Co się stało z “Rentierem”

Rentier blog

(źródło:http://breakdacycle.com)

Jak zapewne wiesz początkowym bodźcem, który sprawił, że zacząłem pisać Gdzietylkochce było natrafienie na bardzo ciekawą stronę  prowadzoną przez Marcina Samsela. Rentier-blog.pl, bo o tym blogu mowa był w zasadzie pierwszą witryną tego typu, którą czytałem od deski do deski, niecierpliwie wyczekując kolejnych wpisów. Podobał mi się styl Marcina, jego ambicje i niecodzienne podejście do pewnych spraw. W pewnym sensie chwilowo byłem zafascynowany jego poczynaniami, gorąco kibicowałem jego relokacji do Meksyku – wydawało mi się to podróżą życia.

Od jakiegoś czasu Marcin pisał rzadziej. Poruszana przez niego tematyka nie do końca przypadła mi do gustu. Miałem wrażenie, że autor odcinał się trochę od tematów podróżniczych, przyznając po cichu rację, że wiele z jego wyobrażeń o tanim życiu w innym zakątku świata po prostu się nie sprawdziło. Przestałem wyczekiwać z niecierpliwością na nowe wpisy na “rentierze”, ale jak pojawiło się coś nowego zawsze poświęciłem parę minut na zapoznania się z twórczością Marcina.

Od kilku tygodni na blogu nie pojawił się żaden wpis. W zasadzie nie dziwiło mnie to – Marcin przyznawał wielokrotnie, że nie będzie już pisał regularnie i dłuższe przestoje w blogowaniu są jak najbardziej możliwe. Od tygodnia czy dwóch jego profil na FB, który pozostał w zasadzie jedynym łącznikiem pomiędzy autorem i czytelnikami również przestał zapełniać się wpisami. W między czasie z bloga zniknął również odnośnik do konta Twittera, należącego do Marcina.

Czy to już koniec?

W dniu dzisiejszym skontaktował się ze mną jeden z “moich” czytelników, który zwrócił uwagę na zniknięcie zarówno “Rentier-bloga”, jak i Centrum Efektywnego Blogowania, które było w ostatnim czasie oczkiem w głowie Marcina. Oprócz tego nie działają również fanpage FB oraz konto Twittera należące do autora bloga. Po dokładniejszym sprawdzeniu okazało się, że blog został całkowicie wyindeksowany z wyszukiwarki Google – strona po prostu nie istnieje.

Nie wiem co się stało, nie znam motywów jakimi kierował się Marcin. Uważam jednak, że świadomie likwidując stronę, którą budował dwa lata zmarnował naprawdę spory potencjał. Nie zachował się również ładnie wobec tysięcy czytelników, z których część była naprawdę “fanatycznie” nastawiona wobec jego twórczości. Dyskusje pojawiające się pod jego wpisami naprawdę niejednokrotnie zadziwiały. Społeczność jaką Marcin zgromadził wokół strony była naprawdę pokaźnych rozmiarów i tym bardziej dziwi rezygnacja bez słowa wyjaśnienia.

Centrum Efektywnego Blogowania

Zastanawia mnie jeszcze Centrum Efektywnego Blogowania, które było jakby nie patrzeć przedsięwzięciem typowo biznesowym. Ludzie zapłacili za dostęp do strony, która miała być stale aktualizowana. Czy osoby, które się skusiły na zapewnienia Marcina nie będą się czuły oszukane? Centrum działało z tego co kojarzę dopiero kilka miesięcy. Blog jak to blog – wola autora co zrobi z tym fantem. Prowadząc biznes trzeba się jednak liczyć z klientami. Nie wiem czy rozwiązanie jakie wybrał Marcin jest słuszne.

Jeszcze mały cytat z forum niedawno założonego przez Marcina: “Zdecydowałem się na dobre zakończyć moją przygodę ze slow-carbem. W związku z tym nie będę dłużej udzielał się na tym forum.  Co za tym idzie, nie widzę dłużej sensu, żebym posiadał to forum i inwestował w nie czas, kiedy nie jest to dłużej moim zainteresowaniem ani nie daje zysków (nie było zresztą po to założone).” Więcej przeczytasz tutaj.

Bardzo jestem ciekawy co się stało z rentier-blogiem. Czy marzenia o rentierstwie i zarabianiu w sieci okazały się nierealne? Czy Marcin poddał się czytając niejednokrotnie komentarze krytykujące w dosadny sposób jego osobę? Nie wiem czy na te pytania ja i tysiące czytelników Marcina doczekamy się odpowiedzi. Pozostaje jednak pewien niedosyt. Młody, ambitny chłopak, mający marzenia i dążący zaciekle do ich realizacji nagle traci zapał i likwiduje coś nad czym pracował przez kilka lat? Jakoś ciężko mi uwierzyć w takie “poddanie się”. Marcin wielokrotnie opisywał swoje porażki i wcale nie sprawiał wrażenia człowieka, który ma przez nie odpuścić.

Czy dowiemy się co się stało?

103 komentarzy(e) dla “Co się stało z “Rentierem””

  1. mistrzunio says:

    Odnośnie “twórczości” Rentiera
    Marcin pisał ciekawe i długie teksty, które dobrze się czytało. Treść poruszała nietypowe tematy takie jak geoarbitraż, dochód pasywny itd.
    Był w tym naprawdę dobry, miał wielkie plany …i na tym koniec. Negował rzeczy, z którymi nie miał styczności bo zakładam, że żył na garnuszku i nie był zbytnio skalany przez życie ciężką pracą. I moim zdaniem tego mu brakowało. Gdyby życie go w jakimś stopniu doświadczyło bardziej na pewno tak łatwo by się nie poddał i w wielu aspektach poszło by mu zdecydowanie lepiej.

  2. p3chesh says:

    Orientuje się może ktoś czy jest możliwość jakiegokolwiek dostępu do archiwalnych wpisów rentier-blog.pl? Przyznam, że nie zawsze miałem czas aby przeczytać od deski do deski wszystkie wpisy, które mnie interesowały (chodzi mi przede wszystkim o te związane z podróżowaniem, nauka języków samorozwojem i motywacją). Niestety przeglądałem je dosyć dawno temu i nie mam ich w swojej historii…?
    Nie ukrywam że przydałyby mi się teraz w szczególności te związane z podróżami gdyż w niedługim czasie także czeka mnie “przeprowadzka” na inny kontynent.
    Ma ktoś jakiś pomysł jak dostać się do archiwum rentiera? 😉

  3. jożin says:

    No to ciekawe, że blog Marcina zniknął oraz to, w jaki sposób zniknął, ale jeszcze ciekawsze są komentarze pod tym wpisem.

    Przecież są tysiące powodów, dla których ktoś może zamknąć bloga w taki sposób. Mogło mu się znudzić, mógł znaleźć pracę, w której wykluczone jest posiadanie takiego bloga, mógł np. wstąpić do wywiadu Izraela, może to być jakiś test, wszystko jedno… tysiące powodów…

    A komentarze typu – nie dorobił się, znalazł pracę na etacie, mama przestała go utrzymywać, zmienił poglądy i mu głupio, cóż, tylko świadczą niestety o tych, co je piszą… A przede wszystkim świadczą, żę ktoś albo nie czytał jego bloga albo czytał go zupełnie bez zrozumienia. I właśnie myślę, że takim malkontentom Marcin delikatnie sugeruje w ostatnich słowach, żeby zastanowili się nad sobą.

    Na koniec przypomnę tylko, że blog w swoich początkach i z założenia jest internetową formą pamiętnika (obecnie to się zmienia, ale akurat blog Marcina to był w dużej mierze taki pamiętnik), więc jeśli ktoś udostępnia pamiętnik dla wszystykich, to równie dobrze może go ukryć przed wszystkimi i nie ma żadnego obowiązku się tłumaczyć ani dlaczego zaczął prowadzić bloga, ani dlaczego go zakończył.

    Szkoda tylko, że nie będzie można do niektórych wpisów wrócić, bo były nawet ciekawe 🙂

  4. bojan says:

    Co do CEB
    Jest taka strona po angielsku? Bo drugiej takiej po polsku raczej nie szukam nawet.
    pzdr!

  5. mateusz says:

    Ma ktoś może zapisane jego artykuły na dysku? Tyle chciałem przeczytać a teraz nawet w google cache nie ma tego

    Swoją drogą dzisiaj odpisał mi Marcin i, że nie zamierza dalej blogować

  6. Piotr says:

    ale co tu dużo rozklimiać, prowadzenie polskiej strony/bloga zajmuje mnóstwo czasu a ruch na niej mały wiec i zarobki marne , taka prawda

    tematyka była super, ale niestety pewnie grosz marny, a że to ważna sprawa jak człowiek pracuje nad tym żeby zarabiać na takiej stronie… no to przychodzi moment kiedy trzeba zamknac

    metoda, kiepska na maxa, szkoda ze nie ma info , zero, ale z drugiej strony autor siedzi sobie daleko stad i ma lepsze zajecia niz dyskusje itd. wiec pewnie przyjdzie czas kiedy skomentuje

    dla mnie, dla takiego bloga jedyna sluszna metoda to znalezienie inwestora, uwazam szczerze ze dalby rade, ale trzebaby zainwestowac w to sporo pieniedzy bo inwestor musialby byc duzy

    to ze na polskiej stronie latwo , dosc latwo zbudowac spolecznosc to super plus, ale jak sie nie zarabia i czlowiek tylko czeka co sie dzieje na stronie, caly czas na uptime, a tu mnostwo negatywnych opinii (taka przypadlosc w naszym kraju) to odchodzi ochota

    blog byl super, Marcina przekonania i niektore opinie (np. dotyczaca alko 🙂 ) to dla mnie kosmot, ale szacun za jego indywidualizm :), naprawde patrzac na polska blogosfere to byl to wyjatkowy blog i ciekawy czlowiek

    czekam caly czas na to co sie wydarzy dalej, watpie zeby dalo sie to poskladac w calosc po tym co autor zrobil, ale jest jeszcze nadzieja, a kazdy kolejny glos w dyskusji tylko ja poglebia

    pozdrawiam autora, dajcie czlowiekowi spokoj jak bedzie chcial i na to licze to da znac co i jak 🙂

    pozdro,
    Piotr

  7. Ależ fatalistyczne te Wasze komentarze… 😉

    Prawdę mówiąc, nie rozumiem domysłów o “poddaniu się”, samobójstwie”, “porażce biznesowej”. Wszystkie ostatnie informacje od Marcina jednoznacznie wskazują na to, że zakończył jedno, zaczął drugie – informacje w wywiadzie u Bartka, info na stronie. Przecież to normalne, że żeby zacząć coś nowego, dobrze jest zamknąć wszystkie poprzednie sprawy (fakt, dyskusyjny jest sposób zamknięcia strony, mógł ją po prostu przecież oficjalnie przestać aktualizować czy sprzedać, ale nie o to tu chodzi – chciał skończyć z Rentierem, to skończył, mniejsza o to jak).

    Nie wydaje mi się, żeby Marcin miał ponieść jakąkolwiek porażkę z CEB-em czy blogiem. W CEB-a włożył sporo pracy, podzielił się całą wiedzą o blogowaniu. Czego chcieć więcej? Gdzie tu widmo porażki? Skąd w ogóle jakieś domysły o kolejnym niewypalonym pomyśle?…

    Osobiście traktuję to jako wielki krok naprzód i odwagę, której wielu osobom brakuje. To, ile rzeczy Marcin zdołał zrobić w ciągu ostatnich lat, zasługuje jedynie na pochwałę i uznanie. Wydaje mi się, że usłyszymy o nim jeszcze w przyszłości. Ja tam trzymam za niego kciuki i zamiast krytykować, wolę samemu działać 🙂

    Przepraszam za mocne słowa. Po prostu wkurza mnie bezpodstawna krytyka, zwłaszcza gdy nie dorasta się do stóp temu, kogo się krytykuje 😉

    ŁM

  8. jogi babu says:

    co tu gadać ,okazał się zwykłym dupkiem i tak też zakończył swojego bloga -tyle w tym temacie

  9. Rysiek says:

    Czy ktoś z was ma zapisane linki do stron gdzie Marcin uczył się języka hiszpańskiego? Miał tam taką specjalną podstronę ale niestety nie udało mi się zapisać linków 🙁

  10. Pietruszka says:

    Okazuje się, że Wasz “guru” blogowania kompletnie się na tym nie znał. Na koniec nawet nie umie się normalnie pożegnać z czytelnikami i robi idiotyczne błędy. Bezsensowne kasowanie wartościowej treści, tak robią zawsze przegrani. Lepiej to było sprzedać…

    Tyle w tym temacie.

  11. Regis says:

    Czesc komentujacych to typowe polskie cebulaki i hejterzy. “tyle w tym temacie”. Zabawne jest patrzec jak spoleczni nieudacznicy i prymitywy ciesza sie z rzekomej porazki osoby, ktora dobrowolnie dzielila sie z nimi swoja wiedza i doswiadczeniami z innymi.

  12. trysil says:

    Teraz wszyscy szukają jego wspisów… Może Marcin wyda je teraz w postaci e-booka i wreszcie jego (zamkniety) blog zacznie przynosić dochody. Jeśli tego nie zrobi, to zamykając stronę, popełnił ogromny błąd!

  13. Szkoda says:

    Wielka szkoda że tak Marcin postąpił 🙁

    Moim zdaniem to trochę nie poważne, tym bardziej że mógł tego bloga sprzedać za dolne xxxx zł (moim zdaniem)

  14. Pinczer Biznesu says:

    Marcin poszedl do roboty jako magazynier – juz kiedys tam pracowal. Mial duzo mlodzienczego zapalu i checi, ale to wszystko. Jego pojecie o biznesie bylo bardzo naiwne, nie chcial sluchac rad innych, z gory je odrzucal. To musialo sie tak skonczyc.

  15. TopNeo says:

    A “widzieliście” jak teraz statystyki oglądalności wzrosły na adres Marcina 🙂 ?

    -co prawda według speedtest-a

    pozdrawiam

  16. Pikuś says:

    Co tu żałować. Chłopak założył blog, popisał trochę bajek i go zwinął. Psy szczekają, karawana idzie dalej. Co to – nie umiecie żyć bez cudownych psychologicznych porad?

  17. Paweł Mąka says:

    Ja osobiście jestem zdania że komentarze bardzo bolały [pewnie masa była takich które nie zostały opublikowane] dodatkowo w mojej opinii centrum blogowania było nie wypałem.

    Jestem pod wielkim wrażeniem bloga Marcina ale chyba się trochę pogubił bo nie chciał na tym blogu zarabiać [chociaż potencjał był ogromny] a tracić czasu za darmo też nie chciał.

    Zgodzę się że zachował się nie lojalnie.

  18. poszukujacy w zbozu says:

    Ma ktos maila czy inny kontakt do Marcina?
    Jestem w podobnej sytuacji jak kolega wyzej,
    kilka wpisow, a nawet bardziej linkow z bloga
    bardzo mnie interesuje, a nie zapisalem, mialem w ulubionych tylko dodane podstrony do bloga gdzie byly informacje mnie interesujace :/

  19. Pinczer Biznesu says:

    Chlopak, ktory nigdy nie mial nawet kobiety w wieku ponad 20 lat (jak ktos slusznie zauwazyl w jednym z poprzednich komentarzy) dawal innym rady o zyciu i biznesie. Trzeba bardzo uwaznie wybierac swoich mentorow.

  20. Gary says:

    z tego co pamiętam to pisał że chce rozkręcić całkiem nowy projekt, że nie będzie pisał na blogu… czy coś takiego

  21. hmm says:

    Mialem go dodanego w golge reader i wyswietlaja sie wszystkie jego wpisy. Sprawdzcie w google cache, wpisując slowo do wyszukiwarki “cache” moze cos wyskoczy. A to co pisał to wpisy dzieciaka spod tak zwanego klosza. Jak tylko wyjezdzal wiedzialem ze predzej wróci do PL niz planuje. Pisalem mu to nawet w komentarzach na blogu, zeby nie pajacowal i nie zgrywal sie na globtrotera i wyszło na moje. Był ciekawy nowych miejsc pozwiedzal, pojezdził i koniec.

  22. luxyfer says:

    jakby ktoś chciał któreś konkretne wpisy to dajcie znać na luxyfer@wp.pl, mogę wysłać

  23. Kasia says:

    Czasem po prostu przychodzi taki moment, że sieć “zawodzi” a raczej nasze polskie realia. Trzeba sobie przyznać szczerze, że jesteśmy dość nieufnym narodem jeżeli chodzi o zarabianie w sieci. Dodatkowo jest cała rzesza tych, który by chcieli ale… Masa kursów i tak naprawdę czasem ze swoją strategią ciężko się przebić. A czasem ma się po prostu dość wszystkiego i potrzeba wytchnienia, doładowania baterii.

    Szkoda, że Marcin zrezygnował z bloga. Był bardzo dobry. Lubiłam tam zaglądać, choć nie ze wszystkim się zgadzałam. Ale jeżeli to zrobił, to znaczy, że podjął bardzo odważną i najlepszą dla siebie w danej chwili decyzję. Nie ważne z jakich powodów. Jednym zdaniem: powodzenia Marcin, cokolwiek teraz robisz! 🙂

    Pozdrawiam.

    P.S. Dzięki za info! 🙂

  24. Yadis says:

    A ja myślę, że pobyt na obozie szkoleniowym otworzył mu oczy i pokazał ile może zrobić w danym czasie otaczając się dobrze zmotywowanymi ludźmi bez trwonienia czasu na głupstwa typu social media, które pożerają czas, a nie generują dochodów.

    Żal mi bardzo usuniętych materiałów, bo poza motywacją jaką dawały były po prostu skarbnicą wiedzy, szkoda też że Marcin zdecydował się ugrać niczego więcej na personal brandingu, który tak skrupulatnie budował przez dłuższy czas. Ale czasem po prostu trzeba przeciąć wszystkie krępujące więzy i zacząć jeszcze raz…

  25. Jakub says:

    No to ja mam teraz pytanie. Pamięta ktoś jakiego szablonu kolega Marcin używał na swojej stronie?

  26. Lavineria says:

    @Jakub

    Jeśli nie potrafisz samemu znaleźć czegoś co uważasz że by pasowało, to nie najlepiej świadczy 🙂

  27. Robert says:

    Ja kiedyś często odwiedzałem blog Marcina, i pamiętam że były tam odnośniki do dobrych materiałów nt nauki języka Hiszpańskiego. Ma ktoś jakiś backup jego bloga?
    Web.archive ani google cache nic nie wypluwają…

    Zastanawiam się dlaczego autor tak drastycznie usunął bloga – gdyby wydał książkę/ebooka ze swoimi tekstami, to chyba dałby jakiś odnośnik do miejsca w którym można go kupić. Szeroka społeczność zgromadzona wokół jego bloga także mogłaby pomóc mu rozwinąć kontakty biznesowe w branży do której przeskoczył…

    Zatem czy zmieniając ‘biznes’ musiał usunąć swoje strony i konta? Utrzymanie czegoś takiego nie należy do ogromnych kosztów (nikt nie kazał mu pisać nowych tekstów – reklamy google zwracałyby koszta utrzymania strony a przemyślane forum (nie byłem więc nie wiem czy takie było) z odpowiednią społecznością samo się rozkręca…

    Może na jego wywiady w wielu miejscach (określany jako milioner, rentier) i opisy cudownego zbierania pięniedzy trafił w końcu jakiś urzędnik skarbówki i postanowił poddać go poważnej kontroli?

  28. Qba says:

    Szkoda, że ten blog zniknął z sieci. W dodatku tak nagle, bez uprzedzenia. Również czasem tam zaglądałem i czytałem niekiedy bardzo interesujące wpisy.

  29. Tomek says:

    Robert,
    jeśli subskrybowałeś kanał RSS bloga Marcina, to w nim nadal można przeczytać pełne wpisy (np. przez Google Reader). Ja cały czas mogę je u siebie przeczytać.

    Mam tylko nadzieję, że po napisaniu tego komentarza kanał ten nie zniknie, bo jest to dla mnie nadal przydatna kopalnia wiedzy.

  30. Olgierd says:

    Serdecznie polecam książkę o której Marcin napisał, że jest to “najlepsza książka o niezależności finansowej której nie przeczytasz”. Polskie wydanie “Fastlane milionera” już wkrótce! Podziękowania dla Marcina i prośba o kontakt.

  31. Znajomy_marcina says:

    Znam go z osobiście ale niezbyt dobrze ostatnio. On zawsze wszystkim się przejmował, nigdy nie był typem człowieka mocno stojącego na ziemi, łatwo zmieniał zdanie i ciągle zapalał się do czegoś nowego porzucając poprzednie plany… Znając go naprawdę dziwię się, że wytrzymał prowadząc bloga tyle czasu… podejrzewam, że chodziło o jakieś profity bo to już była jego praca, a nie przyjemność.
    Niezmiernie się dziwię, że człowiek, który absolutnie nie miał własnych poglądów tylko kopiował czyjeś co jakiś czas je zmieniając mógł być drogowskazem dla tylu ludzi… i zmieniać ich życie…
    No cóż pewnie teraz poczuli się oszukani.
    Niesłusznie, powinni czuć się lepsi:) W ich przypadku być może jakieś słowa Marcina zadziałały i liczy się tylko to.

  32. Olek says:

    A świstak siedzi… Zazdrościsz Marcinowi tego co udało mu się dokonać… Czy zapalał się czy też nie to trzeba mu przyznać, że bardzo dobrze mu to wychodziło. Bo jego bloga pamięta z pewnością każdy, kto zgłębiał wiedzę na tematy przez niego poruszane. Szkoda tylko, że skasował tak olbrzymie źródło wiedzy…

  33. T-Chasior says:

    jasne panie Samsel…tylko pozazdrościć “dokonań” i “wiedzy”:)
    Byłoby przyzwoiciej ,gdybyś skończył z ukrywaniem się za tymi wychwalającymi komentarzami i choć raz podpisał się z nazwiska ,bo w końcu o tobie tu mowa

  34. qwertyman says:

    Poszedł do normalnej roboty 😀

  35. Michał says:

    a ja go ostatnio widziałem na CPn-e w Gdańsku… jak zawołałem do niego po imieniu to zaczął uciekać 🙂

  36. Krystian says:

    @Michał,

    Jakoś mi się nie chce wierzyć, że go widziałeś 😀
    On podobno inne rejony Polski zamieszkuje 🙂

    Z resztą… Nie jest to ważne. Szkoda tylko, że era rentiera została zakończona…

  37. Michał says:

    To “żart” był… ja się zastanawiam co się z nim stało… jego bloga czytało naprawdę dużo osób, zmarnował naprawdę duży potencjał 🙁 Tyle treści poszło w otchłań 🙁

  38. Olgierd says:

    Darmowe rozdziały do pobrania z polecanej przez Marcina książki: http://www.fastlane.com.pl

  39. […] ostatnio nie jest rozwijany bo jak dla mnie był z pewnością w gronie kandydatów do zajęcia schedy po sławnym Rentier-blogu. Łukasz w swoim stylu pisania ma “to coś”, co też charakteryzowało wymienianego […]

  40. cosiestało says:

    Bloga Marcina czytałem będąc na studiach. Podobały mi się jego poglądy na świat i wgle. Ale moim rodzicom nie. Po studiach odcięli mi kasę, no i coż, poszedłem pracować na etat.

    Wygląda mi na to, że dopadła go po prostu rzeczywistość. Jasne, plany i marzenia są ważne, ale za coś trzeba jeść, a uczucia głodu nie życzę najgorszemu wrogowi.

    Wątpię aby mu się udało. Blog był balsamem i lekarstwem na wieczne rany po odniesionych porażkach, fakt że po prostu go skasował oznacza że uznał swoją pracę za niskowartościową, ewentualnie rozczarował się tym, że Państwo i system społeczny nie wspierało jego dążeń.

    A ja dzisiaj właśnie chciałem wejść na bloga aby sprawdzić czy jemu się udało i pławi się w młodym wieku w bogactwie 🙂

  41. Olgierd says:

    Droga na szczyt wiedzie cały czas pod górę.

  42. Dabeq says:

    Jak sie nazywal ten gosc/strona/nazwa cokolwiek u ktorego Marcin byl na obozie?

Skomentuj

*