i Centrum Efektywnego Blogowania, które było w ostatnim czasie oczkiem w głowie Marcina. Oprócz tego nie działają również fanpage FB oraz konto Twittera należące do autora bloga. Po dokładniejszym sprawdzeniu okazało się, że blog został całkowicie wyindeksowany z wyszukiwarki Google – strona po prostu nie istnieje.

Nie wiem co się stało, nie znam motywów jakimi kierował się Marcin. Uważam jednak, że świadomie likwidując stronę, którą budował dwa lata zmarnował naprawdę spory potencjał. Nie zachował się również ładnie wobec tysięcy czytelników, z których część była naprawdę „fanatycznie” nastawiona wobec jego twórczości. Dyskusje pojawiające się pod jego wpisami naprawdę niejednokrotnie zadziwiały. Społeczność jaką Marcin zgromadził wokół strony była naprawdę pokaźnych rozmiarów i tym bardziej dziwi rezygnacja bez słowa wyjaśnienia.

Centrum Efektywnego Blogowania

Zastanawia mnie jeszcze Centrum Efektywnego Blogowania, które było jakby nie patrzeć przedsięwzięciem typowo biznesowym. Ludzie zapłacili za dostęp do strony, która miała być stale aktualizowana. Czy osoby, które się skusiły na zapewnienia Marcina nie będą się czuły oszukane? Centrum działało z tego co kojarzę dopiero kilka miesięcy. Blog jak to blog – wola autora co zrobi z tym fantem. Prowadząc biznes trzeba się jednak liczyć z klientami. Nie wiem czy rozwiązanie jakie wybrał Marcin jest słuszne.

Jeszcze mały cytat z forum niedawno założonego przez Marcina: „Zdecydowałem się na dobre zakończyć moją przygodę ze slow-carbem. W związku z tym nie będę dłużej udzielał się na tym forum.  Co za tym idzie, nie widzę dłużej sensu, żebym posiadał to forum i inwestował w nie czas, kiedy nie jest to dłużej moim zainteresowaniem ani nie daje zysków (nie było zresztą po to założone).” Więcej przeczytasz tutaj.

Bardzo jestem ciekawy co się stało z rentier-blogiem. Czy marzenia o rentierstwie i zarabianiu w sieci okazały się nierealne? Czy Marcin poddał się czytając niejednokrotnie komentarze krytykujące w dosadny sposób jego osobę? Nie wiem czy na te pytania ja i tysiące czytelników Marcina doczekamy się odpowiedzi. Pozostaje jednak pewien niedosyt. Młody, ambitny chłopak, mający marzenia i dążący zaciekle do ich realizacji nagle traci zapał i likwiduje coś nad czym pracował przez kilka lat? Jakoś ciężko mi uwierzyć w takie „poddanie się”. Marcin wielokrotnie opisywał swoje porażki i wcale nie sprawiał wrażenia człowieka, który ma przez nie odpuścić.

Czy dowiemy się co się stało?

104 comments

  1. Moim zdaniem Marcin sam sobie wykopał grób – zaczął zmieniać swoje postanowienia, cele i guru jak chorągiewka. Poza tym, nigdy nie przyjmował krytyki, nawet tej konstruktywnej. Zawsze to on miał racje we wszystkim co robi ( przynajmniej takie odniosłem wrażenie ilekroć próbowałem wdać się w głębszą dyskusję). I wcale nie jestem jakimś „hejterem” czy anty-fanem Marcina. Prowadził bardzo fajny blog i pisał o naprawdę ciekawych i nietypowych rzeczach, ale przegrał ze samym sobą ( a raczej ze swoim ego.
    Przykład sprzeczności, ot tak pierwszy lepszy: najpierw wielki podziw dla Ferrisa ( nigdy nie stanę się grubasem z czerwonym bmw), by później zafascynować się de Marco (czy jak mu tam) z pomarańczowym Ferrari. Lub Adsense jest super, by później napisać Adsense jest be i usunąć reklamy.

    Tak czy inaczej szkoda mi chłopaka, bo blog który zbudował był naprawdę wartościowym tworem. Miejmy nadzieję, że trafi się niedługo jakiś następca 😉

  2. Faktycznie wygląda na to, że Marcin zniknął. Z ciekawości sama sprawdziłam, czy działa jego strona rentiera, bo miałam ją w ulubionych. Zniknął z facebooka i twittera… Też bym się chciała dowiedzieć, co się stało…

    1. Zadzwoń i się zapytaj, numer telefonu jest w internecie:
      http://panoramafirm.pl/toru%C5%84/kompus_uslugi_komputerowe-arimjc_ko.html#tab

      Adres obu panów (regony: 340934067 i 870492618) jest ten sam:
      http://www.stat.gov.pl/regon/
      więc powinnaś się dodzwonić.

      A rentier pewnie przeszedł pranie mózgu u jakiegoś nowego guru, tudzież handlarza bronią.

      Z tego co kojarzę, zaspokajanie biznesowych potrzeb klientów kosztem swojego życia, jak i chorobliwa anonimowość, pasuje jak ulał do tego pana: http://www.sovereignman.com/simon-black/
      No cóż, kilkudniowy zlot na Litwie http://camp.sovereignman.com/ i fizyczne obcowanie ze swym nowym mentorem zapewne wywarło większe skutki niż lektura książek poprzednich guru. Ale spokojnie, za pół roku będzie nowy prorok, więc może rentier powróci i coś jeszcze napisze.

  3. Łukasz, jak nie pisałeś to nie pisałeś, ale trzeba przyznać, że ciekawy wpis poruszyłeś.

    Wydaje mi się, że blog Marcina działał jeszcze rano, a na pewno wczoraj. Odwiedzam, go niemal codziennie i spoglądam czy jest coś nowego czy nie ma. Marcin zablokował dodawanie komentarzy i bardzo długo trzymał wpis o „herosach” podróżnikach.

    Podobnie jak Ty jestem ciekaw co stało się z Marcinem …

    co do CEB dostał od Marcina list z mailingu :

    Życie tego newslettera dobiega końca. Ponieważ nie mogę poświęcać więcej czasu na rozwój, a także utrzymywanie tej listy, zdecydowałem się ją zamknąć. Nastąpi to za dwa dni – w tę niedzielę. Zamykając listę zostanie także permanentnie zdjęte z rynku Centrum Efektywnego Blogowania.

    Obecni klienci CEB zachowają naturalnie całkowity dostęp do materiałów. Centrum, zgodnie z obietnicami, zostanie jeszcze w najbliższym czasie rozszerzone o nowe materiały. Nie będzie dłużej jedynie możliwe zostanie nowym członkiem.

    W ramach ostatniego podziękowania – jeżeli jeszcze nie jesteś członkiem CEB i zdecydujesz się na zakup dostępu do Centrum, wpisz w polu „discount code” kod „podziekowanie” (bez polskich znaków), a następnie kliknij „update cart”, aby uzyskać 10% zniżkę. Do soboty istnieje jeszcze możliwość zakupienia dożywotniego dostępu do CEB. W niedzielę taka możliwość bezpowrotnie zniknie.

    Dzięki za dotychczasową subskrypcję. W niedzielę lista zostanie całkowicie skasowana, a więc Twój mail nie będzie nigdzie dłużej przechowywany ani przekazywany.

    PS. To nie jest żadna sztuczka. Zarówno ten newsletter jak i Centrum Efektywnego Blogowania permanentnie zostaną zamknięte w tę niedzielę.

    Powodzenia,
    Marcin

  4. Szkoda, ale może to jeszcze nie koniec? Może Marcin za jakiś czas uraczy nas czymś nowym? Również byłem jego czytelnikiem, jestem pewien, że musiał mieć jakieś konkretne powody. Pewnie jeszcze o sobie przypomni 🙂

  5. Mi takie coś to przypomina jakby miał włamanie na stronę i ktoś mu wszystko usunął, tylko, że CEB też zostaje wyłączone więc tutaj już nie mam pewności. Ale bardzo zastanawiające jest to bo czytałem jego blog od grudnia~ tamtego roku i trochę szkoda tej pracy jaką włożył. Dodatkowo nie wydaje mi się aby ktoś od tak wyłączył bloga, a nie był to jakiś świeży blog tylko z ponad 2 tysiącami czytelników przez rss.

    Możliwość jak mi przychodzi jeszcze do głowy to stwierdzenie, że nici z jego planów jakie miał i rzucenie tym wszystkich, zniknięcie z sieci. Aczkolwiek to też by był głupi pomysł bo był dosyć znaną osobą w blogosferze i sądzę, że zawsze sprzedaż jakiś produktów szła by mu łatwiej z blogiem niż bez.

  6. Obstawiam również włamanie, nikt przy zdrowych zmysłach by nie usunął takiego kapitału. Jak miał dosyć to mógł sprzedać i tyle. Ja miałem niedawno włam i też się zorientowałem dopiero jak mi kolega zadzownił bo strona dla mnie była inna niż dla reszty…

    1. Problem jest w tym, że nie rozchodzi się jedynie o bloga, ale o wszystkie (większość) śladów Marcina w polskim internecie (fb, twitter, ceb, forum slow-carb)…

  7. A ja myślę, że Marcin posprzątał po sobie i z pieniędzmi zarobionymi przez CEB wyjechał do jakiegoś egzotycznego kraju. Pewnie właśnie popija drinki z palemką i ogląda pokazy tańca brzucha 😉

  8. To jeszcze dorzucę fragment wywiadu z bloga Bartka Popiela, przeprowadzonego na początku września z Marcinem:

    B.P.:Jakie są Twoje plany biznesowe na najbliższe miesiące?

    Marcin:
    Przez najbliższe tygodnie będę rozwijał Centrum Efektywnego Blogowania oraz planuję wypuścić jeden lub dwa pomniejsze produkty cyfrowe dla moich obecnych stron. Później zamierzam skupić się na większym projekcie – stworzyć w zupełnie innej niszy nową anglojęzyczną listę mailingową i wypuścić nowe, bardziej rozwinięte i droższe produkty.

    ——————————————————————

    Być może Marcin postanowił odciąć się od blogowania w Polsce i przenieść się na dobre na rynek angielski. Jakby nie patrzeć, Marcin jest znaną i cenioną osobą w sieci, jego ambicja wiązała się z byciem na czasie w świecie polskiej blogosfery – co kosztowało zapewne sporo czasu. Być może stwierdził, że warto poświęcić ten czas na coś większego :>

  9. Być może Marcin stwierdził, że żeby pisać o niezależności to trzeba najpierw niezależność osiągnąć i odezwie się jak już będzie w pełni wolny.

  10. @Darek,

    Co nie zmienia faktu, że na zdrowy rozum nikt w taki sposób by nie porzucił tego co osiągnął Marcin (blog, sc forum, ceb).

    Moim zdaniem najbardziej realne są dwie możliwości:
    1. Miał dość użerania się z niektórymi osobnikami w sieci.
    2. Good bye PL, welcome zagraniczny rynek.

    Włamanie wykluczam, nawet jeśli to mógłby wszystko odzyskać.

  11. Moim zdaniem po prostu stwierdził, że nie ma sensu dalej blogować, odpowiadać na liczne komentarze, wysłuchiwać słów krytyki, przejmować się wieloma różnymi sprawami, które towarzyszą blogowaniu.

    Tak jak głosi tytuł jego ostatniego wpisu na blogu, olał system. Być może gdzieś wyjechał, odciął się od przeszłości i blogosfery, która od ewentualnej satysfakcji nie dawała mu aż tak dużo korzyści. Miał dość.

    Będzie nadal działał, rozwijał różne projekty, ale nie widzi już potrzeby aby dzielić się tym z obcymi osobami. Będzie sam dla siebie. Zmęczyło go życie na pokaz i dla innych.

  12. Marcin zawsze był egoistą i tego nie ukrywał a to co zrobił z forum (schudłem więc mam was w d****) to tego typowy przykład. Widocznie bycie popularnym i prowadzenie bloga/facebooka/twittera przeszkadzało mu w osiąganiu zysków więc postanowił odciąć się od tego na dobre by w spokoju rozwijać swoje biznesy lub je wszystkie zamknął i wziął się za pracę na etacie i mu teraz wstyd przed wszystkimi i samym soba (chociaż może w końcu coś zarobi). Cokolwiek nie robi życzę mu powodzenia.

  13. Stawiałabym na to, że Marcin nie zniósł ciężaru popularności. W swoim blogu przedstawiał tak dalekosiężne plany (które w dodatku zmieniał), że żadna realizacja nie mogła im dorównać.

    Nie wiem, czy postanowił wycofać się z biznesu – np. wrócić na studia i szukać pracy czy też rozwija coś na rynku anglojęzycznym.

  14. Kurde a może coś mu się stało? Marcinie odezwij się, bo mi przychodzą do głowy naprawdę ponure myśli 🙁

    Natomiast jeżeli wszystko z Tobą w porządku, to powiem tylko tyle, że zachowałeś się jak szczeniak, i tyle.

  15. Skasowanie wszystkiego zdecydowanie byłoby głupotą oraz stratą pieniędzy, niejedna agencja/osoba prywatna kupiłaby tego bloga za kilka bądź nawet kilkanaście tysięcy.

    Czas pokaże co się stało.

    1. Myślę, że się trochę zagalopowałeś. Po czym wnosisz, że ktokolwiek kupiłby tego typu blog za taką kwotę? O sile rentiera stanowił wyłącznie autor. Wykupienie strony nie zatrzyma czytelników, którzy byli tam dla Marcina – tylko i wyłącznie.

    2. @Łukasz – siłą jego bloga nie byli tylko stali czytelnicy – uwierz, że gdyby wystawił go na sprzedaż (za normalną cenę) to znaleźliby się chętni 😉

  16. heh, viperchill padło, rentier zniknął, śmieszna sprawa.

    swoją drogą to na blog Marcina nie zaglądałem o jakiegoś czasu, rzuciłem tylko okiem na ten wywiad z podróżnikami i to chyba nawet nie ten ostatni bo jakoś mnie wywiady z włóczykijami nie podniecają za bardzo, naoglądałem się dość halika i gucwińskich dzieciakiem będąc. i dziś sobie tak siedzę przy jutjubie i z głupa chciałem sprawdzić co tam u Glena na forum i mi się rentier skojarzył i w obu przypadkach się odbiłem od 404. se myślę pewnie urla Marcin zmienił więc szybki rzut oka na google a tu już oficjalnie blogują, że go nie ma i to nawet w postaci słit foci na fajsie 🙂

    Marcin, wróć! jest tyle książek którymi jeszcze się nie podjarałeś 🙂

  17. Witaj Łukasz.

    Ja mnie również zastanawia zachowanie Marcina. Jednak wydaję mi się że chłopak się nie poddał, jestem pewien że za niedługo znowu o nim usłyszymy.

    Uważam go za profesjonalistę. Dzięki jego blogowi sam zacząłem blogowanie i to on mi w tym osobiście pomagał, za co mu bardzo dziękuję.

    Pozdrawiam

  18. Yo
    Właśnie wszedłem na net celem wykupienia członkostwa Centrum Efektywnego Blogowania. I dupa.
    Chętnie zapłaciłbym autorowi, ale skoro moja kasa mu śmierdzi – jest jakiś sposób by dostać się do tych informacji? Jakiś ebook z nich, albo cokolwiek.
    pozdrawiam
    Grzegorz Bojanowski

  19. Wydaje mi sie, ze Marcin jeszcze wroci do blogosfery – predzej czy pozniej. Dziwie sie jednak, ze zamknal CEB, ktory, caly czas, mogl przynosic mu jakis dochod.

  20. Jego decyzja i trzeba to uszanować 😉 Swoją drogą trochę dziwacznie Marcin postępował. Chciał zarabiać pieniądze, a usunął swojego bloga, który z całą pewnością mógłby mu przynosić całkiem pokaźne dochody co miesiąc. Wychodzi na to, że podciął gałąź na której siedział. Takie moje zdanie na ten temat.

    1. Oj podcinał wszystko czego tylko dotykał 🙂
      Jak dla mnie szkoda, bo zawsze lubiłem jego poczucie humoru. Popieram wizję kolegi wyżej – pikusia – mama odcięła kurek i się skończyło.

  21. @makler: Uważam go za profesjonalistę

    Czy naprawdę uważasz że tak się zachowuje profesjonalista bo ja nie.

    A jak wróci to będzie dalej chciał tu zarabiać na polskim rynku, to będzie musiał na nowo zbudować zaufanie do swojej osoby, ja go olej i nie będę jago fantazji czytał profesjonalisty, dziecko które szczyci się że nie spróbował alkoholu i jest nie skażony żadną trucizną i opisuje alkohol jak by pił dziesięciu lat i wyszedł z nałogu znawca mi wielki, jak możesz oceniać coś jak nie masz pojęcia, zarozumiały typ.

  22. duże zaskoczenie, dziś właśnie chciałem poczytać starsze arty i zobaczyć co u niego a tu takie cos.. pamiętam jak się jakiś czas temu szczycił wyjazdem do meksyku. A może to zagranie marketingowe? Żeby się zrobiło jeszcze głośniej o nim? Jak już tak będzie to otworzy możliwość zapłacenia za CEB i zgarnie trochę $ ?
    Co o tym myślicie?

  23. „Rentier-blog.pl zakończył swój żywot. Czasem aby ruszyć w dalszą drogę trzeba spalić za sobą wszystkie mosty.
    Dzięki za wspólnie spędzony czas. Życzę Wam wszystkim powodzenia w realizacji swoich celów, a przede wszystkim odnalezienia inspiracji i swojego idealnego stylu życia w sobie, a nie w innych.”

    Aktualnie „Rentier” prezentuje powyższy tekst na www.

  24. Może Marcin chce wykreować swoje nowe ja w sieci 😉 Suma sumarum może wyjdzie mu to na dobre. Szkoda mi tylko ludzi, którzy czytali tego bloga i rozwijali go (bo w końcu tworzymy coś dla innych prawda?)a Marcin z dnia na dzień postanowił wszystkich olać. „Hejterzy” 1-0 Marcin

  25. Szukacie prawdy daleko a ona jest prozaiczna.

    Marcinowi nie udało się zbudować pasywnego dochodu mimo ogromnej ilości prób, włożonego czasu i środków. Zniechęcił się do tego ostatecznie.

    Najprawdopodobniej sprzedaż CEB nie szła tak jak tego oczekiwał ( inaczej by go nie zamykał) co przechyliło czarę goryczy.

    Co do oceny samej decyzji to dla mnie jest ona przejawem skrajnego egoizmu.
    To zachowanie w stylu: „nic mnie nie obchodzicie, zabieram zabawki i spadam z tej piaskownicy”. Czy o taką wolność chodziło „rentierowi”?

    Na rentier blog czytałem praktycznie każdy post i udzielałem się w wielu dyskusjach. Często wytykałem Marcinowi, że obwołuje się rentierem a nie ma żadnych dochodów pasywnych. Wielu jego fanów atakowało mnie że ja zarabiam marne grosze w internecie ( wtedy było to w granicach 1000 zł miesięcznie) więc niech się lepiej nie wypowiadam a Marcin to pewnie ma dużo więcej ale nikomu nie mówi bo takie ma zasady…

    Minął rok. Dziś mam 3x tyle co wtedy. Zobaczcie gdzie jest teraz was guru a gdzie są osoby które próbowały być głosem rozsądku na oceanie podniecenia, wywołanego przez coraz to nowe super pomysły na pasywny dochód.

    Muszę jednocześnie zaznaczyć, że styl pisania Marcin miał bardzo dobry. Inna sprawa, że pisanie o zarabianiu ( wolności finansowej) to bardzo chodliwy temat. A wizje, które roztaczał autor działały na niektórych jak obietnice wiecznego szczęścia, którymi karmią sekciarscy guru swoich baranich wyznawców. Marzenia lepiej się sprzedają od prawdy… Gdyby Marcin pisał o rybkach akwariowych pewnie nikt z nas nie pochylił by się nad tym, że taki blog zniknął z blogosfery…

  26. Ciekawe. Po niesamowitym „hicie” jakim była Marcina podróż do Meksyku, miałem wrażenie, że zaczyna się coś ciekawego. Tymczasem była to taka eksplozja supernowej. Gwiazda rozbłysła, eksplodowała i… znikła. Przyznam, że ja na blogu Marcina znalazłem, gdzieś mimochodem, pomysł na robienie aplikacji na Androida. Spróbowałem i muszę powiedzieć, że efekty są jak na początek zupełnie niezłe.

  27. No cóż Marcin zakończył działalność w stylu delikatnie rzecz ujmując mało eleganckim. Może i dobrze bo od dłuższego czasu szarpał się na róże strony i nic z tego nie wychodziło. Miałem wrażenie, że jego działania były bez szerszej wizji. Co do moich typów w sprawie przyczyn to po prostu zdał sobie sprawę z tego, iż idee w które wierzył po prostu były marketingowym bełkotem na którym zarabiało kilku cwaniaków. Naprawdę trudną lekcje życia przechodzi zapewne w tej chwili, bo pomysły a’la Ferris moim zdaniem krzywdę mogą wyrządzać młodym idealistycznie nastawionym i wrażliwym ludziom.

  28. Ja jednak nie ukrywam, że wolałbym aby blog istniał. Marcin ostatnio przestał pisać ale kiedy robił to regularnie to każdy wpis czytało się z ogromną ciekawością i jak na razie nie znalazłem bloga, na którym czytałbym wpisy z takim zapałem, ciekawością. No i co najważniejsze – to u niego na blogu w ogóle dowiedziałem się, że jest możliwość zarabiania przez neta na różne sposoby.
    Szkoda trochę ale mówi się trudno i idzie dalej.

  29. Też się Łukasz zastanawiałam co się stało z Marcinem. Jak dla mnie sa trzy opcje:

    1) faktycznie postanowił rzucić się na rynek globalny i tam prężnie działać i na tym działaniu się skupić. Tylko dla mnie głupotom jest w tym przypadku olanie 40 milionowego rynku polskiego zwłaszcza kiedy się miało tylu fanów i antyfanów, ale był rozpoznawalny. Rynek globalny nie jest łatwy, coś o tym wiem a w biznesie każdy klient się liczy.
    Więc jeżeli Marcin uważa się za przeciębiorcę to chyba stracił rozum robiąc taki krok albo

    2) albo chłopak się zakochał i go zamroczyło. Albo postanowił zostać mnichem.
    To oczywiście tak żartem ale opcja wielce prawdopodobna w przypadku tego typu osobiwości.

    3) Jak dla mnie najbardziej prawdopodobna jest opcja, że Marcin po tylu porażkach i obecnie poniósł porażkę. Pewnie zadziałało prawo ekonomi i danina na zus. Wydaje mi się, że Marcin nie wytrzymał tego obciążenia i postanowił pojść do zwykłej pracy na etacie. A to kłuci się z jego ideologią głoszoną na blogu, i z której był znany. Wiec aby wyjśc z twarzą zwłaszcza po deklaracjach na blogu Popiela, postanowił poprostu zniknąć jak kamfora. Nie jest to ani eleganckie ani dojrzałe ale jego prawo.
    Jeżlei będzie chciał wrócić do tego typu działalnosci kiedykolwiek będzie mu ogromnie trudno, pozatym synteza jaką jest wywaiad na blogu Popiela pokazuje, że chłopak wogóle nie na intuici biznesowej, konsekwencji i prawdziwego uporu w zarabianiu pieniędzy.
    Lepiej by wyszedł gdyby zaczął pisać ksiązki bo styl ma niesamowity.

    Szkoda mi tylko kapitału ludzkiego zaufania jaki zmarnował.

  30. Oficjalne stanowisko Marcina na stronie rentier-blog:

    Rentier-blog.pl zakończył swój żywot. Czasem aby ruszyć w dalszą drogę trzeba spalić za sobą wszystkie mosty.
    Dzięki za wspólnie spędzony czas. Życzę Wam wszystkim powodzenia w realizacji swoich celów, a przede wszystkim odnalezienia inspiracji i swojego idealnego stylu życia w sobie, a nie w innych.

  31. Gosia, z tymi 40 milionami to troszkę przesadziłaś:) Internetowy rynek w Polsce (jeśli wszystkich osobników posiadających internet możemy nazwać rynkiem) to maksymalnie 20 mln. osób (choć myślę, że i ta liczba jest lekko zawyżona) Poza tym, moim zdaniem w przypadku Marcina nie jest ważna ilość odbiorców, lecz jakość tekstów samego autora, a ta była bardzo wyśmienita.
    Nie wiem dlaczego Marcin poczynił tak radykalne kroki, jak usuwanie z serwerów wszelkiej treści z nim powiązanej, ale przypomina mi to trochę rzucanie palenia (wyrzucanie paczki z zawartością do kosza, aby zaprotestować swoją siłę i pokazać kto tu rządzi).
    Szczerze mówiąc pierwszą myślą, która rozgrzała jeszcze bardziej mój umysł było: „może chłopak ciężko zachorował i nie ma już ochoty wczytywać się w te wszystkie nie przychylne mu komentarze i postanowił pokazać zazdrośnikom palec numer TRZY”. Tak na marginesie rozumiem konstruktywną krytykę, ale bezczelność niektórych komentujących na rentier-blog osób, które pisały tak dla zasady, aby dosrać, była po prostu, hmm… śmieszna??? Nie pamiętam już Waszych nicków Panowie lub Panie krytykanci, ale może pokażcie nam choć po jednej z Waszych stron. Stron, które Was określają, witryn które powiedzą nam kim tak naprawdę jesteście, Waszych serwisów, przez które płynie żyła złota! Krytyka dla samej krytyki jest po prostu dziecinna.
    Oczywiście uważam, że Marcin zamykając swoje blogi, witryny, forum (w tym wypadku odsprzedaż) popełnił błąd. Zachował się zupełnie tak jak autorzy tych infantylnych komentarzy, które ostatnimi czasy pojawiały się na jego blogu (komentarz krótki, głupi, negatywny i ewidentnie napisany z zazdrości)
    Sądzę, że chciał się po prostu odciąć. Wydaje się, że chciałby mieć czysty umysł przed kolejnym działaniem i nie chce, aby ktokolwiek zachwiał światem, który sobie sam w głowie wykreuje. Rozumiem go tak mnie więcej fifty-fifty;). Z jednej strony pozwoli mu to na niczym nie skrępowane działanie, z drugiej zaś strony bez krytyki nie będzie się rozwijał.
    Jedno wiem na pewno, Marcin jest osobą, która tak czy siak sobie poradzi, ponieważ z takim stylem i potencjałem jest skazany na sukces, czy komuś się to podoba czy nie!
    I ja Marcinowi tego sukcesu życzę z całego serca, ponieważ jest On jedną z osób, które obudziły mnie ze snu zimowego – snu który trwał prawie całe moje życie…

    p.s. Łukasz Twój blog czytam od momentu jego powstania (a trafiłem na niego właśnie przez rentier-blog), jednak jest to mój pierwszy komentarz, dlatego pozwolę sobie pogratulować – super sprawa i dzięki za inspirację do działania. Pozdrawiam

  32. Zamknął bloga, usunął inne ślady działania w Sieci itd. Normalnie jak małe dziecko albo nawet gorzej. Parę dni temu pisze u Bartka Popiela, że chce rozwijać CEB, a tu nagle dostaję maila, że je zamyka… Po drugie co chwilę zmieniał zdanie, co przeczytał jakąś książkę, znalazł nowego bloga itp. miał inne zdanie na dany temat. Swoje plany też co chwilę zmieniał…

    No sorry, ale co z tego że miał wiedzę nt. tego co robił, o czym pisał… Wg mnie ktoś o takim charakterze, psychice nie może się zajmować taką branżą. Amen.

  33. netegre: „Nie pamiętam już Waszych nicków Panowie lub Panie krytykanci, ale może pokażcie nam choć po jednej z Waszych stron. Stron, które Was określają, witryn które powiedzą nam kim tak naprawdę jesteście, Waszych serwisów, przez które płynie żyła złota!”

    Ale dlaczego uważasz, że krytykować może tylko ktoś, kto sam odniósł sukces w danej dziedzinie?
    Czy to znaczy, że nie możesz nazwać filmu nudnym i nielogicznym, jeśli sam nie napisałeś kilku lepszych scenariuszy i nie masz na koncie co najmniej jednego Oskara za reżyserię?

  34. Hehe ale to jest niesamowite ile osób się martwi 🙂

    Moja teoria jet taka, że jakiś guru powiedział, że trzeba się skupić na jednym działaniu paląc za sobą wszystkie mosty. Ogromny potencjał miał ten blog, ogromnie pomógł wielu osobom i Marcin mógł zrobić na nim duże pieniądze. Wg mnie produkt centrum efektywnego blogowania trochę nie trafiony, ale coś takiego o relokacji sprzedałoby się zajebiście. Ba, Wprowadziłby opłatę 20zł za czytanie wpisów na blogu i myślę, że wiele osób zapłaciłoby za to.

    1. „Moja teoria jet taka, że jakiś guru powiedział, że trzeba się skupić na jednym działaniu paląc za sobą wszystkie mosty.”

      Mi się wydaje, że to jest właśnie najbliższe prawdy. Może nie ocierałbym się od razu o drwinę tak jak Ty, ale z całą pewnością „eliminacja zbędnego balastu” pasuje do Marcina. Znalazł się w sytuacji, w której musi zarobić chociażby na zus i w związku z tym uciął wszystko co zarabianiem nie jest.

      Zamknięcie CEB może też być konsekwencją zawieszenia działalności gospodarczej – a Marcin zawsze sprawiał wrażenie, że przykłada dużą wagę do zarabiania zgodnie z prawem.

  35. Niestety w biznesie jest tak, że to co się wydaje na pierwszy rzut oka oczywiste w rzeczywistości okazuje się trudne do osiągnięcia.

    Moim zdaniem niewiele osób by się zdecydowało płacić te 20 zł ( czy inną kwotę). Zresztą widać to po Centrum Efektywnego Blogowania, które zapewne okazało się sprzedażową klapą…

    Niestety ale dało się odczuć, że na rentierze panowała ( w postach i większości komentarzy) radosna atmosfera wielkich planów z których nigdy nic nie wychodzi.

    Blog Marcina nabrałby zupełnie innego wymiaru gdyby był prowadzony przez osobę która faktycznie zarabia w internecie i uzyskuje jakiś (spory) pasywny dochód. W formie której trwał był tylko ładnie podaną bajką dla ludzi z dużą wyobraźnią.

    Strona przyciągała ludzi dla których na planach i chceniu kończy się coś co dla innych jest tylko początkiem. Marcin wiele razy pisał, że taka postawa jest błędna choć jemu najbardziej zabrakło właśnie konsekwencji. Podobnie jak pisał, że nie można być konsumentem tylko twórcą, choć sam zdaje się najwięcej czasu poświęcał na szukanie nowych guru.

    Może to zabrzmieć dziwnie po tum wszystkim co napisałem, ale uważam jednocześnie, że wiele rzeczy które robił Marcin i o których pisał było na prawdę pozytywne. Sama idea niezależności ( finansowej itd) jest wspaniała, ale jak się okazuje nie jest dostępna dla każdego.

    Marcin powinien się spełniać ale nie w biznesie. Widział bym go jako pisarza, redaktora, tłumacza, podróżnika… Ale na pewno nie biznesmena. Chyba, że zmieni swoje podejście…

  36. Magdalena, zgadzam się z Tobą w 99% 😉

    Oczywiście, że krytykować może każdy i mamy święte prawo do wyrażania własnej opinii zarówno tej pozytywnej jak i negatywnej.
    Może nie do końca jasno się wyraziłem, ale chodziło mi o bluzgi w komentarzach, które ostatnio leciały w kierunku Marcina seriami (przypominało to trochę ujadanie małych piesków), co ani nie jest przyjemne, ani też nic nie wnosi. Tego typu komentarze Marcin pozostawiał bez odpowiedzi, jednak nie filtrował ich (przepuszczał jak leci) i wydaje mi się, że mimo wszystko musiało go to dołować, a że prawdopodobnie (więcej niż prawdo mniej podobnie) do osób zbyt silnych psychicznie nie należy, postanowił dać sobie luz i zwinął interes.
    Co wydaje mi się być po prostu niedojrzałe i nie do końca przemyślane, rzekłbym, że nawet głupie (jak widzisz ja też krytykuję, a niczego czym mógłbym się pochwalić nie posiadam)

    Krytyka jak najbardziej, ale taka, która przynajmniej prowokuje do myślenia.

    Pozdrawiam.

  37. Witam,

    Szczerze mówiąc na początku miałem złe przeczucia typu np. że Marcin chce popełnić samobójstwo i to jest takie uporządkowanie spraw przed samym czynem. Teraz gdy pojawiła się informacja na jego stronie jestem spokojniejszy.

    Przychylam się także do tezy, że całe działanie jest spowodowane zniechęceniem i brakiem widocznych rezultatów (przypuszczam, że czarę goryczy przelało niepowodzenie CEB) Uważam, że Marcin postąpił nieprofesjonalnie kasując wszystko jak leci. Jeżeli miał już dosyć bloga o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie, jako nowego wpisu, tej notki która się teraz ukazuje na jego stronie, wyłączenie możliwości dodawania komentarzy na całym blogu i pozostawienie go w takiej formie. Jakby nie było było to miejsce dla wielu ludzi inspirujące i jeszcze wielu mogłoby skorzystać z archiwalnych wpisów.

    Nie wróżyłbym też Marcinowi sukcesu przy powrocie na polski rynek (chyba, że w międzyczasie zostałby naprawdę rentierem lub zacząłby pisać na zupełnie inny temat, np. relokacji, w którym osiągnął sukces) gdyż myślę, że po ostatnich działaniach wielu ludzi straciło do niego zaufanie i że nadszarpnął sobie reputację.

    Niemniej jednak mam wielką nadzieję, że Marcin sobie poradzi. 🙂

    Pozdrawiam.
    Grzegorz.

  38. W okresie świetności bloga (ostatnio dużo rzadziej tam zaglądałem )czekałem z niecierpliwością na każdy wpis Marcina, niemal codziennie sprawdzałem czy już jest nowy wpis.
    Szkoda…

    Zastanawiam się tylko czemu usunął bloga, rozumiem że nie miał już ochoty się nim zajmować ale tak drastyczne rozwiązanie??

  39. Marcin powinien pisać książki np o blogowaniu. Wrzucać do empiku i kreować się na eksperta. Naprawdę styl pisania ma swietny. Posty były pisane perfekcyjnie.
    Centrum Efektywnego Blogowania było za tanie. 60zł za dożywotkę?
    Jak spojrzycie na wszystkie blogi o samorozwoju zarabianiu to większość ich autorów to naprawdę biedne leszcze i wpisy to bełkot przepsisany z książek tracego kijosakiego itp. Marcin na tym polu strasznie się wyróżniał. Był takim przekaźnikiem pomiedzy angielskojęzycznym internetem a polskim. Bo nie ukrywajmy komu sie chce czytac po angielsku. Dla tych którzy nawet znadja ten język jest to i tak trudniejsze niż czytanie po polsku.
    Czołowka marketerów „guru” typu michalaki kołodzieje odskoczyła a młode wilczki ciągną się z tyłu i co jakiś czas ktoś dołączy do peletonu. Ale tak naprawdę co oni sprzedają? Marzenia dla naiwnych. Czy obsłużenie autorespondera załozenie okienka pop-up i napisanie strony sprzedażowej jest tak trudne że aż trzeba kupić produkt za 2 tyś złotych od michalaka? On żeruje na naiwnych starszych osobach które nia mają biegłości technicznej a myślą że jak miachalak ich nauczy to zaraz będą mieli ten magiczny „pasywny dochód”.
    Pozatym ludzie blogi to bełkot. Czytajmy książki.

    1. tak abstrahując od rentiera…

      „Bo nie ukrywajmy komu sie chce czytac po angielsku. Dla tych którzy nawet znadja ten język jest to i tak trudniejsze niż czytanie po polsku.”

      mnie się tam chce. powiem więcej: ja po polsku czytam tylko rdzenną polszczyznę, wszystko anglojęzyczne czytam w oryginale bo wtedy wiem, że czytam dokładnie to co autor miał na myśli. albo się język zna i czytanie problemem nie jest, albo się udaje że się zna i wtedy problem jest.

      a wracając do rentiera…

      Marcin znowu takim stirlitzem nie był, nie wyjawiał strasznych tajemnic wykradzionych zachodnim blogerom. a jeśli chodzi o mięsistość wpisów o blogowaniu czy ogólnie o IM to Glenowi z ViperChill raczej nie dorównywał, przynajmniej jeśli chodzi o dzielenie się wiedzą we wpisach. ale tak ogólnie fajnie się go czytało z kilkoma wyjątkami (np: wpis o alkoholu a potem tłumaczenie się z tego było lekko żenujące) i dlatego szkoda, że już więcej nie będzie okazji zajrzeć i poczytać o kolejnych wielkich planach.

  40. Koniec rentiera to koniec pewnej ery. Czy cyfrowi nomadzi wyginą jak mamuty? Po zatym bez rentiera nie będzie komu dowalić i podbudować swoje ego ,że to ja jestem mądrzejszy a ten ten głupi rentier.

  41. Ja mam wrażenie, że Marcin bardzo i niemal za wszelką cenę czegoś szukał (szuka), niestety chyba do końca sam nie wiedział (nie wie) czego. Z jednej strony szukał wartości maralnych i intelektualnych, a z drugiej pieniędzy. Niestety mam wrażenie, że cel drugi zaczął dominować i Marcin zaczął patrzeć na świat przez pryzmat zielonych banknotów. Dorabia tylko do tego ideologię niezależnego rentiera. Nieważna stała się droga, ważny stał się cel-KASA.
    I niestety widzę to dookoła siebie, że ludzie, których jedynym celem stają się pieniądze, zaczynają miotać się w niczym ryba na brzeg wyrzucona, zaczynają czytać pseudoporadniki, szukać idoli, zaczynają myśleć w dziecinny, życzeniowy sposób, że na pewno istnieje jakiś cudowny środek na szybkie wzbogacenie się, który z pewnością jest zagrzebany gdzieś w poradnikach. Ludzie często dawali mu świetne rady, sprawdzone, przerobione na ich własnych skórach, ale nie. Jedynie ci co napisali jakiś poradnik mają rację. Reszta farmazony gada, zwłaszcza jeśli te farmazony nie leżą w ideologicznej linii bieżącego guru Marcina.
    Ehhh…
    Poza tym zejdźmy o poziom niżej w tym myślowym gdybaniu. Marcin jest sam (przynajmniej tak można kombinować na podstawie wpisów), no ludzie, proszę was, jaki zdrowy dwudziestoparo latek może wytrzymać sam, bez, chociażby, porządnego seksu co jakiś czas. Nie mówiac o zwykłym przytualniu się do drugiej osoby. Ileż można obdarzać uczuciem własną rękę. Bo, że Marcin w mięśniach (cudzych i własnych) zakochany jest to wiadomo. Wybaczcie za obcesowość, ale tu Freud przy swoim sprowadzaniu wszystkiego do seksualności, jednak trochę racji miał. Tak się nie da, chyba, że ma się lekko (albo i bardziej) zakrzywioną psychikę. Inaczej, u normalnego faceta, psychika raczej wysiada, bo moralno-egzystencjalno-fizyczno-uczuciowo-finansowe problemy nawarstwiają się i niestety mózgownica fiksuje. Tu baby trzeba 🙂
    Można by jeszcze dużo, ale generalnie u Marcina normalności nie ma i nie było, więc i ta decyzja mnie nie dziwi. Dawno temu wspólokator w akademiku, po każdym prysznicu wyłaził wypicowany i mówił, że jest nowym człowiekiem i od tego momentu zaczyna nowe życie. Zwłaszcza po popijawie. A i nowe życie trwało zwykle może z godzinę, dwie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*